UE nie ma planu B, gdyby Brytyjczycy zagłosowali na „nie”

Moscovici– UE nie ma planu B na wypadek, gdyby Brytyjczycy zagłosowali w referendum za wyjściem z Unii – powiedział komisarz UE ds. gospodarczych i finansowych Pierre Moscovici, dodając, że nie pomogłoby to w opracowaniu scenariusza na wypadek katastrofy.

Obywatele Zjednoczonego Królestwa mają w głosowaniu wyznaczonym na 23 czerwca odpowiedzieć na pytanie, czy ich kraj powinien pozostać w Unii Europejskiej, czy też ją opuścić.

Moscovici zapytany podczas wywiadu dla telewizji France 5, czy Unia zaplanowała, co zrobi, jeśli postanowią wyjść z UE, odpowiedział: „Nie, zdecydowanie nie, nie mamy planu B. Nic by nam to nie pomogło, gdybyśmy taki plan mieli”.

– Dzień, w którym przystąpimy do opracowywania planu B, będzie dniem, w którym przestaniemy wierzyć w nasz plan A. To w żaden sposób nie pomoże nam w nakreśleniu scenariusza na wypadek katastrofy – ocenił. – Ja mam taki plan: Zjednoczone Królestwo w Zjednoczonej Europie – powiedział zdecydowanie Moscovici.

– Członkowie Komisji Europejskiej nie wezmą udziału w kampanii poprzedzającej brytyjskie referendum, ponieważ byłoby to przeciwskuteczne – dodał unijny komisarz.

– Moim zdaniem rozwaga nakazuje nie brać udziału w kampanii i nie próbować narzucić wyboru suwerennemu społeczeństwu. Referenda są niebezpieczne, zwłaszcza w Europie – powiedział Moscovici.

– Mamy sporo zjawisk kryzysowych, są to problemy Europy, ale także międzynarodowe. Myśl, że możesz znaleźć we własnym kraju rozwiązanie tych problemów mających międzynarodowy charakter, jest fałszywa – podsumował Moscovici.

Dodał, że „jeśli by Wielka Brytania zagłosowała za opuszczeniem Unii Europejskiej, to byłoby cofnięcie dynamiki rozwoju historycznego ostatnich lat, która skłoniła wiele krajów do połączenia się w jeden blok”.

Boris Johnson będzie namawiał do wyjścia z UE

Mer Londynu Boris Johnson ogłosił, że zaangażuje się w kampanię na rzecz wyjścia W. Brytanii z UE wbrew premierowi Davidowi Cameronowi, który zapowiedział, że będzie rekomendował pozostanie w Unii. Referendum w tej sprawie odbędzie się 23 czerwca.

– Będę namawiał do głosowania za opuszczeniem Unii, ponieważ chcę lepszego porozumienia dla ludzi w Wielkiej Brytanii, aby oszczędzić ich pieniądze i przywrócić kontrolę – oświadczył charyzmatyczny mer stolicy w przemówieniu wygłoszonym przed swoim domem w północnym Londynie. Dodał, że mimo lobbowania za wyjściem z UE nie będzie uczestniczył w debatach telewizyjnych przeciwko swojej Partii Konserwatywnej.

– Wziąwszy pod uwagę czas, jaki miał, David Cameron bardzo dobrze sobie poradził w renegocjacjach z partnerami europejskimi – mówił Johnson. – Ale myślę, że nikt nie może udawać, że to porozumienie stanowi fundamentalną reformę UE lub stosunków Wielkiej Brytanii z Unią – dodał.

Jak oświadczył, „kocha Europę” i Brukselę, w której mieszkał. „Ale nie należy mylić cudów Europy, wakacji w Europie, fantastycznego jedzenia i przyjaźni z projektem politycznym, który działa od wielu dziesięcioleci i teraz grozi, że całkowicie wymknie się spod kontroli demokratycznej” – wskazał.

Decyzja nie jest uznawana za zaskoczenie, ponieważ Johnson od dawna krytykuje UE, m.in. za pogłębiającą się biurokrację.

Johnson jest wymieniany wśród kandydatów do objęcia stanowiska premiera po ewentualnym wycofaniu się z życia publicznego Davida Camerona. Premier zapowiedział, że podczas wyborów w 2020 roku nie będzie ubiegał się o trzecią kadencję.

Cameron ogłosił w sobotę, po zawarciu na szczycie w Brukseli porozumienia na temat zmiany zasad członkostwa w UE, że referendum odbędzie się 23 czerwca. Powtórzył, że Wielka Brytania „będzie silniejsza, bezpieczniejsza i dostatniejsza w zreformowanej Unii Europejskiej”.

Wcześniej w Brukseli oznajmił, że będzie „rekomendować pozostanie Zjednoczonego Królestwa w UE i czerpanie wszystkiego co najlepsze z obu światów”.

za onet.pl