Ks. Infułat Józef Fijałkowski, Katecheza wczoraj i dziś – Radość Bożego Narodzenia

204mRadość świąt Bożego Narodzenia polega nie tylko na tym, że Jezus Syn Boży przyszedł na ten świat, narodził się, stał się człowiekiem, ale również na tym, że nie przestaje nas zapewniać „Oto ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata”.

Bóg jest obecny w świecie, w życiu ludzi i każdego człowieka, pragnie nam przebaczać grzechy, błogosławić i przychodzić z pomocą w trudnych chwilach życia, ponieważ sam przeszedł trudną drogę od żłóbka aż po Krzyż.

W biblijnych czytaniach adwentowych słyszeliśmy słowa proroka Izajasza „Oto panna pocznie i porodzi syna i nazwie go imieniem Emmanuel, to znaczy Bóg z nami”. Tę prawdę o Bożej obecności przypomina nam Kościół każdego roku, gdy przeżywamy uroczystość Bożego Narodzenia i zachęca abyśmy się radowali prawdą, że na drogach naszego życia nie jesteśmy sami, jest z nami Bóg, który z miłości do ludzi przyszedł na ten świat i pragnie abyśmy tą Jego obecność nie tylko w święta, ale tak, na co dzień zauważali, cieszyli się z tego i wzywali jego pomocy. Szczęśliwi ludzie, którzy umieją się tą prawdą radować nie tylko w święta, ale na każdy dzień rozpoczętego nowego roku i przez całe swoje życie.

W adhortacji apostolskiej „Evangelii Gaudium” („Radość Ewangelii”) Ojciec Święty Franciszek napisał: „Radość Ewangelii napełnia serca i całe życie tych, którzy spotykają się z Jezusem. Ci, którzy pozwalają, żeby ich zbawił, zostają wyzwoleni od grzechu, od smutku, od wewnętrznej pustki, od izolacji. Z Jezusem Chrystusem radość zawsze rodzi się i odradza”. I dalej Ojciec Święty pisze: „Zachęcam wszystkich chrześcijan, niezależnie od miejsca i sytuacji, w jakiej się znajdują, by odnowili już dzisiaj swoje osobiste spotkanie z Jezusem Chrystusem albo, chociaż podjęli decyzję, by być gotowymi na spotkanie z Nim, na szukanie Go nieustannie każdego dnia”. Niestety, wielu ludzi także i chrześcijan nie przeżywa w tym duchu świąt Bożego Narodzenia, ale także nie raduje się z jego obecności na drogach ich życia.

Radość płynąca z wolnego czasu, ze spotkań rodzinnych, ze składania sobie życzeń, ze świętowania przy stole nie może zapełnić pragnienia serca pełnej radości płynącej z prawdy, że Bóg nas kocha, że jest miłosierny, że obiecuje łaskę, pociechę w smutku i trudach życia, a przede wszystkim zapewnia nas o wiecznej radości w Jego Królestwie.

Po przeżyciu świąt u wielu ludzi pozostaje wspomnienie zmęczenia, niepotrzebnych wydatków i przekonanie, że z zakończeniem świąt, cała ich radość zakończyła się i będą czekać na następne święta za rok.

Konieczna jest zatem ewangelizacja wszystkich, a szczególnie chrześcijan, którzy nie umieją się cieszyć wiarą, miłością i nadzieją, którą przyniósł Chrystus na świat i ciągle nas zapewnia – Oto Jestem z wami… Wiele jest powodów do smutku, jaki ogarnia współczesnych ludzi, ale źródłem licznych niepokojów jest pustka w sercu, zanik wiary i nadziei, a także miłości do Boga i do siebie wzajemnie.

Pycha przekonuje ludzi, że Boga nie ma i że On jest im niepotrzebny – sami bez Jego pomocy zbudują sobie raj na ziemi. A ponieważ jest niemożliwe, codzienne problemy, dramaty i tragedie przytłaczają ludzi i po przeżyciu sztucznej iluzji świątecznej bez Boga wpadają w smutek, poczucie bezradności, ale Boga nie chcą i nie umieją już prosić o pomoc. Badania statystyczne wykazują ilu to ludzi nie modli się codziennie, jak wielka jest liczba tych (także w naszym mieście), którzy nie uczestniczą w niedzielnej mszy św. i nie chcą odnaleźć Boga w sakramentach świętych oraz w uporządkowanym życiu zgodnie z Jego przykazaniami i Ewangelią. Powyższe zachowania rodzą się nie tylko ze słabości ludzkiej, ale z celowego działania wielu ludzi i środowisk, aby Boga wyłączyć z życia współczesnych ludzi i z historii świata. Procesy sekularyzacji sprowadzają wiarę do sfery prywatnej, powodują osłabienie poczucia grzechu osobistego i społecznego, oraz stopniowy wzrost relatywizmu, który powoduje ogólną dezorientację nie tylko młodych, ale także dorosłych.

Wszelkiego rodzaju zło, które ogarnia dzisiaj świat i nasz naród nie może przynieść szczęścia i radości, ponieważ logicznie jest niemożliwe, aby zło zrodziło dobro, a tylko dobro przynosi szczęście i radość. Największym dobrem jest Bóg, Który „tak świat umiłował, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne”.

Pomóc ludziom w ponownym odnalezieniu Boga w codzienności życia, to jedno z pilnych zadań Kościoła i nowej ewangelizacji świata. Radość płynąca z Ewangelii, której ludzie doświadczyli przeżywając święta, może być ich udziałem, jeżeli nie zapomną o Miłości Boga, która objawiła się nam w Jezusie Chrystusie, jeżeli umocnią więzy rodzinne i podejmą zadanie miłowania się na co dzień, nie tylko przy dzieleniu się opłatkiem. Radość towarzyszyć będzie ludziom, jeżeli tak jak z racji świąt pamiętać będą o chorych, biednych, bezrobotnych, zepchniętych na margines życia – sprawienie radości innym rodzi osobistą i społeczną radość.

Po pięćdziesięciu latach od Soboru Watykańskiego II, nawet jeśli doświadczamy bólu z powodu nędzy naszej epoki i dalecy jesteśmy od naiwnego optymizmu, większy realizm nie powinien oznaczać mniejszą ufność w Boga i w Jego hojność – stwierdza Ojciec Święty Franciszek we wspomnianej adhortacji.

Aby radość towarzyszyła nam, światu i wszystkim ludziom Papież Franciszek prosi „Nie dajmy się okraść z ewangelii”. Etnograf Aldona Plucińska badając różne relacje społeczne w naszym mieście w wywiadzie „Łodzianie byli kiedyś bardziej radośni” porównując nas do środowiska swego urodzenia w okolicach Gniezna, mówiąc o kolorze szarości Łodzi stwierdza „Można było go zaobserwować najwyżej u łodzian, którzy byli wtedy o wiele bardziej radośni, barwni i serdeczni niż dzisiaj”. Kończy swój wywiad pytaniem „I co się z nami dzisiaj stało?” A może odpowiedzi należy szukać w obojętności religijnej wielu, w zapomnieniu o Miłości Boga i Jego obecności pośród nas? Na progu nowego roku 2015 zakończę tą refleksję życzeniem wynikającym z dokumentów i nauczania Papieża seniora Benedykta XVI „Kochaj, wierz i nie trać nadziei”.