Marcin Keller, Gdy rozpaczliwie brakuje nadziei…

203mW przededniu Adwentu w prasie pojawiły się dane ze statystyk Komendy Głównej Policji o liczbie popełnionych samobójstw w Polsce od początku tego roku. Liczby są zatrważające. Każdego dnia 16 osób odbiera sobie życie, a próby samobójcze podejmuje aż 30 osób.

W tym roku, w okresie od stycznia do końca września, próbowało targnąć się na swoje życie prawie 8 tysięcy osób, czyli prawie o półtora tysiąca więcej niż w tym samym okresie ubiegłego roku.
Kryminolodzy twierdzą, że w rzeczywistości podejmowanych jest znacznie więcej prób samobójczych; nawet dziesięć razy więcej niż podają statystyki policyjne. Fala samobójstw rośnie w Polsce gwałtownie od dwóch lat. W zeszłym roku zabiło się 6097 osób, czyli niemal 2 tysiące więcej niż w 2012 r. W poprzednich 10 latach ilość zamachów samobójczych zakończonych zgonem, nie przekraczała 5000 osób rocznie.
Liczba samobójstw w Polsce przewyższa liczbę ofiar wypadków drogowych. Tylko, że o wypadkach drogowych słyszymy każdego dniach w telewizji. Dyskutuje się o tym powszechnie, bo winny jest najczęściej kierowca, nie państwo. O dramacie samobójców i ich rodzin milczy się, bo wiele przypadków samobójczych ma swoje przyczyny z winy państwa i jego nieudolnej polityki gospodarczej i socjalnej. Władza woli nie roztrząsać tego temat, by Polacy nie wypominali braku bezpieczeństwa socjalnego i zdrowotnego.
Statystyki podają, że najczęściej przyczyną podejmowanych prób samobójczych jest choroba psychiczna i fizyczna. Drugą przyczyną są nieporozumienia rodzinne, a trzecią – kryzys ekonomiczny. Przed kilkunastu laty ten trzeci motyw samobójstw prawie nie istniał. A przecież jest on pośrednio miarą stanu naszego państwa i zabezpieczeń społecznych. Zła sytuacja ekonomiczna kraju, masowe bezrobocie mają wpływ na pogorszenie stanu psychicznego Polaków. Dane wykazują, że słabsi są mężczyźni. To ich dotyczy 80 procent zanotowanych prób samobójczych. Podejmują ten krok najczęściej z powodów ekonomicznych – gdy utracą pracę, gdy spłata kredytu przerośnie ich możliwości, gdy nie wytrzymują stresu w pracy. Są to mężczyźni w sile wieku pomiędzy 20. i 40. rokiem życia. Następną grupą są mężczyźni powyżej 50. roku życia. Wśród kobiet podłożem samobójstw jest najczęściej kryzys emocjonalny. Są to najczęściej kobiety przed dwudziestym rokiem życia i po pięćdziesiątce. Przyczyną u młodszych jest zawód miłosny, u starszych depresja związana ze starzeniem się, z samotnością, opuszczeniem przez bliskich. Samobójcy wybierają najczęściej śmierć przez powieszenie, rzucenie się z wysokości, zażycie środków nasennych, trucizny. Tylko nieliczni piszą listy pożegnalne.
W zeszłym roku najwięcej prób samobójczych miało miejsce wśród osób w wieku 55-59 lat. Ci jeszcze niestarzy ludzie stracili sens życia właśnie wtedy, kiedy był czas na dzielenie się swoim doświadczeniem życiowym i cieszenie się wnukami. Wzrosła również liczba samobójstw wśród osób starych, które utraciły wsparcie bliskich. Pozostawały bez opieki medycznej i psychologicznej. Groziła im eksmisja z kamienic, w których zamieszkiwali całe życie. Odnotowano też całkiem błahe powody rozstania się z życiem. Powodem tego czynu u nastolatków były zakazy rodziców – na przykład zakaz korzystania z komputera.
W tragicznej statystyce samobójstw przodują trzy województwa: śląskie, łódzkie i świętokrzyskie. Katowice są liderem. W mieście tym odnotowano największą liczbę prób samobójczych. Wraz z zamykaniem kopalń i hut, tradycyjny na Górnym Śląsku podział obowiązków rodzinnych rozpadł się w gruzy. Górnik dziedzicząc swój zawód i obyczaje od przodków, utracił swoją pozycję w rodzinie, przestał być jedynym żywicielem. Bez pracy w kopalni, nie umie żyć.
Do desperackiego kroku samobójczego dochodzi, gdy człowieka o słabym charakterze dotknie splot złych zdarzeń. Może to być odejście lub śmierć osoby bliskiej, choroba, kalectwo, utrata poczucia bezpieczeństwa, utrata pracy, a nawet przepracowanie. Dopada go wtedy depresja lub znajduje ucieczkę od problemów w alkoholu, w narkotykach i innych nałogach. Powstaje pętla problemów, których nie da się pokonać bez pomocy innych. Gdy jednak nie znajdą się ci inni – życzliwi, rozpacz podpowiada mu, by rozstał się z życiem.
Samobójcy zapomnieli, bądź nikt im nie powiedział, kto chroni człowieka od rozpaczy, kto nadaje sens życiu. Nie poznali, że uzdrowicielem jest Bóg – Pan życia i śmierci. Kto nie poznał prawdy, że życie jest darem od Boga, narażony jest na diabelskie podszepty kończące się samobójstwem. Odrzucając Boga, współczesna cywilizacja produkuje ludzi słabych, nieodpornych na przeciwności. Inżynierowie dusz każą ludziom koncentrować się na sobie, każą im rywalizować, gonić za sukcesami, dogadzać swoim zachciankom. W gonitwie tej zostaje mało czasu na refleksję nad sensem życia i przemijaniem. W szkołach nie kształtuje się charakteru uczniów, lecz produkuje się jednakowo myślących „zadaniowców” – w przyszłości konsumentów i wyrobników. Propaganda i fałsz sączy się z ekranów telewizorów odciągając od posługiwania się rozumem, utrwalając lenistwo i gnuśność. Otaczający świat nie uczy prawdy o człowieku – o tym, że silny charakter nie szlifuje się przed ekranem, lecz w czynie, wysiłku, poświęceniu.
Środowiskiem, gdzie wyrabiają się te cnoty jest zdrowa rodzina. Tam człowiek uczy się kochać Boga i bliźniego. Wiara w Boga sprawia, że nie jest samotny, bo poprzez modlitwę obcuje z Bogiem i mieszkańcami Nieba. Człowiek potrafi unieść wszystkie krzyże, gdy naśladuje Chrystusa. Żywa wiara jest najlepszą polisą ubezpieczeniową przed słabościami i rozpaczą; choć nie uwalnia przed „bólem istnienia”, zabezpiecza nas przed mówieniem, że życie nie ma sensu.
Socjologowie jednak mają inne zdanie. Za samobójstwa obwiniają społeczeństwo, któremu brak wrażliwości na cierpienie drugiego człowieka. Przyznają, że samobójstwo jest zbrodnią zadaną sobie i swojej rodzinie. Jednak nie podają, że podstawową przyczyną tych desperackich czynów jest utrata religijności. Nie mówią, że samobójstwo, obok aborcji i eutanazji, jest przejawem pogardy dla życia.
Obok rozterek ducha, przyczyną samobójstw są problemy gospodarcze kraju przekładające się wprost na problemy społeczne jego obywateli. Masowe bezrobocie wymuszające rozłąki i emigrację, odbierają zaufanie do państwa. Do tego dokładają się bezduszne urzędy, niesprawiedliwe prawo, arogancja i brzydota w kulturze i mediach oraz agresja przeciw Kościołowi i wartościom. Niepewność o przyszłość sprawia, że młodzi ludzie nie zakładają rodzin. Tym samym pozbawiają się naturalnego środowiska, w którym znaleźliby wsparcie. Raport Światowej Organizacji Zdrowia pokazuje, jak duży wpływ na przyrost samobójstw ma bezrobocie. W UE wraz z jednoprocentowym wzrostem bezrobocia, wzrasta też liczba samobójstw o 0,8 procenta.
Dlaczego w Polsce, w ostatnich dwóch latach, tak gwałtownie wzrosła liczba samobójstw? Bo rośnie bieda. Na granicy minimum socjalnego żyje aż jedna piąta Polaków. Blisko 10 mln Polaków jest zagrożonych biedą i wykluczeniem; równolegle rośnie liczba milionerów. Ten fakt rodzi dodatkowe frustracje i poczucie niesprawiedliwości. W ostatnich pięciu latach PKB naszego kraju spadł o 2 procenty, podczas gdy na Białorusi, którą nas swego czasu straszono, PKB wzrósł o 40 procent. Wg danych OECD, przeciętny Polak, który ma szczęście mieć pracę, jest przepracowany. Pracuje rocznie aż 2015 godzin, podczas gdy Niemiec – tylko 1309 godzin. Ponad 50 procent absolwentów wyższych uczelni nie znajduje pracy. Według raportu Komisji Europejskiej, 12 procent Polaków pracujących nie może wyżyć z pensji.
Samobójstwo jest znakiem odcięcia człowieka od Boga. Jest sprzeczne z Bożym planem wobec człowieka. Samobójstwo jest grzechem. Bóg nie zsyła większych trudów, niż możemy znieść. Święta Tereska od Dzieciątka Jezus – patronka dobrego życia, podpowiada nam jak znosić cierpienia: „Im większe są nasze cierpienia, tym większa jest nasza chwała nieskończona. Nie zmarnujmy doświadczenia, które Jezus na nas zsyła”, „Niekiedy człowiek czuje się tak źle ze sobą samym, w swym wnętrzu; powinien wtedy wyjść z zajmowania się sobą… w tym wypadku widzę tylko jeden środek; opuścić siebie i pójść odwiedzić Jezusa i Maryję przez pełnienie uczynków miłości bliźniego”.
Za parę dni, gdy uklękniemy przed stajenką betlejemską prosząc Dzieciątko Jezus o łaski dla naszych rodzin, możemy też prosić o miłosierdzie dla dusz osób, które popełniły samobójstwo. Wierzymy, że jeżeli w ostatnim tchnieniu, samobójcy wzbudzili akt żalu za grzechy, Pan Bóg pozwolił im w czyśćcu odpokutować winy.