Ks. Kardynał August Hlond – syn Ziemi Śląskiej (Aspekt Polski nr 208)

Sługa Boży Ks. Kardynał August Hlond odegrał dużą rolę w życiu naszego narodu. Tylko nieliczni Polacy znają tę postać, przyćmioną przez blask jego znakomitych następców – Sługi Bożego Ks. Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Świętego Jana Pawła II. Wiele myśli wypowiedzianych przez Kardynała Hlonda było przez nich kontynuowanych, z wiodącym zawołaniem „Polska zwycięży Różańcem”.

Ks. Prymas Hlond jest autorem wiekopomnych wypowiedzi, które powinien znać każdy polski katolik: Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i Różańcem. Powierzając się opiece Maryi, Polska otrzyma nagrodę: Nastąpi wielki triumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę. Ks. Prymas August Hlond wysoko cenił nasz naród. Znając jego słabości, wskazywał drogę ich przezwyciężania. Jego rady aktualne są również dzisiaj, w niebezpiecznych, coraz bardziej bezbożnych czasach. Żadna z jego myśli się nie zdezaktualizowała. Aktualne i zobowiązujące są jego słowa: Polska jest Narodem wybranym Najświętszej Maryi Panny. Dlatego warto przypatrzyć się życiu i dziełu tego wielkiego Ślązaka.

Dom rodzinny i etapy posługi kapłańskiej
Ks. Kardynał August Hlond urodził się w 1881 roku, w wielodzietnej, religijnej śląskiej rodzinie w Brzęczkowicach – dzisiejszej dzielnicy Mysłowic. Były to czasy nasilonej germanizacji, przed którą mógł ochronić jedynie dom rodzinny. W domu nauczył się kochać to, co polskie i śląskie. Dom dał mu solidny kręgosłup moralny, religijny i społeczny. Dzięki temu, mając zaledwie 12 lat był wystarczająco dojrzały, by wyruszyć w świat. Pomoc znajomego księdza sprawiła, że August i jego starszy brat udali się do Włoch, by pobierać nauki u salezjanów. Po siedmioletnim pobycie we Włoszech, uwieńczonym ukończeniem studiów teologicznych, kolejne 9 lat posługiwał w zakładach salezjańskich – w Oświęcimiu jako kleryk, później w Krakowie i w Przemyślu, jako przełożony domu zakonnego.

Kolejne 13 lat pracował w Wiedniu, pełniąc między innymi funkcję prowincjała salezjańskiej inspektorii austriacko-niemiecko-węgierskiej. Po ostatecznym ustaleniu granic II Rzeczpospolitej, wrócił do Polski jako administrator apostolski polskiej części Górnego Śląska. W okresie międzywojennym był pierwszym biskupem katowickim, a od 1926 roku, arcybiskupem metropolitą gnieźnieńsko-poznańskim i Prymasem Polski. Rok później Papież Pius XI wyniósł go do godności kardynalskiej. Znany jest list, który skierował wtedy do swojej mamy dziękując jej za matczyny trud: Droga Mamo!… kiedy rozważam dziwne drogi którymi mnie Opatrzność prowadziła, zawsze mi przed oczyma duszy staje Twój obraz. Tyś umiejętniej od wielu uczonych pedagogów założyła w duszach swych dzieci mocny fundament życiowy, oparty silnie o wiarę i prawo Boże… Otworzyłaś przed nami szeroko drogę do szczęścia, boś nas wychowała nie do pieszczot i wygód, lecz do hartu i pracy. Nauczyłaś nas kochać obowiązek, a powinność spełniać poważnie i ochoczo. Wielu ludzi tamtego pokolenia w podobny sposób opisywało zasługi rodzinnego domu w przygotowaniu swoich dzieci do przyszłych zadań.

Czas wojny i powrót do kraju
Okres II wojny światowej Ks. Prymas Hlond spędził na przymusowej emigracji – najpierw we Włoszech, potem we Francji. Był w tym czasie jedynym polskim hierarchą w randze kardynała. Pozostając poza Polską, bronił jej honoru – demaskował fałszywą propagandę hitlerowską, która próbowała obarczyć Polskę winą za wybuch wojny. Różnymi kanałami wysyłał raporty do Papieża Piusa XII i do elity zachodniej o okrucieństwach popełnianych przez Niemców na terytorium Polski. W 1944 r. został aresztowany i więziony przez Niemców na terenie Francji aż do końca wojny. Po powrocie do kraju w 1945 r. zetknął się z nową rzeczywistością ustrojową. Nie mógł jej zaakceptować i aż do śmierci walczył o niezależność Kościoła od świeckiej władzy oraz o silną wiarę poszkodowanych przez wojnę Polaków. Na odzyskanych Ziemiach Zachodnich stworzył pięć apostolskich wikariatów, pokrywając ten obszar siecią jednostek parafialnych. Przeniósł siedzibę prymasowską z Poznania do Warszawy i stanął na czele metropolii warszawskiej. Wszystkich zaskoczyła nagła śmierć Ks. Prymasa, w tydzień po operacji wyrostka robaczkowego. Ks. Prymas umarł w piątek 22 października 1948 r. W ówczesnym kalendarzu liturgicznym, był to dzień Matki Bożej Dobrej Śmierci. W ostatnich godzinach życia Ksiądz Prymas zapytał otaczających go lekarzy: Panowie, co podacie jako powód mej śmierci? Swoim współpracownikom przekazał swoisty testament mówiąc: Zawsze kochałem Polskę i będę się w Niebie za nią modlił. Ciało zmarłego Księdza Prymas spoczęło w krypcie katedry św. Jana. Kondukt żałobny idący wzdłuż ruin Warszawy zgromadził ponad sto tysięcy osób. Ciekawa jest zbieżność dat, bo dokładnie 30 lat później, na Placu Świętego Piotra w Rzymie odbyła się uroczystość inauguracji pontyfikatu jego rodaka Ojca Świętego Jana Pawła II. Od 1992 r. trwa proces beatyfikacyjny Ks. Kardynała Augusta Hlonda, który oczekuje na nasze modlitwy w jego intencji i wsłuchanie się w jego nauki.

Zasługi i nauczanie Ks. Kard. Augusta Hlonda
Kiedy w trudnych czasach kryzysu światowego wielu Polaków emigrowało poza granice Ojczyzny, Ks. Kardynał Hlond otoczył ich pasterską opieką. Od Papieża Piusa XI uzyskał zgodę na założenie Zgromadzenia Zakonnego Księży Chrystusowców dla opieki nad rodakami poza krajem. Zgromadzenie to działa do dzisiaj, niosąc pomoc duchową we wszystkich krajach, gdzie mieszkają Polacy. Do dzieł powstałych z inicjatywy Księdza Kardynała Hlonda należy powołanie w Bninie pod Poznaniem Wyższej Szkoły Katolickiej Nauki Społecznej. Z jego inicjatywy organizowano na Śląsku Dni Katolickie oraz powołano do życia tygodnik katolicki „Gość Niedzielny”. Ks. Kardynał August Hlond, obserwując szkody, jakie przynosi laicyzacja społeczeństwa, wzywał do czynnej walki słowami: Mamy wielu takich, co nie mają jasnych pojęć religijnych, ulegają wpływom laicyzmu, są zwolennikami najmniejszego programu religijnego i niedozwolonych kompromisów. Takich Polaków trzeba przede wszystkim skatolizować, wyprowadzić z chaosu pojęć, wyleczyć z płynności zasad, wyswobodzić z niewoli ducha czasu, aby stali się odporni na wpływy nowoczesnego pogaństwa. Ks. Kardynał Hlond nazywał rzeczy po imieniu. Był jednoznaczny. Jego słowa powinni wziąć do serca współcześni katolicy – też ci, którzy nie widzą niczego złego w metodzie in vitro, czy w idei genderyzmu.

Ks. Prymas Hlond umiał oceniać rzeczywistość. Odznaczał się bystrością umysłu i trafnością sądu. Jego ujęcie relacji pomiędzy państwem a Kościołem, w sposób zdumiewający jest aktualne do dzisiaj. Bieżący rok jest ważny dla Polaków, bo wybieramy prezydenta Polski i posłów do parlamentu. Przy podejmowaniu decyzji warto poznać fragmenty listu pasterskiego Ks. Kardynała Hlonda napisanego w kwietniu 1932 roku „O chrześcijańskie zasady życia państwowego”. Czytamy w nim: katolicki obywatel… nie może mieć dwu sumień, katolickiego dla życia prywatnego, a niekatolickiego dla spraw publicznych, …państwo jest od Boga, ale nie jest Bogiem, a więc nie jest źródłem prawa obyczajowego, nie stwarza moralności, ani nie ustanawia jej normy, …laickie państwo… staje się bezbożne, ponieważ Boga wprost wyklucza, wykreśla z konstytucji, ruguje ze szkoły, wyrzuca z ustawodawstwa, a nawet kult Jego i wiarę prześladuje i samą myśl o Bogu… tępi. W miejsce Boga stawia człowieka, rozum ludzki, ludzką wolę i swawolę, siłę materialną i terror… Wydaje się, jakoby się szybkim krokiem zbliżała jakaś wielka, a tragiczna w dziejach godzina. Słowa te pisane siedem lat przed II wojną światową, były prorocze i niestety, dzisiaj znowu są aktualne!

Po wojnie Ks. Kardynał Hlond widział, co niesie komunistyczna rzeczywistość. Próbował ostrzegać przed zagrożeniami. W ostatnim roku swojego życia, w Liście Pasterskim Episkopatu „Do katolickiej młodzieży polskiej” skierował do nich słowa: Staje przed Wami niebezpieczeństwo zmaterializowania wszystkich Waszych dążeń ludzkich, a nawet niebezpieczeństwo odstępstwa od wiary ojców i zaparcia się Boga dla obfitszego kawałka chleba… Sami dbajcie o własne wykształcenie religijne … Wypracowujcie w sobie usposobienie społeczne… Kształtujcie w sobie gotowość do poświęceń, głębokie poczucie sumienności, moralność zawodową w codziennym życiu.

Maryjność Ks. Kardynała Augusta Hlonda
W życiu i w działalności Ks. Augusta Hlonda, wyjątkową rolę odgrywał kult do Matki Najświętszej. Już w pierwszym swym liście pasterskim po objęciu administratury apostolskiej na Górnym Śląsku powiedział, że pokłada swą ufność w Bogu i w pomocy Matki Najświętszej, której opiece, w sposób szczególny, oddaje Kościół na Śląsku. W późniejszych latach swej kapłańskiej posługi mówił: Przyjdą czasy, kiedy Bóg w ręce Swej Matki na pewien czas złoży atrybut Swej wszechpotęgi, …Obecne czasy oddał Bóg w opiekę Matce Najświętszej, …Dzięki wstawiennictwu Maryi zlituje się Bóg nad nieszczęśliwą ludzkością i zwiąże rozpętaną na ziemi moc szatańską, …Polska nie opuści sztandaru Królowej Nieba – spełni swe zadania, będzie znowu Matką świętych. Kulminacją jego „Maryjności” był 8 września 1946 r. W tym dniu, Ks. Prymas A. Hlond poświęcił Polskę Niepokalanemu Sercu Maryi. Uroczystości sprowadziły na Jasną Górę milion Polaków. To nie mogło podobać się nowej, komunistycznej władzy, która całkowicie przemilczała to wydarzenie.

Dlaczego powinniśmy znać nauczanie i ostrzeżenia Ks. Prymasa Hlonda?
Dlaczego Ks. Prymas August Hlond nie jest powszechnie cytowany? Wystarczy przeczytać jedną z jego myśli, by zrozumieć, dlaczego ten przywódca Kościoła w Polsce sprzed dziewięćdziesięciu lat, był niewygodny ludziom mu współczesnym i nadal takim pozostaje. W „Orędziu Episkopatu Polski” z 1938 roku Ks. Kardynał August Hlond napisał: Ostatecznym celem walki z katolicyzmem jest Polska bez Boga, państwo bez zasad chrześcijańskich, naród bez wiary… Brońcie z nami kraju przed bezbożnictwem! Unikajcie sideł masonerii! Strzeżcie się wpływów organizacji i pism wrogich Kościołowi lub szerzących zobojętnienie religijne… Pamiętajmy, że ośrodek tych sił, które nas chcą zdeptać, leży poza Polską, poza zagrożonymi narodami, poza kulturą chrześcijańską, leży tam, gdzie knują się konkretne plany ujarzmienia narodów po ich deprawacji i upodleniu. Tam jest wszystko możliwe, tam się przygotowuje międzynarodowa anarchia i rewolucja światowa. Naród katolicki pozwalający się zdeprawować, doczeka się w tej lub innej formie masońskich okrucieństw Meksyku i bolszewickich okropności. Nie wykluczam od tego żadnego kraju, nie wykluczam Polski!”.

MARCIN KELLER