Nominacja Zdzisława Sokala bez podpisu premiera

Gdy prezydent Andrzej Duda powołał trzy lata temu Zdzisława Sokala, swojego przedstawiciela do Komisji Nadzoru Finansowego, nie wystąpił o wymaganą przez konstytucję zgodę premiera. To stawia znak zapytania przy decyzjach Sokala, szczególnie w kontekście taśm Leszka Czarneckiego – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

  • Sposób powołania Zdzisława Sokala do KNF może mieć fundamentalne znaczenie dla wyjaśnienia afery KNF
  • Andrzej Duda, gdy powoływał Sokala, nie wystąpił o kontrasygnatę ówczesnej premier Ewy Kopacz
  • Zgodnie z konstytucją, zgoda premiera jest konieczna. Jej brak oznacza, że powołanie Sokala jest nieważne

Sprawa powołania Sokala do KNF ma dziś fundamentalne znaczenie dla odpowiedzialności nie tylko politycznej, ale i prawnej w tzw. aferze KNF. To Zdzisław Sokal, jak wynika z taśmy ujawnionej przez Leszka Czarneckiego, miał chcieć „zjeść” jego bank, przejmując go za złotówkę. Z drugiej taśmy (jak twierdzi mec. Roman Giertych), z lipca, wynika, że Sokal, przy akceptacji wszystkich członków KNF, ofensywnie miał się do tego przygotowywać.

Zdzisław Sokal został powołany do KNF przez nowo zaprzysiężonego prezydenta Andrzeja Dudę we wrześniu 2015 r. Premierem była wtedy Ewa Kopacz. Art. 144 ust. 2 Konstytucji RP mówi: „Akty urzędowe prezydenta Rzeczypospolitej [poza 30 prerogatywami wymienionymi w ust. 3 – członków KNF w nich nie ma – red.] wymagają dla swojej ważności podpisu prezesa Rady Ministrów, który przez podpisanie aktu ponosi odpowiedzialność przed Sejmem”. Zdaniem prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego, kompetencje prezydenta są określone wprost w konstytucji, a ta w tym zakresie jasno stwierdza, że kontrasygnata jest konieczna. Jeżeli nie zostały dopełnione te formalności, to powołanie Zdzisława Sokala jest nieważne – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Na co innego wskazuje prof. Ryszard Piotrowski z UW. – Niestety, praktyka konstytucyjna, mająca pewne cechy zwyczaju, dopuszcza wydawanie przez prezydenta aktów indywidualnych dotyczących powoływania jego przedstawicieli w różnego rodzaju organach bez kontrasygnaty premiera – twierdzi i dodaje, że byłby w tej sprawie bardzo ostrożny.

Kontrasygnata w kontekście afery KNF wydaje się dziś kluczowa, bowiem brak wymaganej akceptacji Zdzisława Sokala może dać przeciwnikom rządu i KNF oręż do ręki. – Decyzje, w których podejmowaniu brał udział Sokal, lub dokumenty, które podpisywał, mogą być kwestionowane – mówi jeden z prawników.

„Ze względu na przyjęty w Konstytucji RP rozdział organów władzy wykonawczej trudno byłoby zaakceptować sytuację, w której przedstawiciel prezydenta RP w organie kolegialnym miałby być w jakikolwiek sposób podległy, choćby przez sam fakt kontrasygnowania wyboru, prezesowi Rady Ministrów” – twierdzi z kolei Kancelaria Prezydenta.

za onet.pl