Polski bokser zmarł po walce w Anglii. Miał zaledwie 22 lata

bokserPrzez kilka dni Kuba Moczyk walczył o życie. Obrażenia, jakich doznał w trakcie pierwszego pojedynku w karierze, okazały się niestety zbyt poważne. Angielskie media informują o śmierci Kuby Moczyka, pochodzącego z Polski pięściarza, który w pierwszej amatorskiej walce został znokautowany i doznał ciężkich urazów głowy.

 

Mieszkający w Anglii Moczyk przygotowywał się do pierwszego pojedynku przez ponad cztery miesiące. 19 listopada zadebiutował w ringu podczas gali boksu w miejscowości Great Yarmouth (w hrabstwie Norfolk, we wschodniej Anglii). Zdaniem świadków po dwóch rundach prowadził, ale w trzeciej rundzie został znokautowany, stracił przytomność i został odwieziony do szpitala.

Doszło do wylewu krwi do mózgu. Stan pacjenta jest krytyczny – tak brzmiała diagnoza lekarzy. Moczyk był podłączony do respiratora i aparatury podtrzymującej życie.

Rodzina polskiego pięściarza skarżyła się na lekarzy, którzy – jej zdaniem – od samego początku odebrali Kubie szanse na przeżycie. – Chcemy, żeby się obudził. Nie możemy pozwolić, żeby odszedł – mówiła w „The Sun” siostra Kuby, Magdalena Moczyk. Rodzina założyła stronę w serwisie GoFundMe, dzięki której zbierano pieniądze potrzebne na zabranie pięściarza z angielskiego szpitala i znalezienie mu specjalistów w Polsce (zebrano nieco ponad 4 tys. funtów).

Niestety 22-latek przegrał walkę o życie. Jak informuje gazeta „Greath Yarmouth Mercury”, Kuba zmarł w nocy ze środy na czwartek. Rodzina zdecydowała o przekazaniu niektórych jego organów do transplantacji.

– Co za straszna tragedia, walczyłeś do samego końca, mój przyjacielu – napisał o Moczyku promotor gal bokserskich z Great Yarmouth Leon Docwra.

– Miał przed sobą całe życie. Znałem go od kilku lat. Dawałem mu klucze do mojej prywatnej siłowni. Był człowiekiem godnym zaufania. To tragedia, która pokazuje, jak niebezpieczny może być sport – powiedział Leon Docwra na łamach „Great Yarmouth Mercury”.

Pamięć o polskim bokserze ma zostać uczczona – minutą ciszy – podczas spotkania z Tysonem Furym, które odbędzie się w czwartkowy wieczór w Gorleston. – Rozmawiałem z Tysonem. Mówił, że jest zdruzgotany. Zorganizujemy zbiórkę pieniędzy, które następnie przekażemy rodzinie Kuby, by pożegnać go w sposób, na jaki zasługuje – zakończył Docwra.

za sportowefakty.wp.pl/