Prokuratorzy wojskowi o śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej

smolenskNaczelna Prokuratura Wojskowa zapowiedziała postawienie zarzutów dwóm rosyjskim kontrolerom lotów, którzy 10 kwietnia 2010 r. pracowali na lotnisku w Smoleńsku. Chcą postawić im zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa i nieumyślnego spowodowania katastrofy.

Prokuratorzy z NPW podkreślili też, że przyczyną rozbicia się samolotu, na pokładzie którego znajdowała się para prezydencka i 96 innych osób, były błędy załogi. Do tego tylko technik pokładowy miał ważne uprawnienia do latania, nie posiadał ich żaden z pilotów.

Rosjanie nie zgadzają się z opinią strony polskiej. – W Komitecie Śledczym trwa postępowanie karne wszczęte w sprawie danej katastrofy. Na podstawie jego rezultatów – jak dotąd – żadnych nieprawidłowości w postępowaniu grupy kierowania lotami nie stwierdzono – zapewnił generał Władimir Markin, rzecznik Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej, cytowany przez agencję TASS. Markin podkreślił, że kontrolerzy działali „w ścisłej zgodzie tak z instrukcjami, jak i międzynarodowymi normami”.

Za bezpośrednią przyczynę katastrofy polscy prokuratorzy uznali m.in. niewłaściwe działanie załogi, polegające na „zniżaniu samolotu przez dowódcę statku powietrznego poniżej własnych warunków minimalnych do lądowania i niewydanie komendy odejścia na drugie zajście” – mówił płk Szeląg. Dodał, że było to „działanie nieadekwatne do panującej na lotnisku sytuacji meteorologicznej”. „Dowódca samolotu nie miał prawa, wobec braku widzialności ziemi, zejść poniżej 120 m. Zakazu tego nie zmieniała zgoda wieży smoleńskiej na zejście do 100 m” – dodał prokurator.

NPW wykluczyła, by przyczyną katastrofy był stan techniczny samolotu lub problemy zdrowotne załogi, wykluczyli też, by doszło do wybuchu.

Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej przedłużono do 10 października 2015 r.