Pani Prokurator pisze…

206bW związku z wprowadzeniem do sprzedaży bez recepty środka medycznego znanego pod nazwą „pigułka dzień po”, w styczniu br. Katolicki Klub im św. Wojciecha złożył doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Otrzymaliśmy właśnie postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia, którego uzasadnienie daje niewesoły obraz polskiego państwa.

Katolicki Klub im. Św. Wojciecha złożył doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na dopuszczeniu do rozpowszechniania bez recepty środka medycznego o popularnej nazwie pigułka «dzień po», wywołującego, m.in. uniemożliwienie zagnieżdżenia się zapłodnionego zarodka w macicy kobiety, a przez to jego zabicie, co bezsprzecznie jest działaniem aborcyjnym, zakazanym w Polsce. Podkreślaliśmy także, że okoliczności dopuszczenia tego specyfiku do nieograniczonej dostępności wypełniają znamiona czynu zabronionego, polegającego na udzielaniu pomocy w czynnościach prowadzących do zabijania życia nie narodzonego.

W uzasadnieniu napisaliśmy, że dopuszczenie pigułki «dzień po» do otwartego i niczym nieskrępowanego obrotu jest zaplanowanym i rozmyślnym działaniem na rzecz deprawacji młodzieży, dla której łatwość dostępności tego specyfiku stanie się zachętą do bezkarnej rozwiązłości, demoralizacji i narażania na groźne choroby weneryczne.

Odpowiedziała prokurator Ewa Tomaszewska. Odmówiła wszczęcia dochodzenia, a z treści pisma wynika, że jej głównym działaniem w tej sprawie było chyba zapoznanie się z… komunikatami prasowymi rządu. Tekstu uzasadnienia nie powstydziłby się żaden rzecznik prasowy: …Ministerstwo Zdrowia stwierdziło, że nie jest stroną w sprawie, bo odbiorcą decyzji Komisji Europejskiej jest firma wprowadzająca lek na rynek, jednakże pani premier Ewa Kopacz oświadczyła, że trwają prace nad gwarancjami dla pacjentek oraz nad ograniczeniem dostępności pigułek dla nieletnich. Ministerstwo Zdrowia wraz z Rządowym Centrum Legislacji wypracuje wszelkiego rodzaju zabezpieczenia prawne w tym celu, aby pigułek nie mogły kupować osoby małoletnie, a tylko te, które ukończyły 15 rok życia… Już z oględnej lektury uzasadnienia do odmowy wszczęcia dochodzenia widać, że Pani Prokurator nie zbadała istoty sprawy, a całość jej uzasadnienia polega na powieleniu propagandowych wyjaśnień służb prasowych rządu. Wszystko jasne, rząd czuwa, rząd obiecał, pani prokurator uwierzyła i sprawy nie ma!

Warto zwrócić uwagę na jedno stwierdzenie w powyższym wywodzie pani prokurator Tomaszewskiej. Nazwała ona preparat ella One „lekiem”, co jest kolejnym dowodem na całkowitą ignorancję w tej sprawie, tak nie nazywają specyfiku nawet jego entuzjaści, bo wiedzą, że niczego nie leczy. W rzeczywistości jest to groźny preparat pomagający zabijać życie dziecka nienarodzonego.
Postanowienie prokurator Tomaszewskiej zawiera też szereg kuriozalnych stwierdzeń, odnosi się ona do argumentów i tez, jakich nie stawialiśmy, pisząc np., że uważamy jakoby rozpowszechnianie pigułki było „… sprzeczne z aborcją obowiązującą w Polsce” (sic!). Czy Pani Prokurator może to wyjaśnić, bo nijak nie rozumiemy.

Całkowicie kuriozalny jest też tryb postępowania Prokuratory Okręgowej przy ul. Dąbrowskiego w Łodzi. Zawiadomienie złożyły w imieniu Klubu dwie osoby: Mirosław Orzechowski i Iwona Klimczak. Odpowiedź z postanowieniem o odmowie wszczęcia dochodzenia wysłano do jednej z osób. Mirosław Orzechowski został pominięty. Dopiero w rozmowie telefonicznej ustaliliśmy, że prokuratura wyznaczyła jedną osobę do kontaktu (sic!). Wyznaczyła, ale z nami się tym osiągnięciem nie podzieliła! To zupełnie nowatorska forma postępowania.
W zażaleniu podkreśliliśmy, że pani prokurator nie zajęła się w istocie sprawą, ograniczając się do lektury komunikatów rządowych, że nie odniosła się do naszych zarzutów i nie zbadała ich zasadności, mimo że zgodziła się z nami – niechcący zapewne – że „pigułki dzień po”, w podstawowej warstwie swojego działania stanowią zagrożenie dla płodu ludzkiego noszonego w łonie matki, a rozpowszechnianie bez ograniczeń naraża dzieci na szkody zdrowotne i psychiczne! Bo stwierdziła, że …trwają prace nad gwarancjami dla pacjentek…, z czego należy wnioskować, że obecnie takich gwarancji nie ma, a rozpowszechnianie jest złamaniem prawa i standardów obowiązujących w Polsce.

Otrzymaliśmy nieudolnie napisane postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia, napisane bez śladu jakiegokolwiek wgłębienia się w sprawę, odniesienia do argumentów, wywodu uzasadniającego, że nie mamy racji. Jest tylko komunikat, podobny do tych, jakie słyszymy co dzień w telewizji. Nie ma przestępstwa, bo rząd czuwał, bo rząd obiecał, bo rząd prowadzi sprawę… I sama pani prokurator nie zastanawia się nad sprzecznościami w treści własnych postanowień. Czy tak wygląda polski system sprawiedliwości? Jeśli tak to Polska nierządem stoi.

Tymczasem potajemnie wprowadzona na polski rynek „pigułka dzień po” – środek antykoncepcyjny, który w podstawowej swojej właściwości jest preparatem wczesnoporonnym – jest bezkarnie i bez ograniczeń rozprowadzana w polskich aptekach, łamiąc polskie prawo o ochronie życia. Wielorakość destrukcyjnych właściwości „pigułki dzień po” zaskoczyła nawet odpowiedzialnych za jej dystrybucję przedstawicieli państwa: premier Ewę Kopacz i służby podległe ministrowi zdrowia. Ci ludzie bronią „pigułki”, jak własnej tożsamości, chociaż przyznają, że zostanie wprowadzona regulacja uniemożliwiająca dostęp bez ograniczeń do preparatu dla niepełnoletnich i matek w ciąży. Bo „pigułka dzień po” jest trutką na dzieci, jest zbrodniczym preparatem, w którego rozpowszechnianie angażuje się polskie państwo!

IWONA KLIMCZAK