Mirosław Orzechowski, Do apteki po śmierć

205mW ostatnich tygodniach po raz kolejny wrócił do Polski problem obrony życia dzieci nienarodzonych. Tym razem za sprawą tzw. pigułki „dzień po”. Chodzi o tabletkę, której jednym z podstawowych skutków działania jest zabijanie zapłodnionego zarodka ludzkiego; mówiąc jaśniej: zabijanie życia.

Pigułka „ellaOne”, bo tak brzmi handlowa nazwa preparatu została wprowadzona na polski rynek medyczny znienacka. Po prostu jakiś urzędnik Ministerstwa Zdrowia ogłosił, że te tabletki „antykoncepcyjne” będą w Polsce dostępne bez żadnych ograniczeń, ponieważ takie jest …rozporządzenie stosownej biurokracji Unii Europejskiej i Polska, jako prowincja podległa prawu UE, nie ma tu nic do gadania, tylko musi zaakceptować ten śmiertelny biznes.

Przez Polskę przetacza się destrukcyjna fala. Bezreceptowa sprzedaż pigułki „dzień po” – bomby hormonalnej jest rządowym niszczeniem zdrowia polskich dziewcząt i kobiet i stanowi detonator polskiej obyczajności. Preparat nazywany jest „trutką na dzieci” i dla kobiety. Matka, zabijając poczęte dziecko, sama staje się martwa. W sytuacji, kiedy często niedostępne są leki ratujące życie, pigułka „dzień po” będzie wyłożona w aptekach, ze stosowną reklamą. Nie ma wątpliwości, że wkrótce znajdziemy ją w supermarketach obok prezerwatyw i gumy do żucia. Nakaz Komisji Europejskiej jest wspieraniem zbrodni przeciwko ludzkości i świadomym zabijaniem Narodu Polskiego z udziałem polskiego rządu! Tabletka będzie narzędziem ujarzmiania społeczeństwa, przyczyniając się do demoralizacji i dalszej depopulacji Polski. Jeśli dziewczyna zapragnie „prowadzić życie seksualne”, tabletka ta zwolni ją z konsekwencji, tworzy złudę bezkarnej zabawy seksem, ale też uruchomi plagę chorób wenerycznych. Następstwem będą problemy z płodnością. Preparat jest wprowadzaniem do Polski aborcji tylnymi drzwiami.

Dopuszczenie przez rząd PO-PSL do bezreceptowej sprzedaży pigułki „dzień po” przyczyni się do dewastacji rodziny. Będzie promowaniem rozwiązłości i hedonizmu. Każdy, kto przyczynia się do rozprowadzania tego specyfiku ma wielki udział w ciężkim grzechu aborcji, tym gorszej, że prowadzonej na skalę masową! Głupców i ludzi złej woli jak widać w Polsce nie brakuje, natomiast w odpowiedzi na dyktat KE, Węgry w ekspresowym tempie wprowadziły przepisy prawne blokujące bezreceptowy dostęp do śmiercionośnego specyfiku.

Ponieważ szum informacyjny odgrywa podstawową rolę w kształtowaniu opinii społecznej w Polsce, informację o skandalicznym i przestępczym w skutkach udostępnieniu „ellaOne” przykryła fala innych doniesień, do znudzenia, jakby na zamówienie, powtarzanych w polskich mediach: Ukraina, „Charlie Hebdo”, policjanci z Zambrowa, nowa partia Janusza Korwin-Mikkego, śmierć Oleksego, szpica NATO, itd.

Gdzieś pomiędzy tymi sensacjami pada lapidarna informacja, że Ministerstwo Zdrowia zadecydowało, iż tabletka „dzień po” będzie w Polsce bez recepty. Taką decyzję podjęła Komisja Europejska, więc my musimy się do tego dostosować – powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk. Komisja Europejska podjęła decyzję, iż pigułki „dzień po”, stosowane jako tzw. antykoncepcja awaryjna mogą być sprzedawane bez recepty we wszystkich krajach UE.

Szczęśliwie, sprawy nie udało się ukryć. I dystrybutorzy tabletki, która miała być biznesowym przebojem na rynku rozpusty spotkali się z głośnymi protestami. Katolicki Klub im. św. Wojciecha złożył doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa udzielania „pomocy w czynnościach prowadzących do zabijania życia nienarodzonego”. Przestępstwo to polega na „na dopuszczeniu do rozpowszechniania bez recepty środka medycznego o popularnej nazwie pigułka »dzień po«, wywołującym, m.in. uniemożliwienie zagnieżdżenia się zapłodnionego zarodka w macicy kobiety, a przez to jego zabicie, co bezsprzecznie jest działaniem aborcyjnym, zakazanym w Polsce. W uzasadnieniu prokuratorskiego doniesienia czytamy, że „bulwersującym i sprzecznym z polskim prawem jest fakt, że dopuszczenie pigułki »dzień po« do otwartego i niczym nieskrępowanego obrotu jest zaplanowanym i rozmyślnym działaniem na rzecz deprawacji młodzieży, dla której łatwość dostępności tego specyfiku stanie się zachętą do bezkarnej rozwiązłości, demoralizacji i narażania na groźne choroby weneryczne…”.

Chyba tylko w Polsce możliwa jest sytuacja, że rozprowadzany jest pod pozorem legalności preparat naruszający przepisy wielu praw, z ustawą o ochronie życia i konstytucyjnym prawem rodziców do wychowania własnych dzieci w duchu wyznawanych wartości na czele. Tak rodzi się przekonanie społeczne, że w Polsce nie ma sprawiedliwości, że każdą nikczemność i każdy biznes można zalegalizować, byle interes miał oparcie w strukturach władzy. Bo ze słów wiceministra zdrowia, Sławomira Neumanna wynika, że aby kupić pigułkę „dzień po”, już niedługo wystarczy jedynie legitymacja szkolna. Nowe przepisy unijne sprawią, że nie trzeba być nawet pełnoletnim, wystarczy mieć ukończone 15 lat! Na dowód tego można pokazać np. legitymację szkolną. Kim są ludzie spełniający w Polsce władzę, że akceptują taki stan rzeczy? Z projektu rozporządzenia ministra zdrowia wynika, że ellaOne trafił na listę „hormonalnych środków antykoncepcyjnych do stosowania wewnętrznego, posiadających kategorię dostępności OTC”, czyli takich, które wydaje się bez recepty osobie, która ukończyła 15. rok życia.

Spustoszenia, jakie dokonują się wśród Polaków od 1989 roku, przerażają skalą i bezwzględnością. Można odnieść wrażenie, że przez minione 25 lat nasz kraj jest areną krwawych walk frontowych. Wyludniają się miasta, tysiące ludzi żyje bez dachu nad głową, kwitnie rabunek i spekulacja, trwa bezwzględna i kłamliwa agresja propagandowa i dezinformacja, a na najsłabszych czyli na nienarodzonych dzieciach, dokonywany jest kolejny holokaust, tylko chemia stosowana do tej zbrodni jest dziś nowocześniejsza, niż XX-wieczny cyklon B. A za tą zbrodnią XXI wieku też stoi państwo, tyle, że jest to polskie państwo. Bo Komisja Europejska zdecydowała, że środek pod nazwą ellaOne, może być dostępny w krajach UE bez recepty, więc wierni służący w Polsce natychmiast wprowadzają ten zamysł w czyn. Chcą się gorliwością przypodobać nowym panom, mimo że ostateczna decyzja, czy zezwolić na wolną sprzedaż tego produktu należeć będzie do władz krajów członkowskich. Jak inaczej ocenić tę sytuację?

Jednak każdy katolik musi wiedzieć, że stosowanie pigułki „dzień po” jest ciężkim grzechem aborcji. Mówią o tym, wreszcie z odwagą, polscy Biskupi, mówią księża w kościołach, zabierają głos ludzie świeccy. Skończył się czas miarkowania słów. Źle rozumiany umiar, powściągliwość i podatność na reguły poprawności politycznej zwichrowały język prawdy i doprowadziły do zachwiania postaw wielu katolików. Do zwątpienia w prostotę drogi, którą idą. Propagandowy napór zła i otwarta wojna z Kościołem wielu wystawia na ciężką próbę ducha. Dla wpływów i dla przynależności do „grupy trzymającej władzę” zaprzeczają swojej prawdzie, korzeniom, z których wyrośli; niekiedy nawet ocierają się o zdradę Chrystusa i Kościoła, o zaprzeczenie się samego Boga. A to jest właśnie ten czas, w którym trzeba jasno odpowiedzieć sobie na pytanie: kim jestem, co potrafię poświęcić dla Chrystusa?

Zgoda na rozpowszechnienie nowego preparatu chemicznej aborcji może być śmiertelnym ciosem w wychowanie całego pokolenia polskich dzieci. Zachęta do rozpusty, do nieodpowiedzialnego i pozornie „bezpiecznego” seksu bez zobowiązań, seksu jako zabawy, prowadzi nie tylko do redukcji człowieka, ale uderza w podstawy rodziny, która zbudowana być może jedynie na wierności, na poświęceniu i wyrzekaniu się siebie, ale nade wszystko, na widzeniu w małżonku sakramentalnej obecności Boga.

Wątpiącym pomaga głos Biskupów. W bogatym w treści Liście Prezydium Konferencji Episkopatu Polski o aktualnych zagadnieniach społecznych, czytamy m.in.: Do działań negatywnych (…) należy wprowadzenie do sprzedaży bez recepty wczesnoporonnego środka farmaceutycznego. Już samo dopuszczenie do szerokiej dystrybucji środka, który ma działanie nie tylko zapobiegające rozwojowi ciąży, ale także prowadzące wprost do śmierci zarodka jest sprzeczne z prawem do ochrony życia człowieka od chwili jego poczęcia w łonie matki. Stanowczy sprzeciw budzi fakt dostępności środka wczesnoporonnego dla osób niepełnoletnich, w przeciwieństwie choćby do alkoholu. Tymczasem korzystanie z tego środka stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia fizycznego, psychicznego i duchowego kobiet, tworząc m.in. ryzyko zaburzeń płodności….

Zasadniczym kierunkiem działań destrukcyjnych wobec Kościoła i Narodu jest zmasowana agresja na rodzinę. Bo w rodzinie żyją źródła wiary i tradycji. To trwała rodzina stanowi fundament porządku społecznego, w której człowiek odnajduje swoją tożsamość, gdzie pierwszy raz spotyka Boga i poznaje prawdę o życiu, o wzajemnym ofiarowaniu siebie, o radościach, obowiązkach i wyrzeczeniach. Bo tu powstaje życie, bo w rodzinie kształtowana jest osobowość dzieci, którym rodzice tłumaczą świat i uczą pierwszej modlitwy. Dlatego zniszczenie rodziny jest elementarnym zadaniem szatana, a słabi ludzie, często pod osłoną retoryki politycznej – stają się jego narzędziem. Naszym obowiązkiem jest upominać polityków, że swoimi decyzjami, które zabijają życie, które demoralizują młodzież, prowadzą Polskę do zguby. Że stają się językami piekła i przykładając ręki do legalizacji praw godzących w człowieka, w rodzinę i wiarę – są ludźmi szatana.

W sprawie upowszechniania tabletki śmierci oczekujemy na głos ministra edukacji, na głos jakiegoś przedstawiciela rządu, który dostrzega potrzebę obrony praw rodziny, oczekujemy od rządu i od prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej obrony życia Polaków!!! Ale jak dotąd nikt nie zabiera głosu, poza ministrem zdrowia, który broni tabletki śmierci.