Senat odrzucił ustawę PiS o wyborach pocztowych

Nieoczekiwanie we wtorek 5 maja, a nie jak było planowane w środę, Senat odrzucił ustawę o głosowaniu pocztowym. Jej dokładny tytuł brzmi: „Ustawa o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r.”. To ona ma umożliwić PiS-owi zorganizowanie wyborów w trybie korespondencyjnym.

Za odrzuceniem było 50 senatorów, przeciwko 35. Tylko jeden senator się wstrzymał – to Józef Zając z Porozumienia Gowina. We wcześniejszych głosowaniach podnosił rękę razem z senacką większością.

Ustawa ma jednak trafić do Sejmu dopiero w środę wieczorem. Tam jej los będzie zależał od tego, jak zachowają się posłowie Porozumienia.

Senat nagle przyspiesza

Kiedy koło godziny 21:00 marszałek Tomasz Grodzki ogłosił 10-minutową przerwę, a po niej głosowanie, wszyscy byli zaskoczeni. Tego się nie spodziewali ani senatorowie PiS, którzy przez cały dzień próbowali przedłużyć obrady, zgłaszając wnioski formalne, ani obserwatorzy.

Powtarzany od wielu dni plan był taki, że Senat debatuje we wtorek, ale głosuje w środę 6 maja, czyli w ostatnim możliwym konstytucyjnym terminie. Co się stało?

„Było tyle prób zablokowania obrad Senatu, były też problemy z głosowaniami, co najmniej trzy razy system się zacinał, że postanowiliśmy głosować dzisiaj. Stwierdziliśmy, że nie możemy ryzykować” – powiedziała tuż po głosowaniu Gabriela Morawska-Stanecka z Lewicy, wicemarszałek Senatu.

PiS do ostatniej chwili próbował do głosowania nie dopuścić. Jeszcze o godzinie 21:33, pięć minut przed głosowaniem, senatorowie PiS zgłosili wniosek formalny o 15 minut przerwy.

Opozycja przejmuje inicjatywę

Mogło chodzić nie tylko o kłopoty techniczne z głosowaniem w kilku senackich salach lub dokuczliwość senatorów PiS. Wygrać mogła arytmetyka: opozycja miała wieczorem bezpieczną większość. Jeszcze rano obecnych było 48 senatorów PiS. O 21:00 – już tylko 36.

W dodatku opozycja pokazała, że jest w stanie przejąć inicjatywę. Wychodząc z Senatu, politycy PiS mieli nietęgie miny i przeklinali, donoszą nam senatorowie opozycji.

Kierownictwo Senatu skorzystało z okazji, w której wynik głosowania nie wisiał na dwóch lub trzech głosach. A tak mogłoby być jutro.

Chyba że PiS ustawę odpuścił i szykuje się do wyborów w późniejszym terminie.

Chwilę po głosowaniu senator PiS Jan Maria Jackowski stwierdził – wyłamując się z partyjnej narracji – że konieczne będzie wprowadzenie w Polsce jednego ze stanów nadzwyczajnych.

Witek pyta PKW i Trybunał Konstytucyjny, co z tymi wyborami

Półtorej godziny wcześniej marszałek Witek ogłosiła na antenie TVP, że zapytała Państwową Komisję Wyborczą, czy ta jest w stanie przeprowadzić wybory w konstytucyjnym terminie. Zapowiedziała także wniosek do TK, czy Konstytucja upoważnia Marszałka Sejmu do zmiany terminu zapowiedzianych już wyborów prezydenckich.

O podobnym scenariuszu politycy spekulowali od kilku dni. Trybunał Konstytucyjny miał przyjść PiS na ratunek, gdyby nie udało się ustawy pocztowej przegłosować w Sejmie. Albo gdyby PiS w ogóle nie chciał jej głosować.

PKW odpowiedziała Elżbiecie Witek błyskawicznie. Około godziny 22:00 Polska Agencja Prasowa podała: „PKW w odpowiedzi na pismo marszałek Sejmu: przeprowadzenie wyborów prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w dniu 10 maja 2020 r. jest niemożliwe z przyczyn prawnych i organizacyjnych”.

Co będzie w piśmie Witek do Trybunału?

W zapowiedzi marszałek Witek zastanawiające są co najmniej dwie sprawy:

1. w jakim trybie pyta Trybunał Konstytucyjny o przesunięcie wyborów oraz

2. o co chodzi z opróżnieniem urzędu prezydenta.

Jak będzie brzmiało pytanie marszałek Witek do Trybunału? „TK nie ocenia decyzji Marszałka Sejmu. A co dopiero udzielanie porad, czy coś, czego nie ma jest zgodne z konstytucją!” – komentowała na gorąco publicystka „Polityki” Ewa Siedlecka.

Marszałek Sejmu może zwrócić się do TK jedynie o tzw. kontrolę następczą – czyli o opinię w sprawie już obowiązującego prawa. Możliwość przesunięcia terminu wyborów zapisano w ustawie o głosowaniu pocztowym, która dopiero w środę będzie głosowana przez Sejm. O jakie prawo może więc chodzić? Konstytucjonalista Maciej Pach uważa, że w grę może wchodzić art. 289 par. 1 i 2 Kodeksu wyborczego.

„W tym momencie wydaje mi się to najbardziej prawdopodobne. Marszałek Witek zakwestionuje art. 289 Kodeksu wyborczego, stawiając zarzut jego niezgodności z określonymi przepisami Konstytucji. Byłby to wniosek o wydanie tzw. wyroku interpretacyjnego, stwierdzającego niezgodność z Konstytucją określonej wykładni przepisu ustawy”.

Ale Marszałek mogłaby też sięgnąć po znane już narzędzie, czyli spór kompetencyjny – tylko między kim a kim miałby on być? „To byłaby niezwykle kosmiczna konstrukcja, to pismo do TK” – żartuje Pach.

Ciekawy jest też fragment wypowiedzi Elżbiety Witek dotyczący prezydenta: „w przypadku opróżnienia urzędu prezydenta marszałek Sejmu zarządza wybory w ciągu 14 dni i wybory muszą się odbyć w ciągu kolejnych 60 dni w dniu wolnym od pracy. Tym bardziej mój wniosek jest uzasadniony”. Czy to znaczy, że PiS rozważa rezygnację z wyborów i czekanie, aż kadencja Andrzeja Dudy się zakończy (6 sierpnia)? Czy może wrócił pomysł z dymisją prezydenta?

Według ocen prawników, przesunięcie wyborów na 17 czy 23 maja jest niekonstytucyjne.