Sławomir Nowak dostał podwyżkę. Zarabia 10 razy więcej niż pół roku temu

Już nie 1,8, a równowartość 18 tys. zł zarabia na Ukrainie Sławomir Nowak. Były minister transportu w rządzie Donalda Tuska miał dostać podwyżkę, choć ukraińskie media jeszcze niedawno domagały się jego dymisji. O wynagrodzeniu Nowaka informuje piątkowy „Fakt”. Czytamy w nim, że decyzja o podwyżce została podjęta wczesną wiosną przez ukraińskiego ministra infrastruktury Wołodymyra Omelana. Dotąd oficjalnie zarabiał 10-12 tysięcy hrywien miesięcznie, czyli równowartość ok. 1,5-1,8 tys. zł.

 

Sławomir Nowak oprócz niewysokiej podstawy otrzymuje od marca całkiem spore dodatki. Wśród nich m. in. dodatek roboczy, specjalny oraz jeszcze jeden bonus. W sumie więc zarabia równowartość 18 tys. zł.

Nawet w Polsce takie wynagrodzenie jest imponujące, a co dopiero na znacznie uboższej Ukrainie? Tam płaca minimalna wynosi w przeliczeniu ok. 430 zł. Polski szef Ukrawtodoru (agencji rządowej odpowiedzialnej m. in. za budowę dróg) zarabia ponad 40 razy tyle.

Podwyżka przyszła w najmniej spodziewanym momencie. Również w marcu informowaliśmy przecież, że na Ukrainie nie są zadowoleni z Nowaka.

Tamtejsze media zarzucały mu, że więcej czasu spędza w Polsce niż w Kijowie. Portal Antikor zdobył informacje dotyczące cotygodniowych przelotów szefa Ukrawtodoru w ciągu trzech miesięcy na przełomie ubiegłego i obecnego roku.

„Okazało się, że na wypoczynek główny ukraiński drogowiec poświęca 4-5 dni w ciągu tygodnia” – pisał portal.

Antikor wyliczał, że w listopadzie 2016 roku Nowak, prócz ośmiu dni oficjalnie wolnych od pracy, które spędził w Polsce, dodał do nich cztery poniedziałki, które powinien spędzić za biurkiem w Kijowie.

Według portalu w grudniu, w którym było ponad 20 dni roboczych, Nowaka nie było w pracy w Kijowie przez osiem dni.

„Największą fiestę polsko-ukraiński przodownik pracy miał w styczniu” – pisze portal. „W styczniu, kiedy Ukraina zasypywana była niezwykłymi opadami śniegu, gdy w zaspach na drogach zamarzali ludzie, a w kraju działał sztab antykryzysowy, główny ukraiński drogowiec odpoczywał przez 11 dni roboczych” – krytykowali dziennikarze.

W latach 2011-2013 Nowak był ministrem transportu, budownictwa i gospodarki morskiej w rządzie Donalda Tuska. W 2013 roku podał się do dymisji w związku z wątpliwościami dotyczącymi jego oświadczenia majątkowego, do którego – jako minister – nie wpisał wartego ponad 10 tys. złotych zegarka. Swoją karierę postanowił kontynuować na Ukrainie.

Pytany, dlaczego przyjął tę propozycje mimo niskiego wynagrodzenia, Nowak stwierdził, że „nie zawsze pieniądze są najważniejsze”. – To nie była łatwa decyzja, bo to jest full time job poza własnym krajem. To rozłąka z rodziną. Całe szczęście Kijów nie jest tak daleko i są tam już loty z Gdańska – powiedział.

za money.pl