Kto nie chce liceum im. Danuty Siedzikówny „Inki”?

lo_wroclawI Liceum Ogólnokształcące we Wrocławiu, którego uczniowie opowiedzieli się za ustanowieniem Danuty Siedzikówny Inki patronką, prawdopodobnie nie otrzyma tego patrona – informuje gosc.pl.

Jak podaje portal rok temu uczniowie szkoły w otwartym plebiscycie wybrali swojego nowego patrona. Konkurs wygrała „Inka”, sanitariuszka Armii Krajowej. Dyrekcja, nauczyciele oraz rodzice wsparli decyzję młodzieży. Do wyboru młodzi ludzie mieli jeszcze Marię Skłodowską-Curie oraz Stanisława Lema. Teraz jednak dyrekcja szkoły wstrzymała procedurę nadania patrona.

– W tym momencie zatrzymaliśmy wszelkie działania, ponieważ dochodzą do nas głosy z różnych stron i środowisk mówiące, że niekoniecznie taki patron szkoły to dobre rozwiązanie. Zastanawiamy się więc, czy kontynuować ten proces. Sprawę zawiesiliśmy, ponieważ mamy mnóstwo innych ważnych rzeczy w tym momencie do zrobienia, a i tak nie zdążymy procedury doprowadzić do końca przed obchodami 70-lecia szkoły. Nie chcielibyśmy z tego robić bałaganu – wyjaśnia wicedyrektor szkoły Anita Skrzyniarz.

Szkoła podkreśla, że wybór patrona szkoły to decyzja bardzo delikatna, a wyróżniona postać powinna być wzorem dla całej społeczności szkolnej. Niestety, rzekomo zarówno wewnątrz, wśród grona pedagogicznego i samych uczniów, jak i z zewnątrz pojawia się coraz więcej wątpliwości, czy bohaterska sanitariuszka Armii Krajowej powinna patronować liceum. Dyrektorka podkreśla, że opinie negatywne pojawiają się np. wśród absolwentów szkoły. – Konkretnego argumentu przeciwko na tę chwilę nie podam, ponieważ musiałabym wypytać innych i się przygotować. W przypadku, gdy sama społeczność szkolna nie mówi jednym głosem, musimy się zatrzymać. Nie powinno pojawiać się tyle wątpliwości choćby spoza murów szkoły, które wyrażają obawę, że „Inka” nie jest do końca rozsądnym wyborem. Dlatego podjęliśmy najbezpieczniejsze dla nas wyjście – stwierdza Anita Skrzyniarz.

I Liceum Ogólnokształcące we Wrocławiu mogłoby być się pierwszą szkołą średnią w kraju pod patronatem Danuty Siedzikówny. Czy tak się stanie, można mieć poważne obawy.

za: gosc.pl/IKa