Mirosław Orzechowski, Woland jest już w Warszawie

205mGłosami 254 posłów Platformy Obywatelskiej, PSL, SLD, Twojego Ruchu i grupy posłów niezależnych sejm zagłosował za ratyfikacją „Konwencji Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej” (CAHVIO). Przeciw było 175 posłów, a 8 wstrzymało się od głosu.

Lista niesławy posłów z województwa łódzkiego przedstawia się następująco: Cezary Grabarczyk, Dariusz Joński, Roman Kotliński, Elżbieta Królikowska-Kińska, Małgorzata Niemczyk, Stefan Niesiołowski, Iwona Śledzinska-Katarasińska, Jan Tomaszewski, Andrzej Biernat, Artur Dunin, Agnieszka Hanajczyk, Cezary Olejniczak, Michał Pacholski, Cezary Tomczyk, Marek Domaracki, Artur Ostrowski, Elżbieta Radziszewska, Dorota Rutkowska. Ci posłowie głosowali za przyjęciem konwencji.

Niecność tego faktu polega nie tylko na szkodach, jakie przyjęcie konwencji przy niesie polskiej kulturze, polskiej tożsamości i wierze Polaków, ale i na tym, że głosowanie nad ratyfikacją konwencji odbyło się w dzień 250. rocznicy ustanowienia święta Najświętszego Serca Pana Jezusa. Ta zadziwiająca koalicja rzuciła wyzwanie Bogu, pamięci Świętego Jana Pawła II i tysiącletniej chrześcijańskiej tradycji polskiej. Można powiedzieć, że belzebub jest już w Warszawie, że prof. Woland zagnieździł się na Wiejskiej i przy pomocy swojej świty zaprowadza diabelskie porządki w naszej Ojczyźnie. A ma do współpracy wielu chętnych, którzy zasiadali jeszcze niedawno w pierwszych ławkach kościoła. Bohaterowie „Mistrza i Małgorzaty” mają twardą konkurencję, bo na służbę u diabła pcha się teraz na wyprzódki dwie i pół setki polskich posłów. Wokół Wolanda zrobił się tłok.

Przeciwko ustawie głosowało trzech posłów PO, cały klub PiS, 19 parlamentarzystów PSL, 15 z KPSP i 11 posłów niezależnych. Siedmiu posłów wstrzymało się od głosu. Oni wszyscy zachowali się jak Polakowi przystało i w jakimś sensie ocalili własne sumienia. – Nie miałem żadnych wahań w tej sprawie – powiedział „Aspektowi Polskiemu” niezależny poseł Jarosław Jagiełło. – Wszyscy wiedzieliśmy przecież co niesie z sobą przyjęcie tej konwencji. Jestem katolikiem i nie mogłem dopisywać do oczywistych skutków konwencji CAHVIO żadnej „telewizyjnej” argumentacji – powiedział Jarosław Jagiełło. Obarczanie odpowiedzialnością za przemoc polskich rodzin i religii katolickiej najgorszymi podejrzeniami jest manewrem podłym i niegodnym poparcia przez polski sejm.

Decyzja posłów głosujących za przyjęciem ustawy o ratyfikacji Konwencji CAHVIO jest sygnałem, że nie jest dla nich priorytetem dobro małżeństwa, rodziny i przyszłość demograficzna Polski – napisał w oświadczeniu ks. dr hab. Józef Kloch, rzecznik KEP. – Konferencja Episkopatu Polski podkreśla raz jeszcze, że przemoc stosowana wobec kogokolwiek jest sprzeczna z zasadami wiary chrześcijańskiej i powinna być eliminowana z relacji międzyludzkich. Jednak Konwencja nie wnosi żadnych nowych rozwiązań prawnych przeciwdziałających przemocy. Wiąże natomiast zjawisko przemocy z tradycją, kulturą, religią i rodziną, a nie z błędami czy słabościami konkretnych ludzi. Konferencja Episkopatu raz jeszcze przypomina, że Konwencja ogranicza suwerenne kompetencje Polski w sprawach etyki i ochrony rodziny przez nadanie uprawnień kontrolnych pozbawionemu jakiejkolwiek legitymacji demokratycznej komitetowi tzw. ekspertów (GREVIO), który będzie określał, jakie standardy w polityce prawnej, edukacyjnej i wychowawczej ma realizować Polska oraz rozliczać nasz kraj z opieszałości w zmianie wciąż jeszcze obecnego tradycyjnego modelu społeczeństwa – napisał ks. Józef Kloch.

Roześmiane triumfalnie twarze ludzi bez ideałów tłumaczą ogrom strat duchowych, jakie ponieść może Polska po przyjęciu konwencji zmierzającej do wyeliminowania katolickich zwyczajów zakorzenionych w polskiej rodzinie i przejawów chrześcijaństwa w życiu i kulturze Polaków. Zaskakująca większość parlamentarna popierająca konwencję jest wytłumaczeniem brutalnych ataków na Kościół i na księży, uzasadnia bluźniercze filmy, spektakle i wystawy w publicznych instytucjach kultury, pozwala zrozumieć bezkarność ludzi ubliżających Bogu i plujących na wartości chrześcijańskie. Wiemy teraz, gdzie znaleźli obrońców, widzimy ujawnione sojusze ludzi Palikota, Millera i Kopaczowej. Do bólu przecieramy oczy, widząc zachowanie PSL-u. To oni będą mieli na sumieniu wszystkie następstwa przyjęcia Konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

To oni, krzewiciele fałszywej prawdy opowiadali jeszcze niedawno w telewizji o zbiorowych wyjazdach na rekolekcje, budowali wizerunek gorliwych katolików, bo opłacało im się to w wyborach. A jednak nie wytrzymali pierwszej próby. Strzeżmy się ich. Pytajmy, jakie mieli motywacje podczas głosowania za przyjęciem konwencji? Bo przecież nie powszechność przemocy wobec kobiet! Badania pokazują, że w Polsce przemoc wobec kobiet ma wymiar śladowy, bo w Polsce szacunek dla płci pięknej, dla matek, żon, narzeczonych, czy koleżanek w pracy jest bardzo wysoki. W Polsce całuje się kobietę w dłoń. To z Zachodu przychodzą do nas wzorce sprowadzania kobiety do roli przedmiotu – dowodem jest np. dostępność bez recepty pigułek „dzień po”. Ale parlamentarzyści nie grzeszą myśleniem – kazali głosować, to głosuję – bez oglądania się na konsekwencje, za to z nadzieją, że znajdą się na kolejnej liście kandydatów do sejmu. A wtedy pokażą, co potrafią!

Nic nie pokażą. Bo Woland przybył już do Warszawy i zagnieździł się w ich domach, i w ich sercach. Pokazał światu, jak blisko jest w Polsce z moskiewskiej ulicy Sadowej na warszawską ulicę Wiejską, gdzie niejedna Małgorzata i niejeden mistrz oddaje mu pokłon, żeby tylko zdobyć poklask, sławę i pieniądze. Ale przecież my wiemy, że pieniądze, którymi Woland obdarował hojnie publikę w Varietes, były fałszywe i szybko zniknęły.