Zaduma i zamyślenie

Okres przed świętami Wielkanocy to czas szczególny. Dla chrześcijanina to moment zadumy i refleksji nad życiem, co ułatwia i przypomina poprzedzający święta Wielki Post. Także człowiek niewierzący ma w tym czasie sposobność do głębszych przemyśleń, bo skłania go do tego aura, jakiś smętek i szczególny nastrój dnia i otoczenia – przynajmniej u nas, w Polsce.

Czy rozmyślaniu nad sensem i problemami życia sprzyja otaczająca nas atmosfera? Niezupełnie. Dokoła widać ruch, krzątaninę, żywiołowość zakupów przedświątecznych spotęgowane potężną, dość nachalną reklamą, co odwraca naszą uwagę od spraw w istocie ważnych, bo dotyczących naszego duchowego (psychicznego) bytowania, a także zastanowienia się nad naszą kondycją społeczną i całej naszej zbiorowości jako państwa.

W języku niemieckim dla słowa reklama używa się terminu Werbung, co znaczy werbunek, czyli nakłanianie (namawianie) kogoś do wzięcia udziału w czymś. I słusznie, bo taka jest najczęściej obecna rola reklamy: kusić i skłaniać do zakupów nawet bez względu na potrzeby danego człowieka. A powinna mieć jako główne zadanie niesienie rzetelnej informacji. Nikt o to nie dba i nikt tego prawnie nie kontroluje. Podam prosty, banalny przykład. Na opakowaniach margaryny do smarowania pieczywa widnieje wypisana dużymi literami informacja: z masłem. Sprawdzam, ile tego masła jest w rzeczywistości. W podanym drobnym druczkiem zapisie dowiaduję się, że jest jej (ma być) 0,5%, tj. na 200 g zaledwie 1 g, czyli prawie nic. Dla rzetelności sprawy domagałbym się zatem, aby notka o maśle też była pół-procentowej wielkości. Brak rzetelności stwierdzamy na każdym kroku. Niedawno prasa doniosła, że według stwierdzonych przez NIK kontroli duży procent stacji benzynowych podaje z winy źle ustawionych dystrybutorów większą nieco ilość paliwa niż w rzeczywistości do baków nalano.

Ukochany kraj, umiłowany kraj
Czy jest tak, jak w znanej, dawniej śpiewanej piosence? Stale napotykamy się na stwierdzenia, że wybory samorządowe były nierzetelne. Niektórzy twierdzą nawet otwarcie, że były sfałszowane. Nikt jednak tego stanu rzeczy formalnie nie zakwestionował i wyborów nie unieważnił. Nawet sąd. Na jakiej więc zasadzie obecne władze funkcjonują? W „Dzienniku Łódzkim” (piątek 3.4.2015, nr 78) ukazał się groźnie brzmiący artykuł (s. 12) pt. „Wyborczy problem z aplikacją Źródło – PKW (Państwowa Komisja Wyborcza) alarmuje, że mogą wystąpić kłopoty z organizacją wyborów”. Tym razem chodzi o to, że mogą być poważne nieprawidłowości ze sporządzeniem spisów wyborców, co może w konsekwencji spowodować, iż pewni obywatele nie będą mogli skorzystać z przysługującego im prawa wyborczego. Znaczy to, że było źle, a może być jeszcze gorzej, ale spodziewam się, że będzie uznane jako prawidłowe. Konstytucja RP stwierdza (art. 2), że Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej . To prawda. Rzecz w tym jednak, jakie prawo jest stanowione, przez kogo, kto je interpretuje i w jaki sposób. Obecna rzeczywistość nie jest także łaskawa dla drugiej części wymienionego artykułu, dotyczącego sprawiedliwości społecznej. Stanowiona jest bardzo duża liczba ustaw, tak że można się w tym gąszczu pogubić, tym bardziej, że ustawy są często niedopracowane, wymagają ciągłej nowelizacji, a przy tym, wbrew konstytucyjnemu stwierdzeniu, nie spełniają oczekiwań społecznych, bo stale są poważne protesty różnych grup zawodowych, które w swoich prawach lub nawet egzystencji czują się poważnie zagrożone. Nasuwa się bardzo proste pytanie: skąd się bierze władza, która nie spełnia pragnień społeczeństwa? Czyżby społeczeństwo było aż tak nierozważne (gdyby użyć mocnej terminologii, to trzeba by powiedzieć „durne”), że wybiera sobie władzę jemu przeciwną? Coś nie do wiary! Nowe wybory tuż, tuż! Egzamin społeczny i obywatelski nie lada! O tyle trudny, że trzeba umieć oddzielić nachalną propagandę, posłużyć się rozumem i życiowym doświadczeniem, biorąc zwłaszcza pod uwagę dotychczasowe skutki działającego systemu politycznego. Na otumanienie mas wyborczych idą duże pieniądze. Można to rozeznać przy dobrych chęciach, których najczęściej niestety masy w sobie nie kształcą lub o to nie zabiegają. Każda demokracja wspiera się na masach (tłumie) i stara się je ukierunkować według własnych potrzeb i uznania. Na szczęście jest obecnie na kogo zagłosować, jeśli nie będzie utrącania.

A z naszym społeczeństwem nie jest dobrze. Brak jest powszechnego poczucia odpowiedzialności za państwo, za naród, za rodzinę. We wspomnianym wyżej numerze gazety na stronie 5 ujrzałem rzucający się w oczy olbrzymi tytuł: „Porzucają starych, schorowanych rodziców w szpitalach na święta”. Od lat wiele znaczących mediów pracowało nad tym, by obniżyć (zdegenerować) poczucie moralne społeczeństwa. I to się, jak widać, w dużym stopniu niestety udało zrobić. Jeśli nie ma się serca dla swych najbliższych, to jak można liczyć na poczucie odpowiedzialności za swoje miejsce bytowania, za kraj, za państwo.
Jest w Polsce dużo dobrych, szlachetnych ludzi, ale są oni za mało widoczni. Brak jest szerszej solidarności społecznej. Niepokój budzi, dający się zauważyć tu i ówdzie bałagan, brak skoordynowania działań, dużo osób niekompetentnych na bardzo eksponowanych i odpowiedzialnych stanowiskach. Przykład niemal operetkowy podany przez tę samą gazetę na stronie 6 pt.: „UŁ negocjuje sam z sobą”. Uczelnia, która kształci prawników i specjalistów od zarządzania wydaje zarządzenie, które nie jest respektowane przez podległą jej placówkę na skutek jakiegoś nieporozumienia (?).

Wiosna budzi całą przyrodę do życia. Może pobudzi także zastałe ludzkie serca do żywszego bicia, a mózgi do skutecznego działania, tak aby można było z nadzieją oczekiwać zmian na lepsze w życiu rodzinnym i zbiorowym, w czekających nas niebawem ważnych obowiązkach obywatelskich.

Wiosna nieśmiało spogląda zza sukni siostrzycy Zimy –
czy może pąki rozdmuchać nagim gałęziom kaliny?
Krok jeden swą bosą stópką już na przód Wiosna zrobiła –
promieniem słońca i ciepłym oddechem śniegi stopiła.
Ziemia, w swym lekkim porodzie, wypuszcza biały pierwiosnek –
zagania do domu Zimę, rozbudza zaspaną Wiosnę.
Hanna G. Adamkiewicz

PROF. TADEUSZ GERSTENKORN