Próba zamachu stanu w Turcji, wojsko na ulicach miast

TurcyW Turcji doszło nocą do próby wojskowego zamachu stanu. Wprowadzono godzinę policyjną, stan wyjątkowy i zakaz lotów nad Ankarą. Prezydent Recep Tayyip Erdogan oraz premier Binali Yildirim od początku zapewniali, że przewrotu chce dokonać jedynie niewielka część armii. W walkach zginęły 62 osoby, ok. 150 jest rannych. Przed godz. 7 prezydent przemówił do społeczeństwa. Zapewniał, że sytuację opanowały siły lojalne stronie rządowej.

Prezydent Erdogan potępił w sobotę „zdradę”, której – jak powiedział – dopuścili się puczyści i oskarżył ich o działania z inspiracji jego wroga imama Fethullaha Gulena przebywającego na emigracji w USA.

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan przerwał wakacyjny wyjazd nad Morze Egejskie i powrócił do Stambułu. Podczas wystąpienia na lotnisku powiedział, że próba wojskowego zamachu stanu, do której doszło w piątek wieczorem jest aktem zdrady, a przywódcy przewrotu poniosą olbrzymią karę. Zapewnił, że nie odda kraju w ręce „okupantów”.
Prezydent oświadczył, że nie zamierza się nigdzie wybierać i „pozostanie ze swoim narodem”. Dodał, że „miliony wyszły na ulice” protestując przeciwko puczowi.
– Turcja ma demokratycznie wybrany rząd i prezydenta. Spoczywa na nas odpowiedzialność i będziemy wykonywać nasze obowiązki do końca. Nie oddamy kraju tym najeźdźcom – powiedział Erdogan na konferencji prasowej na lotnisku w Stambule. Według prezydenta puczyści stanowili „mniejszość” w szeregach armii.
Hotel, w którym przebywał Erdogan zbombardowany
Erdogan powiedział też, że hotel w nadmorskiej miejscowości Marmaris, w południowo zachodniej Turcji, w którym przebywał na urlopie, został po jego wyjeździe zbombardowany.

Trwają aresztowania
Erdogan poinformował, że trwają aresztowania kolejnych wojskowych. Wśród nich mają się znajdować wysocy rangą oficerowie. W swoim wystąpieniu poinformował też, że wciąż nie jest znane miejsce pobytu szefa dowództwa wojskowego. Wcześniej pojawiały się informacje o tym, że mógł zostać zakładnikiem puczystów.
Recep Erdogan powiedział też, że po tych wydarzeniach Turcja nie będzie już taka sama.
Puczyści przeciw „jedności kraju”
Prezydent Turcji poinformował, że próbę puczu podjęła mniejszość oficerów w armii, którzy „nie mogli znieść jedności kraju”. Dodał, że zaistniała sytuacja będzie okazją, aby „oczyścić wojsko”.
Zaznaczył, że autorzy puczu „przyjmowali polecenia” od muzułmańskiego przywódcy duchowego części Turków, duchownego Fetullaha Gulena, który mieszka w Stanach Zjednoczonych. Według Erdogana, ma to świadczyć, że tak zwany Ruch Gulena jest zbrojną organizacją o charakterze terrorystycznym.
Prezydent Turcji oświadczył, że siedzibą rządu wciąż pozostaje Ankara, a na ulicach pojawiły się „miliony” zwykłych ludzi, którzy protestowali przeciwko próbie zamachu stanu i przejęcia władzy w kraju. Erdogan oświadczył, że „zostaje w kraju ze swoimi obywatelami”.

Próba wojskowego zamachu stanu
W piątek wieczorem doszło do próby wojskowego zamachu stanu. Na ulicach pojawiły się pojazdy wojskowe, a nad miastami przelatywały myśliwce. W kraju zapanował chaos.
W Stambule żandarmeria wojskowa częściowo zamknęła dwa mosty nad cieśniną Bosfor, łączące Europę z Azją. Zamknięto lotnisko Ataturka w Stambule i wstrzymano wszystkie loty.
W nocy w stolicy Turcji, Ankarze było słychać silne wybuchy a wokół parlamentu stanęły czołgi. Nad miastem myśliwiec F-16 strącił wojskowy śmigłowiec. Według niepotwierdzonych informacji mieli znajdować się w nim wojskowi odpowiedzialni za próbę dokonania puczu.

za onet.pl/PAP/