W setną rocznicę urodzin księdza – poety „Bez patosu” (Aspekt Polski nr 208)

Uczył zgody na świat, dostrzegania sensu także w tym, co trudne i bolesne. Nie mówił językiem teologii, dawał świadectwo wiary, która jest zaufaniem i akceptacją tego, co niezrozumiałe, tajemnicze, transcendentne. Ewangelizował nie tylko poprzez pracę duszpasterską i homilie, bo cała jego poezja była głoszeniem dobrej nowiny o miłości Boga do każdego człowieka.

Liryka religijna ks. Jana Twardowskiego afirmowała świat „mimo wszystko”, mimo cierpienia, chorób i innych nieszczęść nieodłącznych conditio humana. W przemówieniu z okazji nadania mu tytułu doktora honoris causa KUL (w 1999 roku) ksiądz powiedział: Piszę językiem niedzisiejszej poezji i niedzisiejszej krytyki literackiej. Lubię wiersze serdecznie niemodne i szczęśliwie zapóźnione. Tęsknię za humorem, który uczy pokory, pozwala śmiać się z samego siebie, ratuje od patosu tak bliskiego dawnym wierszom religijnym. Pozwala nawet na dramat spojrzeć z uśmiechem.

Zgodnie z wyeksplikowanymi założeniami własnej ars poetica, pisał wiersze, które cechuje naturalność, lapidarność, prostota, humor: W patosie jest sztuczność, wspinanie się na wysokie obcasy – mówił w jednym z wywiadów. Ubolewał, że literatura polska przez lata programowego ateizmu, propagowanego w PRL-u, pozbawiona została wymiaru metafizycznego. Jego wiersze wypełniały tę lukę, niosły nadzieję i przywracały „Wielkiego Nieobecnego” kulturze. Wiele sformułowań z wierszy Twardowskiego weszło na trwałe w obieg języka potocznego, chyba najczęściej przywoływane są trzy z nich: Śpie­szmy się kochać ludzi, tak szyb­ko odchodzą; Można odejść na zaw­sze, by sta­le być blisko; Kiedy Bóg drzwi za­myka – to ot­wiera okno.

„Jan od biedronki” w swojej poezji ukazywał piękno świata, podobnie jak św. Franciszek z Asyżu kochał zwierzęta i całą przyrodę świadczącą o geniuszu i wielkości Stwórcy. Urodzony pierwszego czerwca, w Dzień Dziecka, pielęgnował w sobie dziecięce spojrzenie na rzeczywistość. Wygłosił setki kazań dla najmłodszych, dzieci go rozumiały i on także uwielbiał kontakt z nimi.

Zanim moi synowie nauczyli się składać litery, wielokrotnie prosili mnie, abym czytała im Patyki i patyczki, krótkie teksty księdza Twardowskiego. Zabawne i pouczające miniatury, napisane pięknym, poetyckim, zrozumiałym dla dzieci językiem, ukazywały ich własny świat, wielkie i małe problemy, ale miały też dyskretny walor dydaktyczny, uczyły rozróżniać dobro od zła. Patyki i patyczki wygrywały z baśniami Andersena, Przygodami Koziołka Matołka Makuszyńskiego i wierszami Brzechwy. Najchętniej piszę dla dzieci. To jest moja najbardziej ulubiona i najważniejsza twórczość. Dla dzieci wydałem następujące książki: „Zeszyt w kratkę. Rozmowy z dziećmi i nie tylko z dziećmi”, „Patyki i patyczki”, „Na osiołku”, „Kasztan dla milionera”, „Kubek z jednym uchem”. Przypuszczam, że została we mnie pamięć Christiana Andersena, autora baśni o brzydkim kaczątku i dziewczynce z zapałkami, którego bardzo kochałem w dzieciństwie i później. Poza tym jako ksiądz stale uczyłem dzieci – powiedział Marii Jentys (http://www.wywiady.w2e.pl/ks-jan-twardowski).

Rozumiał każdego człowieka, w każdym szukał Boga, każdemu spieszył z pomocą. Był skromny, nieśmiały, serdeczny, otwarty na innych; sam nie lubił mówić o sobie, chował się za swoimi wierszami. Niektórzy obserwatorzy życia księdza Jana próbują znaleźć jego wady (być może, aby nakreślić bardziej ludzki wizerunek poety): nakładał treskę na łysinę niemal do końca życia (próżność?), lubił dziwić się dlaczego ludzie tak cenią jego poezję i chętnie słuchał wyjaśnień (próżność?). Inni wysuwają mocniejsze zarzuty: stronił od polityki, nie stanął po stronie artystów walczących z komunistycznym systemem, Służby Bezpieczeństwa PRL-u założyły mu teczkę („Poeta”). Wielu podkreślało, że ksiądz cenił przyjaźń kobiet, ale – jak sam zaznaczał u schyłku życia – nigdy nie złamał ślubów czystości, podobnie jak ubóstwa i posłuszeństwa.

Po śmierci poety cieniem położyły się spory wokół jego testamentu (jedyną spadkobierczynią praw autorskich do swojej twórczości uczynił on „Oleńkę”, dr Aleksandrę Iwanowską, edytorkę wielu tomików jego poezji). Wydawnictwa, które do tej pory zarabiały na wierszach poety (i nie zawsze wypłacały honoraria) muszą uzyskać zgodę pani Iwanowskiej i zapłacić jej należne tantiemy. Jak pisał z przekąsem Ks. Arcybiskup Józef Życiński, „wieszcz został sprywatyzowany”…

Na zakończenie przedstawię krótki rys biograficzny ks. Jana Twardowskiego. Studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, ale wojna przerwała jego studia. Egzamin magisterski złożył w 1947 r. W szeregach AK wziął udział w powstaniu warszawskim. Święcenia kapłańskie przyjął w 1948 r. Pierwszą jego placówką była parafia w Żbikowie (niedaleko Pruszkowa), spędził w niej – jako wikary – trzy lata ucząc religii dzieci specjalnej troski. Następnie objął funkcję rektora kościoła sióstr wizytek w Warszawie (sprawował ją aż do emerytury), przez wiele lat wykładał w warszawskim seminarium duchownym. Zmarł w wieku 91 lat w szpitalu w Warszawie. Pragnął być pochowany na Powązkach w rodzinnym grobie, jednak zgodnie z decyzją Prymasa Józefa Glempa, spoczął w krypcie przeznaczonej dla wybitych i zasłużonych (w Panteonie Wielkich Polaków), w Świątyni Opatrzności Bożej. Księdza-poetę upamiętnia pomnik na skwerze nazwanym jego imieniem (położonym między ulicą Karową i Krakowskim Przedmieściem). Imię polskiego poety nosi kilkadziesiąt szkół podstawowych i gimnazjów. Autor tomików wierszy został uhonorowany przez Narodowy Bank Polski monetami o nominałach 2 i 10 złotych. Wśród nagród i odznaczeń, jakie uzyskał ks. Jan Twardowski, warto wymienić choćby przyznany pośmiertnie Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski Za wybitne zasługi w upowszechnianiu humanistycznych wartości, za osiągnięcia w twórczości literackiej, czy nagrodę PEN Clubu im. Roberta Gravesa za całokształt twórczości. Dla kapłana, który wygłosił wiele kazań dla dzieci, najcenniejszym wyróżnieniem był Order Uśmiechu.

Wielu autorów pisało na temat ks. Jana Twardowskiego, wśród publikacji z XXI wieku warto wymienić choć kilka pozycji: Magdalena Grzebałkowska, Ksiądz Paradoks, Wydawnictwo Znak 2011; Waldemar Smaszcz, Ks. Jan Twardowski – poeta nadziei. Życie i twórczość, „Unikat”, 2003; Milena Kindziuk, Zgoda na świat. Z ks. Janem Twardowskim rozmawia Milena Kindziuk, Wydawnictwo M, 2001; Aleksandra Iwanowska, Serdecznie niemodny i szczęśliwie zapóźniony Jan Twardowski w oczach własnych, recenzentów i czytelników, Księgarnia Św. Wojciecha, 2000; Marian Schmidt, Niecodzienne rozmowy z księdzem Janem Twardowskim, Prószyński i S-ka, 2000. Ukazały się także (w Wydawnictwie Literackim) dwa tomy Autobiografii księdza: Myśli nie tylko o sobie. Smak dzieciństwa (t. 1, 2006 ) i Czas coraz prędszy (t. 2, 2007).

EMILIA ZIMNICA-KUZIOŁA