Taharrusz znaczy molestowanie

arabski atakTaharrusz dżamaa polega na otoczeniu wybranej ofiary, czasem kilku kobiet przez dwa kręgi mężczyzn, których członkowie zmieniają się co chwila, nieustannie krzycząc. Te opętańcze krzyki mają jeszcze bardziej sparaliżować strachem ofiary. Kobiety są bite, obmacywane, okradane, także poniżane werbalnie. W Egipcie taharrusz bywa często praktykowany podczas koncertów muzycznych, politycznych demonstracji i masowych świąt religijnych, np. podczas zakończenia ramadanu – muzułmańskiego miesiąca postu, podkreśla mieszkający w Aleksandrii polski muzułmanin Piotr Ibrahim Kalwas, który rozmawia o tym zjawisku z egipskim psychologiem.

Ataki na kobiety, jakie wydarzyły się w sylwestrową noc w Kolonii i w kilku innych miastach UE, zwróciły uwagę publiczną na zjawisko dotychczas nieznane w Europie, a przywiezione na kontynent europejski z krajów arabskich, na taharrusz dżamaa, w języku arabskim oznaczające „molestowanie zbiorowe”.

Tharrusz dżamaa czasem nazywane też taharrusz al-dżinsi, czyli molestowanie seksualne, to nie jest nowość w Egipcie ani w innych krajach arabskich – mówi doktor Lotfi, egipski psycholog – zdarzało się i w poprzednich latach i dekadach, ale na taką skalę to zjawisko nie było dotąd znane. W średniowiecznej Europie i w renesansie nazywano je „charivari”, czyli „kocia muzyka”. Tłum pijanych mieszkańców wsi czy miasta otaczał kołem przyłapane na seksie niezamężne pary i przy akompaniamencie wrzasków molestował, a nierzadko zabijał kijami. Zbiorowe napady na kobiety w krajach arabskich prawie zawsze wiążą się z dużymi zgromadzeniami, demonstracjami i obchodzonymi publicznie świętami. W przeszłości rzadko dochodziło do molestowania kobiet na ulicy bez okazji większego zgromadzenia, ale niestety to się zmieniło.

To zawsze było, ale eksplodowało dopiero po tzw. arabskiej wiośnie, po rewoltach w krajach arabskich. Do największych taharrusz dżamaa dochodziło na sławnym placu Tahrir i na kairskich ulicach. Świat dopingował egipskich rewolucjonistów, a na Tahrirze codziennie dochodziło do kilku gwałtów, a przypadków molestowania nikt nawet nie próbował zliczać. Dopiero kiedy tłum próbował zgwałcić kilka zachodnich dziennikarek, ludzie na świecie, a także w Egipcie zaczęli przyglądać się ciemnym kulisom rewolucji.

W lutym 2011 roku pochodząca z RPA 44-letnia Lara Logan, korespondentka telewizji CBS, nadała w świat wstrząsającą relację z placu Tahrir opisującą taharrusz. Tłum mężczyzn próbował ją zgwałcić. – Przepędzili mojego kamerzystę, a potem kilkudziesięciu mężczyzn otoczyło mnie kołem, a właściwie dwoma kołami – relacjonowała dziennikarka. – Ci z koła zewnętrznego osłaniali całą sytuację, ci z koła wewnętrznego rzucali się na mnie i próbowali zerwać ze mnie ubranie, wyzywając od „dziwek”. Uratowali mnie moi koledzy dziennikarze i zaprzyjaźnieni Egipcjanie – twierdziła. Potem nastąpiło jeszcze kilka podobnych incydentów i w świat poszły wiadomości o rozpasaniu egipskich demonstrantów.

Młodzi faceci umawiają się na taharrusz na portalach społecznościowych. W pewnym sensie można powiedzieć, że w porewolucyjnych społeczeństwach arabskich dochodzi obecnie do seksualnej rewolty. Taharrusz dżamaa to jeden z jej przejawów, ten bardzo zły.

Taharrusz dżamaa – tak jak to opisuje dziennikarka CBS – polega na otoczeniu wybranej ofiary, czasem kilku kobiet przez dwa kręgi mężczyzn, których członkowie zmieniają się co chwila, nieustannie krzycząc. Te opętańcze krzyki mają jeszcze bardziej sparaliżować strachem ofiary. Kobiety są bite, obmacywane, okradane, także poniżane werbalnie. W Egipcie taharrusz bywa często praktykowany podczas koncertów muzycznych, politycznych demonstracji i masowych świąt religijnych, np. podczas zakończenia ramadanu – muzułmańskiego miesiąca postu.

– Esemesy, Twitter, Facebook i wiele lokalnych portali to miejsca, gdzie umawiają się bandy chłopaków, a potem ruszają w miasto. Są bardzo dobrze zorganizowane. Do samych gwałtów na szczęście dochodzi rzadko, to trudne z technicznego punktu widzenia, najczęściej kończy się na obmacywaniu i okradzeniu ofiary. Policja wzięła się za to zjawisko, ale ma bardzo utrudnione zadanie, bo taharrusz odbywa się prawie zawsze w gęstym tłumie, podczas fiest czy demonstracji. Jest zamęt, chaos, wirujący tłum. Trudno rozpoznać sytuację. W ręce policji wpadło kilkunastu uczestników zbiorowego molestowania podczas kairskiego koncertu rockowego, którzy umieścili w Internecie filmy zrobione telefonami komórkowymi, bo taharrusz też jest przez uczestników filmowany i rozpowszechniany w sieci. To rodzaj pornografii. Ostatnio zaczęły powstawać spontanicznie organizowane grupy ochrony kobiet składające się z mężczyzn, ale także z kobiet, które znają karate i judo. To nowe zjawisko w egipskich miastach, wśród młodych Egipcjanek prawie trzykrotnie wzrosło zainteresowanie kursami walk Wschodu.

Ale wśród zatrzymanych w Kolonii i w innych miastach nie było ani jednego Egipcjanina. A z pozoru zjawisko jest egipskie. O coraz częstszych przypadkach taharruszu informowała niedawno policja marokańska, algierska i kilku innych krajów arabskich.

Wielu dziwi przeniesienie tego na grunt europejski. Uchodźcy i imigranci bardzo stracili w oczach Europejczyków, szczególnie Niemców, którzy przecież przyjęli ich z taką ufnością.

To bardzo proste: nie wpuszczać do siebie ich sprawców, a tych, którzy już są, uczyć podstaw demokracji, wolności i zasad cywilizowanego współżycia społecznego, także seksualnego.

Dla młodych uchodźców nie ma to żadnego znaczenia. To zazwyczaj prymitywni faceci z syryjskich czy irackich wsi, gdzie kobieta jest niczym, instrumentalnie traktowanym przedmiotem, który się kupuje, a potem traktuje jak chce. Takie wyobrażenia i poglądy ci ludzie przenoszą potem do Europy. Co więcej, wielu Arabów ma utrwalony wizerunek kobiety europejskiej jako seksualnie rozwydrzonej, bez czci i honoru, tym bardziej więc można ją atakować i molestować. W ich mniemaniu, kobieta „niezakryta”, ubrana po europejsku jest „łatwiejsza” i „sama się prosi”. To są bardzo mocno zakorzenione przekonania, których nie zmieni zmiana miejsca zamieszkania, nawet w kompletnie innej cywilizacji. Kilkaset tysięcy ludzi o takim prymitywnym światopoglądzie dotarło do Europy i następne fale przybywają. To są ludzie trudno reformowalni, bo ich zachowania determinowane są nie tylko tradycją, ale są – co gorsza – uświęcone religią.

za onet.pl/r