Pielgrzymka do miejsca przeklętego (Aspekt Polski nr 208)

29 kwietnia 1945 r. armia amerykańska wyzwoliła niemiecki obóz koncentracyjny w Dachau. Zamordowano w nim 1780 kapłanów, z czego 868 było Polakami, a 144 pochodziło z ówczesnej diecezji łódzkiej. W 70. rocznicę oswobodzenia obozu do Dachau udali się na pielgrzymkę do tego miejsca męczeństwa, przedstawiciele Kościoła polskiego z Ks. Abp Stanisławem Gądeckim, przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski, wraz z delegacją z archidiecezji łódzkiej z Ks. Abp. Markiem Jędraszewskim Metropolitą Łódzkim, wiceprzewodniczącym KEP, na czele.

Obóz w Dachau był najstarszym obozem koncentracyjnym, którzy Niemcy utworzyli w 1933 r. Więzionych w nim było ok. 200 tys. obozów, z czego zamordowano co najmniej 40 tysięcy. Wśród więźniów najliczniejszą grupą byli Polacy – było ich tu ponad 40 tysięcy.

Chciano zabrać im Boga
Z czasem obóz stał się też głównym miejscem martyrologii duchownych, w szczególności katolickich. I tu najbardziej ucierpieli Polacy. Wśród blisko 2800 duchownych 1780 było Polakami. Niemal połowa z nich straciła w Dachau życie.
„Dachau, 1933-1945 – pisał William W. Quinn, amerykański oficer, w sprawozdaniu z wyzwolenia obozu, pozostanie na zawsze jako jeden z najstraszliwszych w historii symboli barbarzyństwa (…). Za tymi słowami kryją się godziny i lata życia w tych warunkach, biografie młodych i dojrzałych kapłanów, kapłanów poddanych zwątpieniu i tych, co byli ostoją wiary dla innych. Podstawowym narzędziem pogardy dla człowieka jest ogołocenie, odarcie go ze wszystkiego. Znamy ten gest bardzo dokładnie jako poprzedzający ukrzyżowanie Chrystusa. W Dachau zabierano więźniom wszystko, ale oprócz rzeczy materialnych zabierano im także imię, honor, poczucie wartości. Rodzaj prac, jakie wykonywali polscy kapłani dobitnie świadczył o pogardzie hitlerowskich oprawców i o pozbawieniu księży-więźniów poczucia osobistej godności. Tym, co jednak szczególnie musiało sprawiać cierpienie – była próba zabrania im Boga. Nie wolno było im odprawiać mszy świętej, odmawiać brewiarza, modlić się i mieć przy sobie jakiegokolwiek przedmiotu kultu religijnego. Zakazano także posługi duchowej umierającym więźniom”. Więźniowie, szczególnie kapłani, byli dręczeni na różne sposoby: wszechobecny był głód, szerzyły się choroby, wymyślne tortury były codziennością, kapłani byli też poddawani okrutnym medycznym eksperymentom, które dla wielu skończyły się śmiercią lub kalectwem.

Z pomocą św. Józefa
Niezwykłe były okoliczności wyzwolenia obozu w Dachau. Polscy kapłani jeszcze 22 kwietnia złożyli ślubowanie, że za uratowanie będą co roku odbywać pielgrzymkę do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Wiadomo, że Amerykanie szykowali się do zajęcia obozu na 1 maja, natomiast niemieccy strażnicy otrzymali rozkaz wymordowania więźniów wieczorem 29 kwietnia. W zupełnie niezwykły sposób udało się przekazać Amerykanom informację o zamiarze zamordowania więźniów i ci oswobodzili obóz dwa dni wcześniej – kilka godzin przed planowaną egzekucją. Kapłani uratowani z Dachu pielgrzymowali przez długie lata do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu, choć co roku przybywało ich mniej. Ostatni, ks. Leon Stępniak, zmarł w 2013 r.

Ku czci męczenników z Dachau
W 70. rocznicę wyzwolenia obozu blisko 800 polskich duchownych, w tym 40 biskupów, oddało cześć męczennikom zamordowanym w Dachau. Wśród pielgrzymów była delegacja Kościoła łódzkiego z Ks. Abp. Markiem Jędraszewskim Metropolitą Łódzkim, Ks. Bp. Ireneuszem Pękalskim oraz Ks. Bp. Markiem Marczakiem.

29 kwietnia księża i biskupi odprawili na terenie obozu Mszę świętą o błogosławionych męczennikach, której przewodniczył Ks. Abp Stanisław Gądecki, Metropolita Poznański, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, a homilię wygłosił Kardynał Reinhard Marx, przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec. Jak mówił Kard. Marx w homilii, „nawet obóz koncentracyjny nie był miejscem, którym diabeł mógł zawładnąć w całości. Również od tego miejsca Bóg się nie odwrócił. Także tutaj żył Jezus wśród ludzi. (…) Ponieważ Pan sam był obecny pośrodku wszelkich opresji, wszelkiego okrucieństwa i nieludzkiego barbarzyństwa, ponieważ tutaj był uwielbiany i zsyłał pocieszenie, dlatego nawet obóz koncentracyjny w Dachau nie był nigdy zupełnie pozbawiony obecności Boga”. Mówiąc o polskich kapłanach Kard. Marx podkreślił: „…ci ludzie Kościoła należeli do elity polskiego narodu, ucieleśniali sobą samoświadomość polskiej kultury i dawali społeczeństwu moralną siłę. Oddzielić pasterzy od owczarni, zamknąć ich i w okropnych warunkach życia i pracy wyniszczyć – to była część polityki wyniszczania i czynienia niewolnikami, która nazistowskie Niemcy prowadziły w stosunku do ludów słowiańskich, a więc także w stosunku do Polski”.

Na zakończenie Mszy św. odczytano list, jaki Kardynał Beniamino Stella skierował do uczestników pielgrzymki. Podkreślając heroizm księży, wierność Bogu i ofiarność wobec współwięźniów, życzył, by i dziś księża „współpracując z Bożą łaską, potrafili rozwinąć i przechowywać w sobie te same cnoty zaparcia się i daru z samego siebie, będąc „żywymi pomnikami” radykalnego świadectwa, które również w dzisiejszych czasach, choć już w odmiennym kontekście, jest nieodzowne w życiu duchowieństwa, tak by wzrastało Królestwo Boże”.
Po Mszy św. złożono kwiaty pod tablicą pamiątkowej w kaplicy Śmiertelnego Lęku Chrystusa, a ks. Stanisław Budzyn, rektor Polskiej Misji Katolickiej w Niemczech odczytał nazwiska zamordowanych w Dachau, którzy zostali wyniesieni na ołtarze. Odmówiono też modlitwę do św. Józefa, do którego modlili się kapłani-więźniowie.

Zło nie zwyciężyło
Dalszy ciąg pielgrzymki odbywał się w katedrze we Freising, w której święcenia kapłańskie przyjął Joseph Ratzinger, późniejszy Papież Benedykt XVI. Nabożeństwu tu odprawionemu przewodniczył Kard. Marx, a homilię wygłosił Ks. Abp Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski. „Zazwyczaj pielgrzymka – mówił – jest drogą do miejsca świętego, a nie do miejsca przeklętego. Do miejsca, które stanowi sacrum, a nie misterium inquitatis. My zaś podjęliśmy dzisiaj pielgrzymowanie do miejsca, które stało się pierwowzorem i modelem dla innych obozów koncentracyjnych. Ale jednak również nasze dzisiejsze pielgrzymowanie kapłanów i wiernych do Dachau ma swoje uzasadnienie. Przybyliśmy tam, by wyrazić nasz wielki szacunek dla tych, którzy tam cierpieli. By prosić Boga o pokój i pojednanie dla wszystkich, którzy w obecnie godzinie naszych dziejów wciąż cierpią pod panowaniem przemocy zrodzonej przez nienawiść”.

Przypominając męczeństwo kapłanów, Ks. Abp Gądecki podkreślił, że z pozoru zdawać by się mogło, że to zło, które programowo przekreślało obecność krzyża było mocniejsze. Jeśli jednak popatrzymy nieco wnikliwiej na dzieje ludów i narodów, które przeszły przez próbę systemów totalitarnych i prześladowań za wiarę, wówczas odkryjemy w nich wyraźną obecność zwycięskiego krzyża Chrystusa. To zło – choć po ludzku tak potężne, wydające się złem absolutnym, zdolnym zniszczyć do cna, poddać człowieka i naród bezbrzeżnej rozpaczy – to zło ma jednak swoją granicę, poza którą traci moc. Tą granicą jest tajemnica odkupienia, ostateczne zwycięstwo Boga nad złem. Zwycięstwo, którego miarą jest krzyż i zmartwychwstanie.

Duchowieństwo, a szczególnie polscy kapłani katoliccy, stało się ofiarą niemieckiej zbrodniczej ideologii. Słusznie uznawani byli za elitę narodu, słusznie widziano w nich ogromną duchową siłę, którą dawała wiara. Kościół polski podczas II wojny światowej poniósł ogromne straty ludzie i materialne. W wyniku wojny zginęło 2800 polskich duchownych, w tym 6 biskupów – to niemal 30 proc. polskiego duchowieństwa. Blisko 900 z nich zginęło w Dachau. Na ścianie kaplicy Śmiertelnego Lęku Chrystusa, pod którą składali kwiaty polscy pielgrzymi znajduje się znamienny napis, powstały z inicjatywy Ks. Bp. Kazimierza Majdańskiego, więźnia Dachau: Tu, w Dachau, co trzeci zamęczony był Polakiem, co drugi z więzionych tu Księży Polskich złożył ofiarę życia. Ich Świętą Pamięć czczą Księża Polacy.

IWONA KLIMCZAK