Źle dobrane auto, stare opony. Lista błędów, które doprowadziły do wypadku

opona3Jednym z głównych powodów wypadku limuzyny prezydenta miał być zły dobór samochodu. „Gazeta Wyborcza” dotarła do ekspertyzy w sprawie piątkowego wypadku, którą miał otrzymać wczoraj szef MSWiA.

Zły dobór samochodu dla prezydenta to główny zarzut wstępnej ekspertyzy w sprawie piątkowego wypadku BMW, którym jechał prezydent Andrzej Duda. Ekspertyzę miał wczoraj dostać szef resortu spraw wewnętrznych, Mariusz Błaszczak.

Cztery powody wypadku

Jak informuje gazeta, ekspertyza wyklucza zamach, zawiera jednak listę błędów, które przyczyniły się do wypadku prezydenckiej limuzyny. Według autorów ekspertyzy były cztery główne powody wypadku – zły dobór samochodu dla prezydenta, niesprawdzenie przez BOR trasy przejazdu, używanie limuzyny na zbyt długiej trasie oraz wiek ogumienia.

W warunkach zimowych prezydent powinien jechać samochodem z napędem na cztery koła, a nie na jedną z osi. Do wstępnego uszkodzenia opony miało dojść na terenie górskim, gdzie BMW zjechało z trasy, by zawieźć prezydenta Dudę pod wyciąg narciarski.

Pancerna limuzyna nie powinna być w ogóle używana na tak długiej trasie, ale wożona lawetą, tak by VIP wsiadał do niej bezpośrednio u celu podróży. W ekspertyzie zwrócono też uwagę na problem z wiekiem opon. Miały one mieć blisko 6 lat, podczas kiedy dopuszczalny wiek ogumienia to według polskich norm 36 miesięcy.

Jak dowiedziała się nieoficjalnie „Gazeta Wyborcza”, po incydencie wymieniono też ogumienie we wszystkich pancernych autach BOR. Opon do takich limuzyn nie można kupić w normalnej sprzedaży – są robione na zamówienie. Może to świadczyć o tym, że BOR posiadał je już w magazynie.

Auto wpadło w poślizg W czasie piątkowego przejazdu prezydenckiej kolumny autostradą A4 w okolicach Lewina Brzeskiego w samochodzie prezydenta pękła tylna opona. Auto wpadło w poślizg i zsunęło się do rowu. – Nagle zobaczyłem, jak samochód wypada z trasy i jedzie centralnie na mnie. W naszą stronę posypały się kamienie – opowiadał pan Mirosław, autor nagrania, na którym widać wypadek.

za tvn24.pl