Tadeusz Gerstenkorn, Trybunał

204mCzy stwierdzenie: „dwa plus dwa równa się cztery” – jest zgodne z Konstytucją ? Nie, nie jest zgodne, bo narusza artykuł 54 par. 1, który stwierdza, że „każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. Jeśli zatem ktoś będzie twierdził, że 2+2=5 lub 2+2=3, taką tezę rozpowszechniał i stosował w praktyce, to wszystko w porządku? Nawet, gdyby były jakieś zarzuty, to może twierdzić, że jest to niezwykła twórczość artystyczna, a swobodę tej twórczości zapewnia art. 73 Konstytucji.

Prawo, jeśli nawet przyjąć, że jest dyscypliną naukową, to jest włączane do tak zwanych „nauk miękkich” (ang. soft sciences), to znaczy operujących terminami języka potocznego trudnymi do precyzyjnego zdefiniowania, a co za tym idzie – dającymi możliwość różnych interpretacji. Stale natrafiamy na informacje o „bublach” prawnych lub konieczności wyjaśnienia przez odpowiednie instancje prawne, coraz wyższego szczebla, jak należy rozumieć sformułowania użyte w tekście danej ustawy lub rozporządzenia. Nie znaczy to, że sprawa na tym się kończy, bo po pewnym czasie i przy innych okolicznościach następują zgoła inne interpretacje.

Przykładem takiego, jak się dzisiaj mówi, eventu (iwentu, z angielskiego – wydarzenia) jest sprawa dyskutowanego od pewnego czasu w mediach uboju rytualnego, inaczej koszernego (z języka jidysz: koszerny, tj. rytualnie czysty; hebr.: właściwy, odpowiedni). Już wiele miesięcy temu środowiska społeczne (zwłaszcza obrońcy praw zwierząt) nagłaśniały sprawę uboju rytualnego jako niehumanitarnego, niezgodnego z odczuciami na sytuację zwierząt rzeźnych. Dzięki rozlicznym i głośnym protestom doprowadzono do wydania słusznego zarządzenia o zakazie tego typu postępowania wobec zwierząt, mimo wyraźnego i ostrego sprzeciwu religijnych środowisk żydowskich i muzułmańskich. W „Gazecie Wyborczej”, bodajże w marcu (nie pamiętam dokładnej daty), ukazał się obszerny artykuł wskazujący, że pewne nakazy religijne, sprzeczne z postępowaniem humanitarnym, nie mogą być respektowane i wydanie zarządzenia należy uznać za słuszne, choć powoduje ono pewne ujemne reperkusje (reakcje) ekonomiczne, tzn. ograniczenie lub brak eksportu na wschodnie rynki religijne. W roku 2014 pojawiły się perturbacje handlowe z eksportem do Rosji różnych produktów w związku z nałożonymi na nią sankcjami i wykonaną akcją odwetową z jej strony. Wywołało to bardzo poważne kłopoty biznesowe także w branży mięsnej. Podniesiono na nowo problem uboju rytualnego i wystąpiono do Trybunału Konstytucyjnego o rozstrzygnięcie tej kwestii.

Na początku grudnia 2014 r. Trybunał ogłosił orzeczenie, że wydane uprzednio zarządzenie o zakazie uboju rytualnego nie jest zgodne z Konstytucją RP, co oczywiście ucieszyło środowiska handlowe i religijne określonego typu, a zasmuciło obrońców praw zwierząt. Trzeba zauważyć, że wyrok Trybunału nie był jednogłośny. Kilku sędziów zgłosiło votum separatum. Jest to dla mnie zupełnie zrozumiałe, bowiem artykuł 40 Konstytucji stanowi, że „nikt nie może być poddany torturom, ani okrutnemu, nieludzkiemu traktowaniu”. Co prawda, prawo to odnosi się do człowieka, ale każdy chyba przyzna, że cierpienia człowieka i zwierzęcia są porównywalne. Ubój koszerny był stosowany od dawna, bowiem w owych czasach nie znane były techniki, które – obecnie stosowane – nie powodują dodatkowych i niepotrzebnych cierpień zwierzęciu.

Orzeczenie Trybunału przyjąłem z dużym zdziwieniem, tym bardziej, że było ono – mimo woli – pewnym ukłonem pod adresem środowisk handlowych i, w poczuciu wielu, poddaniem się ich presji. Zdaję sobie sprawę, że właściwie prawie każdy problem można rozpatrywać także pod kątem prawnym, ale tam, gdzie są brane pod uwagę zagadnienia etyczne (chyba że o kardynalnym znaczeniu jak kara śmierci) lub typowo fachowe, określonego typu, lepiej jest, jeśli prawo wysokiego szczebla tych spraw się nie tyka. Dochodzi przecież niekiedy do żenujących rozstrzygnięć (głośno było o tym w mediach w związku z ustaleniami w UE), że ślimak jest rybą, a banan lub ogórek musi mieć odpowiednią krzywiznę.

Nie wiem, czy symboliczna waga sprawiedliwości zaczęła się u nas mocno chybotać. Wolę jednak matematykę. W niej nadal 2+2 = 4.