Wzorowa akcja cichociemnych

To była akcja jak w filmie sensacyjnym. Brawurowy atak oddziału pod dowództwem cichociemnego, z cichociemnymi w składzie, miał na celu zdobycie więzienia w Pińsku, po to, by uwolnić więźniów, m.in. cichociemnego.

Owym dowódcą był por. Jan Piwnik-Ponury, a w skład oddziału uderzeniowego weszli m.in. cichociemni.: por. Wacław Kopisto „Kra”, por. Jan Rogowski „Czarka”, ppor. Michał Fijałka „Kawa”. Akcja miała na celu odbicie aresztowanego kpt. Alfreda Paczkowskiego „Wani”, dowódcy odcinka III „Wachlarza”, czyli organizacji zajmującej się dywersją na zapleczu frontu wschodniego.

Kpt. Paczkowski został aresztowany nieco przypadkiem. Podczas drogi na akcję wysadzenia mostu, przechodząc przez zamarzniętą rzeczkę, złamał nogę. Zostawiono go więc w leśnym szałasie, a koledzy ruszyli po pomoc. Tu znalazł go ukraiński patrol i w efekcie trafił w ręce Niemców. „Wania” miał papiery na nazwisko Alfredo Pascoto, Włocha, któremu komisarz Rzeszy Erich Koch nadał za zasługi majątek ziemski na Ukrainie. Później, by zyskać na czasie, przedstawiał się jako członek antyhitlerowskiej organizacji oficerów Wermachtu. Niemcy „nie kupili” jego legendy i przewieźli go do więzienia w Pińsku. Aresztowano także podkomendnych „Wani”: cichociemnego por. Mieczysława Eckhardta „Bociana” oraz Piotra Downara „Azora”, a także por. Mariana Czarneckiego „Rysia”. Ze względu na znaczenie „Wani” w konspiracji, dowództwo AK podjęło decyzję o podjęciu próby odbicia kpt. Paczkowskiego.

Organizację akcji powierzono cichociemnym – por. Piwnikowi „Ponuremu” i jego zastępcy por. Janowi Rogowskiemu „Czarce”. Na pierwszy rzut oka akcja wydawała się szaleństwem, ponieważ w Pińsku stacjonował 3-tysięczny garnizon wojskowy. Została jednak przeprowadzona w sposób, który stał się wzorem – i materiałem szkoleniowym – dla alianckich wojsk dywersyjnych.

Sytuację ułatwiał fakt, że w 1942 r. właśnie „Wania” nakazał rozpracowanie więzienia w Pińsku i próbę zwerbowania któregoś ze strażników (byli wśród nich Polacy) do współpracy. Założono nawet na więziennej linii telefonicznej podsłuch! Ta wiedza bardzo się przydała, ponieważ „Ponury” uzyskał od miejscowego oddziału szereg cennych informacji o więzieniu. Zwerbowany do współpracy strażnik przekazał też „Wani” wiadomość od „Ponurego”: Pozdrowienia od pani Atkinson – brzmiała. Wiadomość zrozumiałą tylko dla nich, bo w Londynie obaj wynajmowali pokój właśnie u niej.
18 stycznia 1943 r. o godz. 17 grupa uderzeniowa pod dowództwem por. „Ponurego” podjechała oplem z policyjnymi numerami pod bramę więzienia. Obowiązywał ścisły rozkaz posługiwania się wyłącznie językiem niemieckim lub rosyjskim, by dla ochrony miejscowej ludności upozorować atak sowieckiej partyzantki. Żołnierz w mundurze SS- mana zażądał otwarcia bramy. Po wjechaniu do więzienia, zastrzelono strażnika, w tym czasie druga grupa przedostała się przez mur więzienny. Trzecia grupa po wejściu do więziennej kancelarii zlikwidowała komendanta więzienia i jego zastępcę oraz strażników i więzienie stanęło otworem. Uwolniono ok. 50 więźniów części męskiej, nie udało się natomiast dostać do kobiecej. „Wanię”, „Rysia” i Azora” („Bocian” został zamordowany w śledztwie lub popełnił samobójstwo) wywieziono natychmiast samochodem. Nie udało się natomiast wydostać Marii Snopkówny „Mery”, łączniczki III Oddziału „Wachlarza”. Akcja trwała niecałe pół godziny. Niestety, większości zszokowanych atakiem więźniów nie udało się uciec i schwytali ich Niemcy. Niemcy nie uwierzyli też, że akcji nie dokonało polskie podziemie i w odwecie stracono 30 mieszkańców Pińska.

Samą akcję oceniono jako wzorcową. Por. Piwnik i Rogowski otrzymali Srebrne Krzyże Virtuti Militari, a uczestnicy akcji Krzyże Walecznych.

TERESA SZEMERLUK