To już czysta herezja! Kard. Schönborn obstaje przy swych tezach, odrzuconych przez Synod

SchonbornNiespełna miesiąc przed rozpoczęciem synodu biskupów o rodzinie, kard. Christoph Schönborn przypomina główne tezy, które zgłosił w czasie zeszłorocznego zgromadzenia synodalnego i które zostały odrzucone przez ojców synodalnych. Arcybiskup Wiednia wykłada je szczegółowo w obszernym wywiadzie dla miesięcznika Civiltà Cattolica.

Kard. Schönborn na nowo zatem proponuje, by w związkach niemałżeńskich dostrzegać elementy małżeństwa, w taki sam sposób, jak ostatni sobór dostrzegł elementy Kościoła we wspólnotach niekatolickich. Domaga się ponadto poszanowania dla związków homoseksualnych, choć zaznacza, że Kościół nie może ich uznać za małżeństwo. Stwierdza jednak – wbrew obowiązującemu nauczaniu Kościoła – że w niektórych przypadkach zawarcie takiego związku może oznaczać pewną poprawę w porównaniu do sytuacji, kiedy ktoś stale zmienia partnerów. Metropolita Wiednia opowiada się również za dopuszczaniem do komunii rozwodników, którzy żyją w związku niesakramentalnym. Warunkiem miałoby być przebycie odpowiedniego procesu oczyszczenia i rozeznanie kapłana, który towarzyszy parze.

Zarazem jednak kard. Schönborn nie szczędzi takim parom trudnych pytań. Rozwodników, którzy oczekują miłosierdzia od Kościoła pyta, czy sami byli miłosierni dla swych dzieci, które są główną ofiarą rozwodów. Domaga się również od nich uczciwego rozliczenia przed Bogiem ze złamanych ślubów małżeńskich.

Mówiąc o parach, które żyją bez ślubu, austriacki purpurat wskazuje na czynniki społeczne, które warunkują taki stan. Przypomina, że w dalekiej przeszłości wiele osób nie zawierało małżeństwa, bo nie było ich na to stać. W XVIII w. na przykład połowa dzieci we Wiedniu rodziła się poza małżeństwem. Były to dzieci ludzi, którzy służyli w zamożnych domach i nie mogli sobie pozwolić na małżeństwo. Zdaniem kard. Schönborna dziś pod pewnymi względami sytuacja w Austrii jest podobna. Młodych nie stać na małżeństwo. Nie mają stabilnej pracy, a system podatkowy dyskryminuje rodziny. „Nie twierdzę, że jest to dobre, ale musimy uważnie i ze współczuciem patrzeć na rzeczywistość” – stwierdził arcybiskup Wiednia. Jego zdaniem zbyt łatwo tłumaczy się obecną sytuację hedonizmem i indywidualizmem.

kb/ rv, civilta cattolica