Nazwała Mazowieckiego „stalinowcem”. Ruszył proces byłej radnej PiS

Przed Sądem Okręgowym w Lublinie ruszyła sprawa wobec Anny Jaśkowskiej. Była radna miała nazwać Tadeusza Mazowieckiego „stalinowcem”. Wniosek o ochronę dóbr osobistych złożyli synowie byłego premiera. Adam i Wojciech Mazowieccy domagają się od byłej członkini Prawa i Sprawiedliwości oficjalnych przeprosin w mediach oraz wpłaty 20 tysięcy złotych na Towarzystwo Więź. Organizacja była związana z pismem, które stworzył były premier.

Proces dotyczy wypowiedzi Jaśkowskiej podczas sesji rady miasta Lublina z maja zeszłego roku. Podczas obrad dyskutowano nad uchwałą ws. nadania jednej z nowych ulic nazwę aleja Tadeusza Mazowieckiego. Członkowie Prawa i Sprawiedliwości skrytykowali tę inicjatywę, domagali się także szerszego uzasadnienia.

Była radna PiS pytała projektodawców skąd zaczerpnęli informacje o życiorysie byłego premiera. Sama Jaśkowska zacytowała słowa, według niej znalezione w internecie. – Tadeusz Mazowiecki: stalinowiec, komunista, agent NKWD, kolaborował z okupacyjną, bolszewicką władzą w latach stalinowskich – powiedziała radna.

Synkowie Tadeusza Mazowieckiego na pewno wiedzą, że ich tatuś opublikował na łamach Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego (nr 5, s. 3-4, 27 września 1953) list otwarty,  w którym pisał m.in.:

Na rozprawie sądowej zanalizowana została przestępcza działalność oskarżonych jak i jej skutki. Wychowanie nacechowane podejrzliwością i wrogością wobec postępu społecznego, atmosfera środowiska społecznego rozniecająca lub choćby tylko podtrzymująca bezwzględną wrogość wobec osiągnięć społecznych Polski Ludowej, wpływy polityczne przychodzące z zewnątrz i wyrosła na tym wszystkim błędna postawa polityczna ks. bp. Kaczmarka, która doprowadziła go do kolizji z prawem – oto sumarycznie ujęte przyczyny działalności przestępczej oskarżonych. Doprowadziły one do czynów skierowanych przeciwko interesom własnego narodu. Doprowadziły ks. bp. Kaczmarka do działalności wrogiej wobec interesu narodowego i postępu społecznego w okresie przedwojennym, okupacyjnym i w Polsce Ludowej. Doprowadziły w szczególności nie tylko do postawy przeciwnej nowej rzeczywistości naszego kraju, nie tylko do podrywania zaufania w trwałość władzy ludowej i nowych stosunków społecznych w Polsce, ale i do uwikłania się we współpracę z ośrodkami wywiadu amerykańskiego, które pragnęłyby posługiwać się przedstawicielami duchowieństwa, jako narzędziem realizacji swych wrogich Polsce planów. 

W dalszych akapitach kontynuował:

(…) postawa polityczna biskupa czy kapłana podlega takiej samej ocenie, jak postawa każdego innego obywatela. Dlatego więc nie tylko bolejemy, ale i odcinamy się od błędnych poglądów ks. bp. Kaczmarka, które doprowadziły go do akcji dywersyjnej wobec Polski Ludowej i kierowały w tej działalności jego postawą. Zadając sobie pytanie, jak się stało, że do tego dojść mogło, widzimy następujące wyjaśnienie. Ku działalności tej kierowało nastawienie wrogie wobec postępu społecznego, wrogie wobec przemian społecznych i broniące dotychczasowego kapitalistycznego ustroju. Postawa ta wyrażała się też w widzeniu przyszłości dla Kościoła i katolicyzmu jedynie w dawnych warunkach, co w skutkach oznaczało wyzbywanie się apostolskiego nastawienia wobec nowych czasów i nowej epoki społecznej. Wrogość wobec reformy rolnej, wrogość wobec unarodowienia przemysłu i wobec innych podstawowych osiągnięć społecznych Polski Ludowej doprowadziła w wyniku tego nastawienia nie tylko do szkód dla ściśle pojętego interesu państwa, ale i do przeciwdziałania czy osłabienia możliwości układania się poprawnych stosunków między Kościołem a Państwem, do traktowania Porozumienia z kwietnia 1950 r jako martwej litery, co godziło zarówno w interes Państwa, jak i w dobro Kościoła i jego misję religijną w Polsce Ludowej. Ku tej szkodliwej działalności kierowały ks. bp. Kaczmarka i współoskarżonych poglądy prowadzące do utożsamiania wiary ze wsteczną postawą społeczną, a dobra Kościoła z trwałością i interesem ustroju kapitalistycznego. Z tego stanowiska wynikało wiązanie się z imperialistyczną i nastawioną na wojnę polityką rządu Stanów Zjednoczonych (…).

Na koniec mogliśmy przeczytać, że:

Proces bp Kaczmarka udowodnił również naocznie, i to nie po raz pierwszy, jak dalece imperializm amerykański, pragnący przy pomocy nowej wojny, a więc śmierci milionów ludzi, narzucić panowanie swego ustroju wyzysku i krzywdy społecznej krajom, które obrały nową drogę dziejową, usiłuje różnymi drogami oddziaływać duchowieństwo oraz ludzi wierzących i kierować ich na drogę walki z własną ojczyzną, stanowiącą wspólne dobro wszystkich obywateli.

Taki był „patriotyzm” tego “bohatera” w czasach PRL. Brał czynny udział w szczuciu na polskich patriotów, wysługiwał się komunistom i budował “postępowy katolicyzm”.

Z pewnością należy mu się niegasnąca pamięć Polaków.

za wp.pl/parezja.pl