Orban: społeczeństwo wielokulturowe to „ułuda”

OrbanViktorWęgierski premier Viktor Orbán podsumował w piątek pięciolecie swoich. W jego ocenie, Węgry w ostatnich latach wyrosły na lidera Europy Środkowej nie tylko pod względem gospodarczym, ale i społecznym. Stwierdził przy tym, że nie obchodzi go czy zagranica jego politykę akceptuje czy nie. –  Odpuszczamy poprawność polityczną, bo Węgrzy rodzą się niepoprawni politycznie, a jednak nie są przy tym niespełna rozumu. – Taka jest nasza natura – stwierdził Viktor Orbán. – Węgrzy są zainteresowani nie czczą gadaniną, lecz faktami, chcą rezultatów – nie teorii.
Premier Orbán podkreślił, że liberalna wielokulturowość nie jest odpowiedzią na wyzwania, przed którymi stoi dziś Europa. W swoim orędziu zaznaczył, że obawia się przekształcenia Węgier w „obóz uchodźców”.W kilkudziesięciominutowym wystąpieniu opisywał problemy z jakimi boryka się Europa w początkach XXI wieku. Mówił o przebiegu i skutkach gospodarczego kryzysu, nowych problemach ekonomicznych, wojnach, jakie targają Starym Kontynentem, społecznym niezadowoleniu i zyskujących coraz większe poparcie radykalnych ugrupowaniach politycznych. Zaznaczył, że na tle stojącej na krawędzi rozpadu Europy, Węgry jawią się jako ostoja stabilności i rozwoju. – Dlatego w końcu należy traktować nas jak równych, a nie jak gorszych – przekonywał węgierski premier.
Węgierski premier oświadczył, że jego rząd zrezygnował z neoliberalnej polityki gospodarczej i liberalnej polityki społecznej, która odrzuca kulturę chrześcijańską. Nazwał też społeczeństwo wielokulturowe „ułudą”. Wyraził wątpliwość, czy możliwe jest włączenie do społeczeństwa ludzi, z których wielu nie jest gotowych do zaakceptowania kultury europejskiej, a w niektórych wypadkach chcą ją wręcz zniszczyć. Orbán zaapelował o przeciwstawienie się fali imigracji, która grozi przekształceniem Węgier w „obóz uchodźców” – relacjonuje agencja AP.
Wspomniał też o sukcesach w polityce społecznej – rosnącej liczbie urodzeń, większej liczbie ślubów i coraz rzadszych rozwodach. W wystąpieniu Orbán pojawił się też wątek autonomicznych dążeniach węgierskiej mniejszości zamieszkującej ukraińskie Zakarpacie. Nie wykluczył, że Budapeszt poprze ich w walce o niezależność.
To nie pierwszy raz, kiedy szef węgierskiego rządu dystansuje się od europejskiej polityki. Orbán dał jej niedawno wyraz m.in. zapraszając rosyjskiej prezydenta do Budapesztu.
Sam Viktor Orbán zresztą wielokrotnie już stwierdzał, że unijne sankcje tylko oddalają szanse na zażegnanie konfliktu na Ukrainie i zaznaczał, że Węgry nowych sankcji wymierzonych w Rosję już nie uznają.
Premier węgierskiego rządu jest krytykowany przez Zachód za swoją politykę, ostatnio zwłaszcza za rozwijanie stosunków z Rosją, w tym w dziedzinie energetyki. W piątek oświadczył, że można jednak pogodzić poparcie dla niezawisłości Ukrainy z obroną bezpieczeństwa energetycznego i interesów gospodarczych kraju.

za teraz.sk, interia.pl