Święte miejsce w życiu Łodzi
Rozmowa z Księdzem Infułatem Bogdanem Dziwoszem

    – Przez wiele lat był Ksiądz Infułat związany z parafią Matki Bożej Zwycięskiej – proszę opowiedzieć o początkach i o roli tej parafii w Łodzi

   
– Parafia Matki Boskiej Zwycięskiej w Łodzi była pierwszą parafią i świątynią dedykowaną Maryi, w mieście biskupim nowopowstałej diecezji. Wypełniono tym samym ślubowanie złożone Bogu przez mieszkańców miasta Łodzi podczas nabożeństwa błagalnego na Placu Wolności, w dniu 15 sierpnia 1920 r., w kulminacyjnym momencie Bitwy Warszawskiej. „Jeśli Bóg da zwycięstwo, w podzięce zbudujemy kościół” – brzmiało zobowiązanie. Sprawy Boże i sprawy ojczyzny legły więc u podstaw tej świątyni, ukierunkowując na zawsze duszpasterskie działania.

    Parafię erygował pierwszy Biskup Łódzki Wincenty Tymieniecki 1 lipca 1926 i tego samego roku w Uroczystość Wniebowzięcia NMP poświęcił kamień węgielny pod budowę nowego kościoła.

    Świątynia w stylu bazylikowym, trzynawowa, o formach klasycznych, według projektu arch. Józefa Kabana, jest dalekim naśladownictwem rzymskiej bazyliki św. Pawła za Murami.

    Pierwszy etap budowy (bez wieży) zakończył się tuż przed II wojną światową; 2 października 1938 r. Bp Włodzimierz Jasiński konsekrował nową świątynię, uprzednio (1933 r.) wyposażoną w nowe organy pneumatyczne znanej firmy D. Biernackiego z Włocławka i piękną dwuczęściową płaskorzeźbę w drzewie lipowym Matki Boskiej Zwycięskiej artysty Ludomira Śledzińskiego, w absydzie prezbiterium. Górna część płaskorzeźby przedstawia Dziewicę Maryję depczącą smoka. Część dolna nawiązuje do wydarzenia historycznego, które upamiętnia ta świątynia: nad Wisłą zwycięsko kroczy oddział polskich żołnierzy, prowadzony przez Ks. Ignacego Skorupkę. Obie części przedziela wstęga z napisem: „Dzięki Ci, Matko, za Cud nad Wisłą”.

    Ten napis był „solą w oku” dla komunistycznych dyktatorów. Moi poprzednicy na urzędzie proboszczowskim wielokrotnie byli naciskani, wprost zmuszani, do jego usunięcia. Tylko sobie znanymi sposobami i dzięki pomocy prawdziwie po polsku czujących ludzi, nie dopuszczono do aktu barbarzyństwa wobec dzieła sztuki.

    Podczas wojny kościół został zamknięty i częściowo zdewastowany. W górnej i dolnej części kościoła Niemcy urządzili zakład produkcyjny odzieży wojskowej. Proboszcz, budowniczy świątyni, prałat Dominik Kaczyński, wraz z dwoma księżmi wikariuszami zostali aresztowani, wywiezieni do obozu koncentracyjnego w Dachau, gdzie wszyscy ponieśli śmierć męczeńską.

    Po wojnie, z trudem, ale stopniowo przywracano kościołowi właściwy wygląd, by mógł służyć celom, do których został przeznaczony.

    W latach 1952-1954 świątynię ozdobiono polichromią w nawie głównej i grafitami w nawach bocznych. Całość projektowali i wykonali: prof. Marian Jaeschke, Zdzisław Sikorski i Albin Łubniewicz. Nad arkadami nawy głównej, po obu stronach, polichromia przedstawia ciąg kompozycyjny, którego treścią są sceny biblijne z życia Matki Bożej i z historii kultu maryjnego w Polsce.

    Piękny fronton kościoła, do którego prowadzą okazałe schody, jest zwieńczony balkonem, na którym usytuowano betonowy ołtarz ozdobiony płaskorzeźbą Maryi Wniebowziętej. Na 75-lecie parafii fronton ozdobiono okazałą i piękną mozaiką Matki Boskiej Częstochowskiej, wykonaną przez artystę plastyka p. Stanisława Janiszewskiego. Przed kolumnadą frontonu, odprawiane są nabożeństwa ważne w życiu Archidiecezji, parafii i miasta. Co roku stąd wyruszają i tu powracają piesze pielgrzymki na Jasną Górę, a w drugą niedzielę czerwca tu rozpoczyna się procesja eucharystyczna, upamiętniająca pobyt Jana Pawła II w Łodzi (1987 r.).

    Przed kościołem stoi okazały pomnik poświęcony ofiarom Katynia, ofiarom zemsty Stalina za upokorzenie armii bolszewickiej w 1920 r. pod Warszawą. Pomnik został ufundowany przez Stowarzyszenie „Rodzina Katyńska” oddział Łódź. W połowie września – w rocznicę napaści bolszewickiej na Polskę i w Dzień Zaduszny w kościele i przy pomniku, odbywają się okolicznościowe nabożeństwa za wszystkich zamordowanych na „nieludzkiej ziemi”.

    – A teraz proszę opowiedzieć obrazie Matki Bożej Watykańskiej
i jego pozyskaniu dla tej świątyni

    – Zaraz po utworzeniu parafii Matki Boskiej Zwycięskiej pierwszy jej proboszcz Ks. Dominik Kaczyński, z niewielką grupą wiernych, w sierpniu wyruszył pieszo na Jasną Górę, by błagać o błogosławieństwo Boże w organizowaniu nowej wspólnoty wiary i w pracach przy wznoszeniu świątyni. Podobnie postąpiono w roku następnym, i tak sierpniowe pielgrzymowanie z Łodzi do Częstochowy trwa po dzień dzisiejszy.

    Do wojny pielgrzymki miały charakter parafialny; po wojnie przekształciły się w ogólnołódzkie. Cechą charakterystyczną naszych pielgrzymek jest to, że przeważa w nich młodzież, która ofiarnie pieszo przemierza drogę na Jasną Górę i z powrotem.

    W związku z jubileuszem 600-lecia Jasnej Góry w 1982 r., zwróciłem się z prośbą do Ojca Świętego Jana Pawła II, by zechciał ofiarować naszemu kościołowi mozaikowy wizerunek Jasnogórskiej Madonny, który dotąd przez 24 lata zdobił kaplicę polską w bazylice św. Piotra na Watykanie. Papież łaskawie potraktował tę prośbę i mozaikową ikonę Matki Boskiej Częstochowskiej podarował do kościoła Matki Bożej Zwycięskiej w Łodzi, który dotąd Wizerunku Pani Jasnogórskiej nie posiadał.

    Obraz ten, jak cała kaplica na Watykanie, ufundowany został przez polskiego kapłana, Ks. A. Skonieckiego, emigranta do USA, w podzięce za uratowane życie i zdrowie. Przed tym Wizerunkiem, w sercu chrześcijaństwa, codziennie odprawiała się Msza Św. za ojczyznę; przed nim modlili się ostatni papieże, a Paweł VI, nie mogąc przybyć do Polski na Millennium (03.05.66), dziękował Bogu „za Polskę zawsze wierną”; tam zanosili swe błagania Ojcowie Soboru Watykańskiego II, zwłaszcza biskupi polscy, ze sługą Bożym Kard. Stefanem Wyszyńskim, a nasi rodacy z całego świata wraz z modlitwą przenosili swą duszę na Jasną Górę i w ojczyste strony.

    Przed tym Wizerunkiem Bogurodzicy prywatnie modlił się Jan Paweł II w kilkanaście godzin po wyborze na następcę św. Piotra.

    Obraz ten jest autentycznym dziełem sztuki sakralnej, wykonanym w Studium Mozaiki Watykańskiej w latach 1957/58. Autor dzieła, prof. Virgillio Cassio, do reprodukcji oblicza Madonny i Dzieciątka użył drogocennego szkliwa polichromicznego, a szaty figur wykonał ze specjalnego szkliwa pokrytego młoteczkowanym srebrem, które pozwoliło wydobyć światłocienie i stworzyć efekt srebra antycznego. Wszystkie elementy mozaikowe wyprodukowano w 1720 r., natomiast tło wizerunku ułożono ze złotych kamyczków, takich samych, jakich użyto w XIII wieku przy dekoracji absydy bazyliki św. Jana na Lateranie. Łącznie obraz liczy ponad 45 tysięcy elementów mozaikowych.

    Święte Postacie wieńczą artystyczne korony, wykonane – ze złoconego srebra – przez snycerza rzymskiego Bortolottiego.

    13 czerwca 1987 r., w dniu pobytu papieża Jana Pawła II w Łodzi, mozaikowy obraz Madonny Watykańskiej stał obok ołtarza na lotnisku Lublinek, przy którym papież nauczał, sprawował Eucharystię i najmłodszym diecezjanom udzielił I Komunii świętej.

    Obraz z Watykanu znajduje się w specjalnie przygotowanej kaplicy, poświęconej 17 listopada 1984 r. przez Kard. Józefa Glempa, Prymasa Polski.

    W 1995 r., w ramach jubileuszu 75-lecia Archidiecezji Łódzkiej, mozaikowy wizerunek Czarnej Madonny „nawiedził” wszystkie parafie i ważniejsze kościoły ziemi łódzkiej. W roku następnym delegacje wszystkich parafii Archidiecezji, dekanatami, przybywały do kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej w Łodzi, w podzięce za liczne łaski, których doświadczyli poszczególni ludzie, rodziny i całe lokalne wspólnoty.

    Od kilku lat, w pierwszą sobotę miesiąca, pod przewodnictwem biskupów łódzkich, odbywają się – przy licznym udziale wiernych – modlitwy za Ojca świętego Jana Pawła II. Do dnia śmierci naszego Wielkiego Rodaka, Bogu polecaliśmy jego osobę i pontyfikat, a od tego czasu wznoszone są modły o jego rychłe wyniesienie do chwały ołtarzy.

    Sam Wizerunek i łaski przed nim wymodlone, a także liczne nabożeństwa przy nim odprawiane sprawiły, że Ks. Abp Władysław Ziółek uznał za stosowne w 1998 r. podnieść kościół Matki Boskiej Zwycięskiej w Łodzi, do godności Sanktuarium.

    – A jaką rolę pełni parafia jako centrum tożsamości narodowej
i katolickiej w Łodzi?

    – Odpowiadając na dwa poprzednie Pani pytania już zasygnalizowana została rola tego świętego miejsca w życiu wierzącego ludu naszego miasta. Zarówno w historii kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej w Łodzi, jak i w fakcie obdarowania tej świątyni przez Sługę Bożego, Jana Pawła II, bezcennej wartości religijnej i artystycznej mozaikowym Wizerunkiem Madonny, kryją się ogromne treści i niewyczerpany skarbiec możliwości duszpasterskich działań.

    Ciągle żywy i dobroczynny ruch pielgrzymkowy w naszym mieście powstał, rozwijał się i w poważnym stopniu kształtował religijne oblicze miasta równocześnie ze wznoszeniem murów i tworzeniem widzialnych struktur parafii. Czerpiąc porównanie ze współczesnego języka, można powiedzieć, że w powstanie i dzieje parafii raz na zawsze został zakodowany ruch pielgrzymkowy. Rolę tego miejsca odkryli sami pielgrzymi, którym przez kilkanaście lat komunistyczni władcy miasta zabronili wychodzić w zorganizowanych grupach na pielgrzymi szlak i z niego powracać. Nie bacząc na represje i przykrości ze strony milicji, dwie godziny przed czasem oficjalnego rozpoczęcia pielgrzymki, gromadzili się przed świątynią przy ul. Łąkowej, by indywidualnie lub w małych grupkach, chodnikami, przejść do kościoła św. Józefa przy ul. Farnej w dzielnicy Ruda, wyznaczonego miejsca na zgromadzenie pielgrzymkowe. Podobnie się działo w drodze powrotnej; wielu pątników nie kończyło pielgrzymki na peryferiach miasta, lecz podążało chodnikami na Łąkową, by tu zakończyć swoje pielgrzymowanie. To drobny szczegół, ale jakże wymowny, wskazujący na rolę kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej w ich religijnej świadomości.

    – Proszę opowiedzieć o swoich poprzednikach w parafii, którzy kształtowali jej oblicze…

    – Odpowiadając na Pana pytanie ograniczę się do wspomnienia jednej postaci, ale jakże ważnej, bo jej postawa, działalność i świadectwo odcisnęły się niezatartym piętnem na obliczu parafii. Sługa Boży, Ks. Dominik Kaczyński – bo o nim chcę mówić – urodził się 4 sierpnia 1886 r. w Wieruszowie. Kształcił się w Siennicy, Seminarium Nauczycielskim i III Warszawskim Gimnazjum. Zarzuca początkowe aspiracje nauczycielskie i w 1906 r. wstępuje do metropolitalnego warszawskiego seminarium duchownego. Święcenia kapłańskie otrzymuje w dniu 23 września 1911 r. w kościele św. Krzyża w Warszawie. Spełnia kolejno obowiązki wikariusza w Jadowie, Grodzisku, w parafii św. Anny w Łodzi, prefekta łódzkich szkół, wikariusza parafii św. Barbary i w katedrze warszawskiej.

    Po utworzeniu Diecezji Łódzkiej przez 6 lat sprawuje obowiązki osobistego kapelana Bpa Wincentego Tymienieckiego i sekretarza Kurii Biskupiej w Łodzi.

    1924 r. Bp W. Tymieniecki powziął myśl utworzenia nowej łódzkiej parafii pod wezwaniem Matki Boskiej Zwycięskiej na terenie parafii św. Krzyża, tak z powodu dużej jej rozległości, jak i dla lepszej obsługi duchowej wiernych zamieszkujących tę cześć miasta.

    W baraku szpitalnym mieszczącym się przy ul. Pańskiej 113 (dziś Żeromskiego), a użyczonym przez władze wojskowe, urządzona została jako zaczątek parafii tymczasowa kaplica, poświęcona w dniu 23 listopada 1924 r. przez Bpa Ordynariusza. Rektorem kaplicy mianowany został ks. Dominik Kaczyński, który swoją dotychczasową pracą podejmowaną na różnych odcinkach życia kościelnego dawał gwarancję, że wywiąże się z tak ważnego zadania, jak organizacja nowej parafii łódzkiej i budowa nowego kościoła. Odtąd treścią jego życia i celem wszystkich zabiegów stała się myśl budowy świątyni parafialnej. W roku 1925 Bp Tymieniecki poświęca kamień węgielny i plac pod budowę kościoła przy zbiegu ulic Łąkowej i Anny (później Bpa Bandurskiego, a dziś jedna z jezdni alei Mickiewicza).

    W dniu 1 lipca 1926 r. odbywa się erekcja nowej parafii i instalacja pierwszego jej proboszcza księdza Dominika Kaczyńskiego. Nowy proboszcz z całym zapałem, przy wielkiej ofiarności swoich wiernych, przystępuje do prac budowlanych, tak, że już w roku 1928 trzynawowa świątynia w stylu bazylikowym oddana została do użytku wiernych. Do wybuchu wojny trwały prace przyozdobienia jej wnętrza. Konsekracji świątyni dokonał Ks. Bp Włodzimierz Jasiński w dniu 2 października 1938 r.

    Tak scharakteryzował jego osobę i działalność jeden z pierwszych biografów: „Głęboko rozumiał istotę i potrzebę pracy nad duszami powierzonymi mu przez Boga we władanie. Był skąpy w słowach co do swych zamierzeń, aby tym pełniejszymi garściami zbierać błogosławiony plon swej siejby. Dobry pasterz – oto najwłaściwsze określenie tego o wielkiej godności, ale o prostym jak serce dziecka człowieku, który w powierzonej sobie parafii stworzył wzorowy ośrodek życia bożego, niemal jedną rodzinę zespoloną wzajemnym zrozumieniem, miłością i ożywioną wspólnymi celami. Odgadł wielkim swym sercem tajemnicę duszpasterstwa i tę służbę swym życiem jak najwierniej wypełnił.

    Do dnia dzisiejszego w parafii Matki Boskiej Zwycięskiej bije serce tego ofiarnego pasterza w życiu tych wszystkich, których dosięgnął krąg jego działalności i owocują błogosławione ziarna rzucone jego ręką. Życie kościelne pulsowało żywo w bractwach i stowarzyszeniach. Ksiądz Prałat szerzy w swej parafii kult pieśni kościelnej. Odbywają się nauki śpiewu dla wszystkich. Wydaje dla użytku parafii specjalny śpiewnik. Największą troską otacza służbę bożą w kościele. Dba o przepych nabożeństw liturgicznych. W ofiarnej służbie w świątyni kształtuje serce parafii, która odczuwa i rozumie pasterskie troski proboszcza i wspiera go wszystkimi wysiłkami. Otaczała go powszechna miłość, której dla swej pokory zdawał się nie dostrzegać. Budował parafię swym życiem pełnym prostoty.

    Czyż nie ze wzruszeniem wspominane są dotąd coroczne piesze pielgrzymki, jakie wraz ze swą parafią odbywał na Jasną Górę przez wszystkie lata swego pobytu.

    Szczególną troską otacza młodzież swej parafii. Znalazł tu pełną wzajemność i cześć, która imię jego oplotła gorącym przywiązaniem.

    Oddany głębokiemu życiu wewnętrznemu jest spowiednikiem wielu zakonów żeńskich. Jako spowiednik alumnów seminarium duchownego przelewa w młode dusze swe gorące umiłowanie posłannictwa kapłańskiego.

    Dla swoich przymiotów ceniony był bardzo przez władzę diecezjalną i obdarzony godnością tajnego szambelana papieskiego, kanonika kapituły katedralnej łódzkiej i radcy kurii. Pozostawił dla wielu wzór gorliwego pasterza, dobrego ojca parafii, wiernego przyjaciela, ofiarnego pracownika i nieskazitelnego człowieka.” (ks. Tadeusz Graliński; „Wiadomości Diecezji Łódzkiej”, rok 1948, nr 11, ss 279-281).

    Kapłańską gorliwość i wierność zasadom Ewangelii potwierdził świadectwem złożonym Bogu w obozie koncentracyjnym w Dachau, gdzie wraz ze swoimi dwoma młodziutkimi wikariuszami poniósł śmierć męczeńską. I da Bóg, że wkrótce parafia MB Zwycięskiej w Łodzi będzie mieć przed Bogiem potężnego orędownika, jako patrona, swojego pierwszego proboszcza!.

    – Proszę opowiedzieć o swojej posłudze kapłańskiej, o ludziach Kościoła, którzy zaważyli na drodze Księdza Infułata.

    – Dziękuję za to pytanie. Po Bogu, najwięcej zawdzięczam swoim rodzicom: ludziom prostym, uczciwym, pracowitym, religijnym i kochającym swe dzieci mądrze i ofiarnie.

    Oboje pochodzili ze wsi miechowskiego powiatu; ojciec z kościuszkowskich Racławic, a matka z sąsiedniego Słaboszowa, nieopodal Sancygniowa, miejsca urodzin Kard. Andrzeja Deskura, przyjaciela Jana Pawła II.

    Po ślubie rodzice zamieszkali w Sosnowcu, gdzie się urodziłem i zostałem ochrzczony w Zagórzu (dzielnica Sosnowca), w parafii, gdzie najdłuższy okres swego życia spędziła Sługa Boża Wanda Malczewska. Ojciec przez 35 lat pracował w kopalni jako górnik, a matka prowadziła dom, odbywając w czasie okupacji niemieckiej wielokilometrowe wyprawy piesze na zagłębiowskie i śląskie wsie w poszukiwaniu żywności, dobroczyńcom w zamian oferując pracę w polu lub gospodarstwie. Ten ofiarny przykład pracowitości rodziców, zawsze wspominam z rozrzewnieniem i cenię sobie najwyżej.

    Do Łodzi przyjechałem w 1950 r., wstępując do Niższego Seminarium Duchownego. Zgłoszono mnie do X klasy I LO im. Kopernika, które po roku musiałem opuścić, podobnie jak moi rówieśnicy z innych szkół (w tym obecny Abp Władysław Ziółek), bo dla marzących o kapłaństwie nie było miejsca w ówczesnych liceach! Matury zdawaliśmy w systemie wewnętrznym, które później trzeba było ponawiać przed komisjami państwowymi w systemie eksterniczym!

    Po ukończeniu liceum przekroczyłem próg Wyższego Seminarium Duchownego, które ukończyłem w 1957 r. Studia seminaryjne nie zostały jednak uwieńczone przyjęciem kapłaństwa z braku kanonicznego wieku. Pan Bóg jednak wynagrodził mi sowicie tę przykrość, bo skierowany zostałem na dalsze studia do Rzymu, by tam przeżyć największą przygodę życia.

    Po kilku miesiącach pobytu w Wiecznym Mieście przyjąłem sakrament kapłaństwa. To, co wtedy nurtowało me serce trafnie wyraził w homilii prymicyjnej ks. Władysław Rubin, późniejszy kardynał: „Otrzymałeś święcenia kapłańskie w święto Matki Boskiej Gromnicznej, na kilka dni przed świętem Matki Boskiej z Lourdes, w roku setnej rocznicy tego miłosiernego zstąpienia Niepokalanej do Jej ludu. Nie masz kapłana, który by nie miał gorącego nabożeństwa do Matki Bożej. Przeto i dla Ciebie pociechą i radością niech będą te waśnie okoliczności twoich święceń i niech się staną zadatkiem Twej pracy pod znakiem Maryi, Królowej Apostołów, Królowej Polski. Radością napełnia Cię sam fakt święceń w Stolicy Piotrowej oraz możność odprawiania pierwszych mszy świętych na licznych grobach męczenników, do których Cię wiedzie kamon mszy świętej”.

    Pobyt mój w Rzymie przypadł szczęśliwie na czas przełomu w Kościele i świecie: ostatni rok pontyfikatu Piusa XII, cały pontyfikat Bł. Jana XXIII, część pontyfikatu Pawła VI, a nade wszystko czas Soboru Watykańskiego II, w obradach którego uczestniczyłem jako kierownik grupy księży nazywanych „assignatores locorum”. Tam poznałem ludzi bardzo znanych, znakomitych i świętych… To były błogosławione chwile, najpiękniejsze w moim życiu, które utkwiły mi w pamięci i w sercu na zawsze!