Powrót do punktu wyjścia. „GPC”: bomby na pokładzie Tupolewa

Nie ma żadnych wątpliwości, że w rządowym samolocie TU-154M, lecącym 10 kwietnia 2010 r. z Warszawy do Smoleńska, doszło do kilku eksplozji. Brzoza nie miała wpływu na pierwotne zniszczenie skrzydła – do takich wniosków doszedł Frank Taylor, międzynarodowy ekspert z dziedziny badania wypadków lotniczych – czytamy w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”.

 

„Lewe skrzydło samolotu Tu-154M zostało zniszczone w wyniku eksplozji wewnętrznej, istniało kilka źródeł eksplozji, a brzoza nie miała wpływu na pierwotne zniszczenie skrzydła” – tak brzmi zacytowany w gazecie fragment raportu technicznego, przygotowanego przez członków podkomisji smoleńskiej.

Jednym z autorów powyższego stanowiska jest Frank Taylor, międzynarodowy ekspert z dziedziny badania wypadków lotniczych, który po zapoznaniu się z materiałem dowodowym jednoznacznie stwierdził, że na pokładzie samolotu Tupolew doszło do kilku eksplozji. Według specjalisty najbardziej prawdopodobną hipotezą jest to, że ktoś na pokładzie samolotu podłożył bomby – czytamy w „GPC”.

– Chyba odpowiedź jest teraz jasna. To nie był wypadek, to był zamach. Mało tego, możemy powiedzieć, że odpowiedzialna za eksplozję w skrzydle jest Rosja – mówi członek podkomisji smoleńskiej Wiesław Binienda.

Kim jest Frank Taylor?

„Frank Taylor, brytyjski ekspert lotniczy, podważał ustalenia komisji Millera oraz MAK już w 2015 roku. Specjaliści z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych zadali sobie trud i sprawdzili, kim jest czarny koń Antoniego Macierewicza. Polscy specjaliści z Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych skontaktowali się z brytyjską komisją badania wypadków lotniczych AAIB, w której miał podobno pracować Frank Taylor. Z odpowiedzi udzielonej przez AAIB wynika jednoznacznie, że pan Frank Taylor nie był jej członkiem i nie uczestniczył w jej badaniach jako inspektor” – pisał o ekspercie podkomisji smoleńskiej „Newsweek”.

Według informacji tygodnika, „Frank Taylor nie kontaktował się w sprawie katastrofy z członkami Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, a że nie miał dostępu do dokumentów, to jego słowa nie mogą być traktowane jako wypowiedź eksperta, a jedynie prywatna opinia Franka Taylora”.

za onet.pl