Nie pchaj palców między drzwi

206bOd prawie półtora roku na Ukrainie wrze. Początkowo był to bunt przeciw Janukowyczowi. Przez parę tygodni przeciwnicy byłego prezydenta gromadzili się na Majdanie. Doszło do walk, w których zginęło przeszło sto osób. Do wewnętrznego konfliktu włączyła się Rosja. W pierwszej fazie dokonała aneksji Krymu, a w drugiej, posługując się separatystami z terenów wschodnich, próbuje walkami na tamtym terenie destabilizować Ukrainę. W czasie konfliktu dokonano wyboru prezydenta. Został nim jeden z oligarchów, „król czekolady” Petro Poroszenko.

W ostatnich tygodniach odbyły się dwie konferencje w Mińsku, które miały na celu zawieszenie broni na wschodzie Ukrainy. W tych spotkaniach wzięli udział przywódcy Niemiec, Francji, Rosji, Ukrainy i przedstawiciel separatystów. Pominięto całkowicie Polskę, która od początku aktywnie włączała się w proces stabilizacji na Ukrainie, oczywiście po stronie rzekomych sił proeuropejskich. Zaangażowanie Moskwy w destabilizację Ukrainy wynika z prostych kalkulacji Putina. W żadnym wypadku nie może dopuścić, by na swoich południowych flankach zbudowano „przyczółek” Zachodu w postaci Unii Europejskiej, a tym bardziej NATO. Rosja nigdy nie dopuści do takiego rozwoju sytuacji i wykorzysta wszelkie możliwości, z tym ostatecznym, jakim jest konflikt zbrojny, by Rosja była otoczona wrogim dla siebie układem ekonomicznym i militarnym, choć ten ostatni w postaci NATO nie ma już takiego znaczenia, jak w czasach „zimnej wojny”. Inna sprawa, czy sami Ukraińcy akceptowaliby ostre restrykcje ekonomiczne nakładane na kandydatów i członków UE. Mieszkańcy tego państwa chętnie by korzystali ze wszystkich dobrodziejstw, jakie ewentualnie może przynieść związek z Unią, ale bez żadnych wyrzeczeń!

Mówiąc o mieszkańcach Ukrainy, trzeba brać pod uwagę, że nie ma jednego narodu ukraińskiego. Na zachodzie swoje warunki wewnętrzne i zewnętrzne dyktują szowinistyczni nacjonaliści spod znaku Bandery, ziejący nienawiścią do Polski i Polaków, łącznie z roszczeniami do ziem państwa polskiego. Na wschodzie mieszkają potomkowie Kozaków, sił zaciężnych Rosji, dławiących wszelkie zrywy wolnościowe Polaków. Na Krymie pewne znaczenie mają Tatarzy, ale będący w mniejszości niewiele mają do powiedzenia. Mówiąc o mieszkańcach Ukrainy, nie wolno zapominać o korzeniach etnicznych tych ludów. To mieszanka genetyczna Rusinów, Tatarów, Mongołów, Turków, Hunów, Hajdamaków, „czerni” chłopskiej z Dzikich Pól. Do tego jeszcze trzeba dodać silne wpływy prawosławia, wywodzące się z Bizancjum, z teorią cezaropapizmu. Mieszkańcy Ukrainy to cywilizacja wschodnia z ogromnymi wpływami azjatyckimi.

Tymczasem politycy europejscy traktują Ukraińców, jak godnych siebie partnerów. Tylko, że mieszkańcom Ukrainy, mimo ostrych konfliktów z Rosją, bliżej mentalnie jest do Moskwy, niż do Brukseli czy Paryża.

Niestety, od początku ukraińskiego konfliktu niektóre polskie formacje polityczne popierały czynnie działania na Majdanie banderowców. Polscy politycy, pozbawieni instynktu samozachowawczego, biegali na Majdan i zawieszali biało-czerwone flagi obok czerwono-czarnych flag nacjonalistów spod znaku Bandery. Razem krzyczeli „chwała Ukrainie”, a okrzyk ten towarzyszył mordom dwustu tysięcy Polaków na Kresach południowo-wschodnich. Kompletne zamroczenie, graniczące ze skrajną głupotą polityczną! Sikorski latał do Kijowa jako mediator w imieniu Unii; niewiele zyskał, ale rozwścieczył Putina. Nie tylko on, bo Grzegorz Schetyna też bez powodu drażni prezydenta Rosji wypowiedziami dyskwalifikującymi polskiego polityka Pani premier Ewa Kopacz już zobowiązała się udzielić kredytu na dozbrojenie armii ukraińskiej. Naiwność! Powszechnie wiadomo, że w kraju szalejącej korupcji, każde pieniądze tam inwestowane zostaną rozkradzione.

Do końca lutego w kościele OO. Dominikanów w Warszawie odbywają się modły za ofiary Majdanu i braterstwo ukraińsko-polskie. Inicjatorem tych ekumenicznych modlitw jest prawosławna Cerkiew Kijowska. To, co dzieje się na Ukrainie jest dramatem. Na Majdanie zginęło stu obrońców spod sztandaru UPA, ale jakoś Cerkiew Kijowska nie pamięta, że z rąk ojców i dziadów Majdanu w latach czterdziestych XX w. zostało zamordowanych, i to w najbardziej bestialski, sposób dwieście tysięcy obywateli polskich na Kresach Wschodnich. Czy hierarchowie tego prawosławnego kościoła nie powinni posypać głów popiołem i bijąc się w piersi przyznawać się do tamtych mordów i prosić Polaków o przebaczenie? Owe modły wspierają młodzi Polacy, pokolenie niedouczonych studentów. Może by ci młodzi ludzie poduczyli się ojczystej historii i podjęli dyskurs z Ukraińcami?
Rząd Polski zachowuje się, jak gdyby nasze państwo było potęgą militarną i ekonomiczną. A Polska powinna prowadzić taką politykę, jaka jest adekwatna do naszych możliwości. W konflikcie z Rosją, nie pomoże nam ani Unia Europejska, ani NATO. Co Polska ma z harcowania wobec Kremla? Rosyjskie retorsje ekonomiczne odczuwa dotkliwie całe społeczeństwo. Głupcy polityczni oczekują wdzięczności ze strony Ukrainy. Tymczasem rząd ukraiński lekceważy Polskę. Nie domagał się udziału ani Bronisława Komorowskiego, ani Ewy Kopacz w konferencjach w Mińsku. Mało tego, Ukraina nałożyła embargo na polską żywność, w szczególności wieprzowinę. Sojusznicy zachodni też kompletnie zlekceważyli polskie wysiłki i podczas wielu różnych konferencji rząd III RP został całkowicie wyeliminowany z rozmów.

Jak powinna zachowywać się w tym konflikcie właściwie rosyjsko-ukraińskim Polska? Przede wszystkim zachowywać się neutralnie, nie angażując się po żadnej stronie, bo Warszawa będzie i tak ostatnią stolicą, która zadecyduje o losach Ukrainy. Bez potrzeby nie drażnić Rosji, ale z godnością i twardo odpowiadać na intrygi i agresywne zaczepki rosyjskie. Jednocześnie należy bacznie obserwować, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Należy wzmacniać, do granic możliwości, potencjał polskiej armii, z przesunięciem garnizonów na wschód, wzmocnić armię zawodową przeszkolonymi siłami obrony terytorialnej, do liczby rezerwistów sięgającej 400 tys. ludzi.

Niemcy i Francja, tylko werbalnie krytykują prezydenta Rosji, a na boku robią z nim interesy. Tylko rząd Platformy Obywatelskiej wyskakuje przed szereg i szkodzi polskiemu narodowi. Jak to należy ocenić i nazwać? Ukraińcy mają w Polsce swego adwokata. Jest nim redakcja „Gazety Polskiej”, która coraz mniej staje się polską. Nie wiem, czy stanowisko redakcji przymykania oczu na groźby dla Polski ze strony banderowskich sił rządzących zachodnią i środkową Ukrainą, szkodzące polskim interesom narodowym, wynika z braku wiedzy historycznej czy nieznajomości psychiki ludów Wschodu. „Gazeta Polska” ukuła hasło: „Kto nie za Ukrainą ten za Putinem!”. A czy nie można być przeciw Putinowi i nie wspierać banderowców?!

Uprzedzając ewentualne uwagi krytyczne do powyższego tekstu, niżej podpisany stwierdza, że nie pała sympatią do Rosji i Putina, ale dostrzega jednocześnie groźby wynikające z rodzącego się szowinizmu ukraińskich banderowców. Kości przodków autora tego tekstu są porozrzucane po tajgach syberyjskich, w Dołach Katyńskich leży pięciu członków najbliższej rodziny, autor tylko cudem uratował się od zesłania do Kazachstanu, po Jałcie został wyrzucony z rodzinnego Wilna. To chyba dostateczne powody by mieć osobisty stosunek do imperialnej polityki rosyjskiej.

WŁADYSŁAW TRZASKA-KOROWAJCZYK