Oskarżam polityków

Zmysł moralny posiada każdy człowiek, w pewnym sensie także niewierzący. Wyjątkiem w Polsce mogą okazać się politycy. Bo tylko na Wiejskiej w Warszawie nie może przebić się fakt, że w sprawach życia człowieka, podobnie jak w dylematach moralnych, kompromisów nie należy zawierać. Bo człowiek nie może żyć trochę, ani umrzeć tylko trochę. Ta prawda poniewierana jest w polskim parlamencie w Roku Świętego Jana Pawła II, który to rok w sposób uroczysty ten sam parlament ustanowił. Czy to jest hipokryzja? Tak.

Rządowy projekt ustawy o legalizacji i finansowaniu z budżetu państwa techniki sztucznego zapłodnienia in vitro został w pierwszym czytaniu w Sejmie skierowany do dalszych prac w komisji. Równolegle z projektem rządowym o in vitro, posłowie będą pracować także na jednym z projektów SLD w tej samej sprawie. Inne projekty, w tym projekt PiS zakazujący sztucznego zapłodnienia metodą in vitro, zostały odrzucone. Dominujący na rynku parlamentarnym projekt ustawy rządu Ewy Kopacz zakłada m.in., że jeden mężczyzna będzie mógł zostać ojcem dziesięciorga dzieci z różnymi kobietami. Eksperci oceniają, że to może doprowadzić do nieświadomych związków kazirodczych.

Projekt przygotowany przez ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza wzbudza liczne kontrowersje. Przede wszystkim, technika in vitro nie jest leczeniem niepłodności, tylko sposobem na zapłodnienie komórek ludzkich w laboratorium i wszczepienia ich do organizmu matki. Zawsze odbywa się kosztem innych zapłodnionych komórek, które po prostu skazywane są na śmierć. Kontrowersji jest więcej; wszystkie przerażają, bo dowodzą że ludzkość w pożądliwości wiedzy upadła niżej, niż biblijni Adam i Ewa.

Pani Ewa Kopacz wygłasza tyrady o doniosłości jej projektu ustawy. Pomija całkowicie milczeniem fakt, że zgoda na sześć zapłodnionych komórek wcale nie zapewnia życia pozostałym pięciu zarodkom. Komórki, a więc maleńkie dzieci są mrożone w bardzo niskich temperaturach, co już jest dowodem na to, że nikt z autorów tej kontrowersyjnej techniki nie wierzy, że ma do czynienia z ludzkim życiem. Zapewnienie, że zapłodnione komórki „zamrożone będą na zawsze” nie wytrzymuje elementarnej krytyki. Nie wiadomo też, jak zbadać bezpieczeństwo genetyczne, gdy po wielu latach znajdzie się rodzina, która zechce adoptować zapłodnione komórki? Prawo w Polsce mówi, że dziecko ma prawo znać swoich rodziców, ale ta sytuacja taką możliwość wyklucza!

Projekt zakłada, że dawcą nasienia będzie mógł zostać mężczyzna pełnoletni, ale już od 13-latka będzie można pobrać plemniki, gdy będzie istniało ryzyko, że w przyszłości nie będzie mógł mieć dzieci. W ten sposób, państwowe prawo będzie sankcjonować masturbację nieletnich! Projekt mówi, że z tej metody zapłodnienia będą mogły korzystać małżeństwa i inne pary pozostające we wspólnym pożyciu. Nie ma ani zabezpieczeń, by przepisy ustawy nie były wykorzystywane przez homoseksualne pary jednopłciowe! Jeśli weźmie się pod uwagę możliwość „uczestniczenia” w procedurze in vitro osoby „trzeciej” w stosunku np. do małżonków, to możemy łatwo wyobrazić sobie, że chodzi o szatański manewr z udziałem dwóch zboczeńców i surogatki. Możliwe ma być też m.in. anonimowe dawstwo zarodków. Znane są już wypadki, że kobiety rodzą nie swoje dzieci – pomyłkowo implantowane w ich organizmach zarodki zupełnie nieznanych ludzi!
„Rozdawanie życia” zawsze rodzić będzie podejrzenia, bo w każdym przypadku jest zastępowaniem roli Boga w udzielaniu daru życia i posyłaniem do ciała dziecka, nieśmiertelnej duszy. Na naszych oczach dokonują się manewry polityczne mające przynieść Ewie Kopacz i PO konkretne zyski polityczne, obliczone na lichą wrażliwość duchową publiczności. Ci, którzy przyjmują na siebie łapczywie wypełniane zadania manewrowania przy ludzkim życiu, muszą wiedzieć, że w progu tych decyzji stoi odpowiedzialność. Strażnikiem tej odpowiedzialności jest Bóg Stwórca.

W ciągu ostatnich dwóch lat Episkopat wydał co najmniej cztery ważne dokumenty bioetyczne, w których podkreślił swoje krytyczne stanowisko wobec procedury in vitro. Biskupi wskazują przede wszystkim na potrzebę stworzenia narodowego programu prawdziwego leczenia niepłodności, a nie wyłącznie legalizacji in vitro, które niepłodności nie leczy.

Ludzkie życie jest wartością fundamentalną, niezbywalnym dobrem i twórczą drogą człowieka. Życie daje człowiekowi Bóg dlatego należna mu jest bezwzględna ochrona, niezależnie od czasu i jakości życia człowieka. Każdy katolik zobowiązany jest bronić życia od poczęcia do naturalnej śmierci, bo w każdym z momentów życia, jest ono tak samo wartościowe. Szacunek dla życia bliźniego jest obrazem naszej wiary i gotowości do respektowania prawa Bożego, jak i prawa naturalnego.

Biskupi polscy przypominają, że technika in vitro, tak szeroko współcześnie promowana, to w istocie procedura znana z hodowli roślin i zwierząt, która została wprowadzona do medycyny, choć nie jest procedurą leczniczą. Jej celem jest wytworzenie embrionu człowieka w laboratorium i przeniesienie go mechanicznie do organizmu matki.

Aby zwiększyć szansę powodzenia zabiegu, do organizmu matki przenosi się kilka embrionów. Po pewnym czasie sprawdza się ich rozwój i pozostawia przeważnie jeden z nich – ten najlepiej oceniany. Pozostałe zostają przeznaczone do selektywnej aborcji, w celu ograniczenia ryzyka związanego z ciążą mnogą. Widać z tego, że ludzie diabła wzięli górę w państwie polskim.

Oskarżam państwo polskie o uzurpację uprawnienia Bożego do dysponowania życiem człowieka. Rozwój i upowszechnianie praktyk sztucznego zapłodnienia, niezgodnego z naturą, jest karygodnym eksperymentowaniem na człowieku i próbą jego „produkcji”. Stanowi to antropologiczne zagrożenie dla tożsamości osoby ludzkiej.

Oskarżam państwo polskie o legalizację praktyk eugenicznych i ochronę tego zbrodniczego procederu. Odrzucenie zasady, że życie człowieka jest świadectwem i gwarancją odrębności osoby ludzkiej bez względu na wiek i stan zdrowia otwiera drogę do strasznych manipulacji genetycznych, szkodliwości skutków których nawet trudno sobie wyobrazić.

Oskarżam parlamentarzystów, którzy w głosowaniu popierają przyjecie prawa godzącego w podstawowe prawo człowieka, jakim jest prawo do życia o sprzeniewierzenie się Bogu i Narodowi Polskiemu.

Udziałem w legalizacji zbrodni ludobójstwa nienarodzonych polskich dzieci popełniacie grzech ciężki o znaczeniu społecznym i zaciągacie na siebie ekskomunikę latae sententiae, która następuje ipso facto automatycznie, gdy naruszane jest Prawo Boże. Wykluczacie się zatem ze wspólnoty Kościoła.

Pomimo wszystkich krytycznych uwag, pomimo jawnemu przeciwstawieniu się Bogu przez polskich parlamentarzystów, wszyscy uznajemy – w czym upomina nas Kościół – że dzieci powołane do życia technikami sztucznego zapłodnienia należy przyjąć z miłością i szacunkiem, na który zasługują tak samo jak dzieci poczęte naturalnie.

MIROSŁAW ORZECHOWSKI