Wielka hańba dla państwa polskiego – 100 tys. bezdomnych!

bezdomnyPrzerażająco zapowiada się wynik tegorocznego „liczenia bezdomnych” w Polsce. Dachu nad głową nie ma około trzy razy więcej osób niż przez dwoma laty, kiedy prowadzone było poprzednie badanie tego zjawiska. Za publiczne pieniądze rekrutowane są setki streetworkerów, którzy liczą polskich biedaków i ..nie pomagają im w niczym, bo to nie ich problem.

Wciąż trwa podsumowywanie akcji liczenia osób bezdomnych żyjących w Polsce. jak podaje prawy.pl, w niektórych miastach Polski dane z poprzedniego liczenia zwiększyły się aż o 400 procent! Tak jest choćby w 220 tysięcznym Radomiu (mazowieckie). W czasie środowej akcji doliczono się 289 bezdomnych. Dwa lata temu było 74 takie osoby.

W blisko 800 tysięcznej Łodzi, specjaliści szacują liczebność bezdomnych na ponad 1600 osób.

Liczenie bezdomnych odbywa się w Polsce co dwa lata. Ostatnie wykazało, że w Polsce jest ponad 31 tys. osób bez dachu nad głową. Wyniki tegorocznej akcji będą znane nawet za kilka tygodni. Ale już teraz wiadomo, z nieoficjalnych informacji, do których dotarł Prawy.pl, że bezdomnych w Polsce jest ok. 90 000 do 110 000.

Bezdomność niestety jest problemem bardzo złożonym. Po pierwsze składają się na to okoliczności życia – rozpad rodziny, utrata pracy, brak jakichkolwiek dochodów, niekiedy choroba alkoholowa. Zwykle jednak (dotyczy to zdecydowanej większości osób bez dachu nad głową) powodem „mieszkania na ulicy” jest brak zwykłego współczucia najbliższych i możliwości wspólnego zaradzenia problemom.

Większość polityków i urzędników publicznych zajmujących się służbowo pomocą społeczną chętnie umywa ręce i wygłasza pogląd, że „bezdomny, to najczęściej zdegenerowany alkoholik, który nie chce żyć w normalnych warunkach”. To haniebne słowa, dyskwalifikujące osoby zajmujące się zawodowo pomaganiem bliźnim.

Bezdomny, zwykłemu mieszkańcowi miasta kojarzy się z przykrym zapachem, brudem, nieogoloną twarzą i niechlujnym ubraniem. Bezdomność jednak nie oznacza wyzbycia się najważniejszych odruchów i przede wszystkim odczuć ludzkich. Oprócz chęci zaspokojenia głodu, pragnienia czy w miarę ciepłego i bezpiecznego schronienia, osoby bez dachu nad głową mają takie same marzenia, ambicje czy cele. Chociaż często skrywane.

Najgorsze jednak jest to, że „polska elita” wykarmiona na lukratywnych państwowych posadach udaje, że nie wie o tym, że w pustostanie obok żyje kilka stłamszonych osób, a w węźle ciepłowniczym pod znaną ulicą kolejne kilkadziesiąt.

„Pół biedy, kiedy menel nie zaczepia ludzi na ulicy – brzmią myśli wielu z nas. – Jak mnie który zaczepi, to wezwę policję albo straż miejską. I po problemie”.

Bezdomność w każdej skali jest powodem do wstydu dla publicznych służb opieki społecznej. Ale bezdomność w skali, jaką ujawniają badania są hańbą dla polskiego państwa!

za prawy.pl/Michał Polak