W rocznicę ukraińskiej zbrodni w Hucie Pieniackiej

hutapieniacka28 lutego 1944 r. wczesnym rankiem żołnierze jednostki SS Galizien, złożonej z Ukraińców, wspomagani przez ukraińskich mieszkańców okolicznych wsi otoczyli zamieszkałą przez Polaków wieś Huta Pieniacka (w przedwojennym województwie tarnopolskim), a następnie ją ostrzelali i bestialsko wymordowani mieszkańców. Dramat wsi był kolejnym z serii ukraińskich zbrodni podczas II wojny światowej, trwających ze szczególnym nasileniem od 1943 r.

Przerażeni mieszkańcy Huty Pieniackiej próbowali uciekać lub chronili się w piwnicach i schronach. Napastnicy bez litości strzelali do uciekających, pozostałych wyciągali z domów i miejsc, w których się schronili. Większość tych, których nie zabito na miejscu zapędzono do kościoła, który wcześniej sprofanowano, rozbijając tabernakulum i wyrzucając hostie. Oprawcy nie zabijali po prostu ofiar – większość przed śmiercią poddawano torturom tak okrutnym, że trudno o tym nawet pisać: rozbijanie maleńkim dzieciom głów o mur, wyciąganie dzieci z brzuchów ciężarnych matek, obdzieranie ze skóry i obcinanie różnych części ciała – to tylko przykłady, i to nie te najokropniejsze. Wielu z tych zbrodni dokonali nie szaleńcy i psychopaci, a sąsiedzi i znajomi ofiar. Mordowani mieli tylko jedną winę – byli Polakami. Mieszkańców, których zamknięto w kościele, wypędzano z niego grupkami, torturowano, zamykano w domach lub stodołach i żywcem palono.

Ostatnim aktem dramatu był rabunek. Ukraińcy z sąsiednich wsi wywozili wszystko, co miało dla nich jakąkolwiek wartość. Do popołudnia wieś niemal przestała istnieć. Nie wiedzieć czemu oprawcy nie zniszczyli kościoła, szkoły i kilku domów na obrzeżach wsi. W ten sposób ocalało ok. 160 osób, które schroniły się m.in. na kościelnej wieży. Uciekli do pobliskich miejscowości – Huty Wierchobuskiej i Złoczowa. W masakrze życie straciło prawdopodobnie ok. 1000 osób, choć dokładna liczba jest niemożliwa do ustalenia. Szczątki ofiar zbrodni UPA pochowano w dwóch zbiorowych mogiłach.

Po wojnie Huta Pieniacka znalazła się na terenie ZSRR, w Ukraińskiej Republice Ludowej. Zdecydowana większość oprawców nie poniosła kary. Na śmierć skazano jedynie Włodzimierza Czerniawskiego, dowódcę oddziału UPA, mimo że wówczas łatwo było zidentyfikować zbrodniarzy. Ale ofiarami byli Polacy, a sowiecka polityka niewiele różniła się od ukraińskiej w kwestii „Lachom śmierć”.

Tuż po wojnie powstał wprawdzie w Hucie Pieniackiej pomnik ku czci ofiar, drugi wzniesiono w 1989 r., z czerwoną gwiazdą, a napisano na nim o „okupantach” i „bandach OUN”. Ani słowa o ofiarach-Polakach i mordercach Niemcach i Ukraińcach. Po rozpadzie ZSRR i powstaniu niepodległej Ukrainy było jeszcze gorzej, bo na pomniku zostali tylko enigmatyczni „okupanci”.

W 1989 r. rodziny ofiar postawiły tu krzyż drewniany krzyż, a pomnik stanął dopiero w 2005 r. staraniem Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. „Pamięci spoczywających tu około 1000 Polaków mieszkańców wsi Huta Pieniacka i okolicznych miejscowości zamordowanych 28 lutego 1944 roku. Spalona wieś przestała istnieć. Niech spoczywają w pokoju. Rodziny i Rząd Rzeczypospolitej Polskiej” – brzmi napis. Batalia o ten napis trwała zresztą dwa lata, konkretnie o datę zbrodni, która wyraźnie wskazywała na udział w mordzie Ukraińców. Temu bowiem zaprzeczało, i zaprzecza nadal, wielu historyków ukraińskich. Po zbudowaniu pomnika w 2005 r. członkowie odwołującej się do ideologii UPA-OUN Swobody postawili w pobliżu tablicę, na której informują o odpowiedzialności niemieckiej za zbrodnię, która miała być odwetem za działalność w okolicy oddziałów AK i partyzantki sowieckiej. W 2009 r. Podczas obchodów 65. rocznicy zbrodni nacjonaliści zakłócili uroczystości organizując demonstrację z czarno-czerwonymi flagami UPA.

Szczególny przebieg miały mieć obchody 70. rocznicy zbrodni. Uroczystości miały odbyć się w Hucie Pieniackiej i Lwowie, ale zostały odwołane, jak argumentowali organizatorzy Stowarzyszenie Huta Pieniacka – ze względu na… sytuację na Ukrainie. Zamiast upamiętnienia ofiar ukraińskich mordów wyrażono… solidarność z Ukraińcami: „Wrażliwi na los naszych przyjaciół Polaków i Ukraińców – czytamy w wydanym oświadczeniu – z niepokojem śledzimy doniesienia zza wschodniej granicy. W tej trudnej chwili solidaryzujemy się z nimi i podejmujemy próby organizacji dostępnej nam pomocy. Mamy nadzieję, że Naród Ukraiński uniknie dalszego rozlewu krwi i wstąpi na pokojową drogę naprawy państwa”.

Pamięć pomordowanych uczczono we Wrocławiu i na Jasnej Górze. Podobnie, jak kilka lat temu na Wołyniu, polityka zwyciężyła prawdę historyczną…