Umarł jak Polak… (o Janie Piwniku „Ponurym”)

jan_piwnik_ponuryTrudno w krótkim tekście opisać życie i działalność tego cichociemnego, legendarnego partyzanta, wybitnego żołnierza, znakomitego dowódcy, wielkiego patrioty i prawego człowieka. Jego życie to gotowy scenariusz na film, być może doczeka się kiedyś takiego upamiętnienia. Mowa o poruczniku Janie Piwniku pseud. „Ponury”.

Urodził się 31 sierpnia 1912 r. w Janowicach na Ziemi Świętokrzyskiej w rodzinie chłopskiej. Ukończył gimnazjum w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz kurs w Wołyńskiej Szkole Podchorążych Rezerwy Artylerii, uzyskując stopień podchorążego, a następnie podporucznika rezerwy. Podjął służbę w Policji Państwowej, gdzie był wyróżniającym funkcjonariuszem, był m.in. osobistym ochroniarzem premierów Polski: Leona Kozłowskiego i Walerego Sławka, likwidatorem działalności komórek komunistycznych. Po kampanii wrześniowej został internowany na Węgrzech, a nawet był dowódcą internowanych Polaków w obozie w László Major. Dowodził tak dobrze, że 70 żołnierzy uciekło do polskiej armii we Francji. Uciekł też sam Piwnik i został przydzielony do 4 Dywizji Piechoty, a następnie 4 Brygady Kadrowej Strzelców płk. Sosabowskie- go, późniejszej 1 Brygadzie Spadochronowej.

Gdy zaczęto organizację łączności powietrznej z krajem, Piwnik zgłosił się na pierwszy organizowany kurs dla kandydatów na skoczków. Oprócz obowiązkowego szkolenia spadochronowego i życia w okupowanym kraju, otrzymał przygotowanie do pracy dywersyjnej i szkolenie łącznościowe.

Do kraju zrzucony został w nocy z 7 na 8 listopada 1941 r. Była to druga operacja zrzutowa. Początkowo dostał przydział do oddziału zajmującego się przyjmowaniem kolejnych cichociemnych w Komendzie Głównej AK, a w 1942 r. był uczestnikiem akcji „Wachlarz”, szeroko zakrojonej akcji dywersyjnej wobec Niemców we wschodniej części kraju. Aresztowany za… włóczęgostwo, zbiegł z więzienia – Niemcy nie wiedzieli, kogo schwytali. Stał też na czele słynnego ataku na więzienie w Pińsku w styczniu 1943 r., w wyniku czego uwolniono m.in. dowódcę odcinka III „Wachlarza”, kpt. Alfreda Paczkowskiego, także cichociemnego.

W marcu 1943 r. rozpoczął organizację oddziału partyzanckiego na swojej rodzinnej Ziemi Świętokrzyskiej. Stworzył silne 400-osobowe wojsko, na które składały się trzy zgrupowanie partyzanckie. Stanął też na czele Okręgu Radomsko-Kieleckiego AK. Partyzantka Piwnika „Ponurego” wyróżniała się świetnym wyszkoleniem, karnością, organizacją i dobrym uzbrojeniem, bo żołnierze „Ponurego” sami… produkowali konspiracyjnie broń w fabryce w Suchedniowie. Przyjmował do oddziału wszystkich, którzy chcieli walczyć z Niemcami, niezależnie od poglądów i narodowości. Oddziały partyzanckie budziły postrach wśród Niemców, zadając im, zwłaszcza w I połowie 1943 r., dotkliwe straty. Niestety, walka oddziałów osłabiona została działaniami agenta gestapo w szeregach wojska. Był nim ppor. Jerzy Wojnowski pseud. „Motor”. W wyniku jego zdrady zginęło m.in. trzech cichociemnych: ppor. Rafał Niedzielski „Rafał Mocny”, por. Jan Rogowski „Czarka” oraz ppor. Waldemar Szwiec „Robot”.

2 stycznia 1944 r. Piwnik został odwołany z funkcji dowódcy i wyjechał do Warszawy, by w kwietniu znaleźć się już na Nowogródczyźnie i objąć oddział VII Batalionu 77 Pułku Piechoty liczącego 700 żołnierzy. By zapewnić sobie swobodę walki z Niemcami, zawarł bezprecedensowy układ z silną tam partyzancką komunistyczną: w zamian za dostawy żywności, zawarł swoisty pakt o nieagresji, zapewniając oddziałowi broń, a ludności cywilnej bezpieczeństwo i nieatakowanie jej przez komunistyczne bandy.

W czerwcu 1944 r. rozpoczęła się na Ziemi Nowogrodzkiej akcja „Burza”. Oddział Piwnika „Ponurego” atakował umocnione niemieckie posterunki graniczne Stützpunkty. Podczas jednej z takich akcji – w przysiółku Bohdany został zabity por. Piwnik „Ponury”. Powiedz żonie i rodzicom, że ich bardzo kochałem i że umieram jak Polak i pozdrówcie Góry Świętokrzyskie – powiedział w ostatnich słowach.

Pochowano go w pobliskim cmentarzu w Wiewiórce, a pogrzeb poległych w bitwie żołnierzy zgromadził – aż trudno uwierzyć, bo trwała okupacja – kilka tysięcy osób. W 1988 roku jego prochy przeniesiono na ukochaną Ziemię Świętokrzyskim – spoczął w krypcie opactwa cystersów w Wąchocku.

TERESA SZEMERLUK