Media groźne dla rodziny

BpLepaRozmowa z ks. bp. Adamem Lepą, członkiem Rady ds. Środków Społecznego Przekazu Konferencji Episkopatu Polski. Wywiad ukazał się w sobotnio-niedzielnym wydaniu Naszego Dziennika.

Obchodzony w Polsce w 3. Niedzielę września Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu zwraca uwagę na przekaz medialny dotyczący rodziny.– Papież Franciszek podjął w tegorocznym orędziu na Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu temat rodziny. Uczynił to w perspektywie zbliżającego się zwyczajnego synodu biskupów poświęconego rodzinie. Swoją decyzję uzasadnił w jednym zdaniu: „Rodzina jest pierwszym miejscem, w którym uczymy się porozumiewać”. Zdaniem Ojca Świętego, rodzina jest szkołą dialogu i budowania wzajemnej bliskości oraz przebaczenia i obdarowywania się takim „przekazem”, który jest błogosławieństwem dla innych. Do dotychczasowej pedagogii medialnej Kościoła Papież Franciszek dołącza nowy postulat, dotąd niebrany pod uwagę, mianowicie nauczenie się sztuki narracji. Jest to niezwykle cenna rada, zwłaszcza, jeżeli weźmie się pod uwagę to, jak Polacy dziś mówią, czytają i piszą, to znaczy, jak dalece kaleczą język ojczysty. A jednocześnie czytają coraz mniej książek. Dziś podkreśla się, że bez opanowania sztuki narracji nie zrozumie się świata, wszak narracja rozwija człowieka umysłowo i roznieca jego dociekliwość.

A jak się podejmuje tematy o rodzinie w mediach w Polsce?

– Rodzina polska jest w sytuacji zagrożenia. Do dotychczasowych patologii społecznych, takich jak rozwody, alkoholizm, przestępczość nieletnich, doszły nowe, nie mniej groźne, jak narkomania, niedojrzałość ojca lub matki w wypełnianiu zadań rodzicielskich, a nawet stan zdemoralizowania środowiska rodzinnego. Niestety, sytuacja rodziny polskiej nie znajduje właściwego odbicia w mediach. Wyjątek stanowią media katolickie. Tymczasem, zwłaszcza w mediach komercyjnych, spotkać można działania systematycznie wspierające ideologię, która jest zagrożeniem dla prawidłowego rozwoju rodziny i niweczy proces wychowawczy młodego pokolenia. Przykładowo należy wymienić działania, które wynikają z ideologii gender, a więc m.in. wprowadzanie do szkół i przedszkoli tzw. edukacji seksualnej, która wykazuje znamiona deprawacji. Do chaosu w rodzinie prowadzi też namawianie dzieci do 13. roku życia do wybrania sobie płci. W rodzinę godzą również uchwalone ustawy, takie jak np. ustawa antyprzemocowa czy ustawa wprowadzająca in vitro. Każde z wymienionych działań rodzi zagrożenia dla rozwoju polskiej rodziny.

Ojciec Święty w swym orędziu podkreślił, że w dziedzinie korzystania z mediów rodzice są pierwszymi wychowawcami.

– Od dawna już w mediach nagłaśnia się ideę wychowania bezstresowego, które w rzeczywistości jest antywychowaniem i ostatecznie staje się czynnikiem demoralizującym dziecko. W imię tej idei eliminuje się z wychowania w rodzinie również czynnik kontrolny uchodzący w pewnych środowiskach za „niepostępowy” czy wręcz wstydliwy. Co gorsza, idea wychowania bezstresowego coraz wyraźniej nosi w sobie elementy ideologii permisywizmu, która z natury swojej jest wysoce szkodliwa dla duchowego i moralnego rozwoju młodego człowieka. Wszak przekonuje naiwnych wychowawców, w tym również niektórych rodziców, że nie obowiązują żadne nakazy i zakazy, bo najważniejsza jest wolność. Przy czym ta „wolność” w rzeczywistości staje się groźną samowolą.

Czy rodzice powinni np. sprawdzać, co dziecko zamieszcza na portalach społecznościowych? Jaka jest jego aktywność w internecie?

– Sprawa rodzicielskiej kontroli dziecka jest tak ważna, że św. Jan Paweł II poświęcił jej jedno ze swoich orędzi na Dzień Środków Społecznego Przekazu. Zwrócił wtedy uwagę na kontrolę dostępu dziecka do mediów. Kontrola ta powinna przebiegać zgodnie z zasadami pedagogiki, a więc przede wszystkim po uprzednim omówieniu jej z dzieckiem i przedstawieniu argumentów przemawiających za taką kontrolą. Rodzice jako pierwsi i najważniejsi wychowawcy swojego dziecka mają w tej dziedzinie duże możliwości. Problem ten przybiera znamiona zjawiska o zasięgu ogólnopolskim. Z badań wynika, że aż 11 proc. gimnazjalistów w Polsce w piątek, sobotę i niedzielę korzysta z sieci przynajmniej siedem godzin dziennie. Odbywa się to poza kontrolą ze strony rodziców. A zatem głos Papieża Franciszka jest jak najbardziej w Polsce aktualny i skłania do poważnej refleksji.

Dlaczego w kontekście mediów nie można ograniczyć się jedynie do prostego „wytwarzania i konsumowania informacji”, jak przestrzega Papież?

– Informacja wciąż pozostawia wiele do życzenia. Staje się coraz wyraźniej „informacją skażoną”, tzn. dezinformacją, albo używana bywa jako tworzywo w zatruciu informacyjnym, które polega na tym, że o sprawach najważniejszych mówi się w taki sposób, jakby były one mało ważne albo nic nieznaczące, i odwrotnie – o sprawach mało znaczących mówi się tak, jakby były bardzo ważne czy nawet najważniejsze. Ze względu na wątpliwą jakość informacji podkreśla się ostatnio, że powinno się budować przede wszystkim „społeczeństwo komunikacji”, a nie „społeczeństwo informacji”, gdyż to pierwsze zdolne byłoby doprowadzić do wytworzenia więzi międzyludzkich i – jak podkreśla Papież Franciszek – mogłoby się przyczynić do „zbudowania bliskości”.

Sformułowanie „wytwarzanie informacji” użyte przez Ojca Świętego sugeruje funkcjonowanie negatywnego podtekstu, co oddaje najlepiej określenie spotykane w publicystyce jako „informacja sfabrykowana”. Papież przestrzega też przed konsumowaniem informacji, które nie rozwija intelektualnie jej „konsumenta”. Ona w tej sytuacji nie wystarcza, gdyż ujawnia dwa poważne mankamenty generowane przez potężne media: upraszcza przekazywane treści i antagonizuje adresatów. Dlatego należy ją odbierać z należytym krytycyzmem.

Wraz z objęciem urzędu przez nowego prezydenta w lewicowo-liberalnych mediach postępuje systematycznie próba jego dyskredytowania. Jak Ksiądz Biskup to skomentuje?

– Po przegranych wyborach prezydenckich lewicowo-liberalne media nie dały za wygraną. Ich dysponenci mają świadomość siły i przewagi nad przeciwnikiem. Nadal funkcjonuje w Polsce oligarchiczny system mediów, który urąga podstawom demokracji. Powstał w następstwie niesprawiedliwego podziału imperium medialnego, które zwróciła partia komunistyczna państwu polskiemu. W efekcie zorganizowanych działań 90 procent mediów znalazło się w rękach środowisk lewicowych i liberalnych. W wyniku podjętych zabiegów zachwiana została równowaga medialna i informacyjna w Polsce, co nadało temu zjawisku wymiar strategiczny. Ale ponieważ – jak można się było ostatnio przekonać – w pewnych środowiskach politycznych dobro Polski nie ma znaczenia, nie uwzględnia się tam również polskiej racji stanu. Ponadto w większości mediów elektronicznych i drukowanych obowiązuje poprawność polityczna będąca zakamuflowaną formą cenzury.

Jaki w tym kontekście wyłania się obraz debaty publicznej w Polsce?

– Sytuacja w polskich mediach wywiera decydujący wpływ na jakość debaty. Największy sprzeciw budzą jednak stosowane w tej debacie środki i techniki. Na przykład posługiwanie się zmyślonymi pomówieniami, wyrwanymi z kontekstu wypowiedziami, szarżowanie zarzutami, które całkowicie mijają się z prawdą. Jednakże najbardziej żenujące są dwie techniki, którymi posługują się adwersarze prezydenta. One sprawdzały się przez lata, dlatego teraz sięgnięto po nie. Są to: technika straszenia i technika ośmieszania. Należą do wyjątkowo skutecznych technik propagandowych, choć oceniane są również jako najbardziej prymitywne. Sięga się po nie najczęściej wtedy, gdy nie ma już rzeczowych i przekonujących argumentów. Obydwie techniki znane są pod nazwą „argumentu siły”. Charakteryzują się brutalnością wypowiedzi i niską kulturą zachowań. Obliczone są na
ignorancję społeczeństwa.

Dziękuję za rozmowę.

Artykuł opublikowany na stronie: http://www.naszdziennik.pl/wiara-kosciol-w-polsce/143977,media-grozne-dla-rodziny.html