Jeszcze jedna rocznica (Aspekt Polski nr 208)

Każde dziecko w Polsce wie, że dzień 3 maja jest dniem świątecznym. Tego dnia w Polsce obchodzone jest Narodowe Święto Konstytucji 3 Maja, a Kościół katolicki obchodzi Święto Najświętszej Marii Panny Królowej Polski. Ale poza kolejną, w tym roku 224. rocznicą majowej ustawy rządowej. Tego dnia przypada jeszcze jedna rocznica. W tym roku jest to 200. rocznica utworzenia quasi-państwa polskiego – Królestwa Polskiego.

Jedna data – wiele rocznic
Historia naszego państwa i narodu obfituje w rozliczne wydarzenia, w tym także o wielkiej doniosłości. Wiele z nich wydarzyło się tego samego dnia i miesiąca, ale w różnych latach. Ot, chociażby 22 lipca. Przez lata kojarzono tę datę z warszawską fabryką cukierków, której nadano taką właśnie nazwę, by upamiętnić rozkolportowanie na Lubelszczyźnie, wydrukowanego w Moskwie, tzw. Manifestu PKWN. Propaganda komunistyczna sprawiła, że przez lata społeczeństwo kojarzyło ten dzień tylko z tym jednym wydarzeniem. A ileż było innych nie mniej doniosłych! Zwycięstwo Chrobrego w drodze na Kijów w 1018 r., II rozbiór Polski w 1793 r., nadanie konstytucji i kodeksu cywilnego Księstwu Warszawskiemu (1807 r.) czy wreszcie aresztowanie przez Niemców Piłsudskiego i Sosnkowskiego w 1917 r. Które z tych wydarzeń było najważniejsze? Każdy prawnik powie, że implantacja na ziemie polskie code civil. Niestety, komunistyczna propaganda przesunęła je na margines historii.

Albo taka data – 2 kwietnia. Nasze pokolenie kojarzy z nią „powrót św. Jana Pawła II do domu Ojca”. Niewielu natomiast pamięta o odejściu z tego świata pod tą datą innego Polaka. 2 kwietnia 1939 r., popełniając samobójstwo strzałem z rewolweru, zakończył życie płk Walery Sławek, były premier II Rzeczpospolitej i twórca jej złego, sanacyjnego ustroju quasi-totalitarnego. Bywa bowiem, że późniejsze wydarzenie „przykrywa” wcześniejsze, albo też nie może w pamięci historycznej „przebić się” przez tkwiące w niej inne doniosłe rocznice.

Tak też i jest z wydarzeniami, które miały miejsce 3 maja. Wszyscy w Polsce kojarzą ten dzień z uchwaleniem ustawy rządowej w 1791 r., która nie zdążyła „zadziałać”, a mało kto pamięta o pokoju oliwskim z 3 maja 1660 r., kończącym potop szwedzki, czy o zawarciu przez Rosję, Prusy i Austrię układu o utworzeniu Królestwa Polskiego, co nastąpiło dnia 3 maja 1815 r.

Odrodzić Polskę
Do zniszczenia Polski w XVIII stuleciu bezpośrednio dążyło tylko jedno państwo ówczesnej Europy – protestanckie Prusy – które w dziele tym zyskało poklask Anglii. By prawdę tę zamaskować „specjaliści” od historii uwili wianuszek kłamstw, jakoby do rozbiorów Polski dążyła Rosja. Tymczasem, jeszcze za panowania Piotra I Rosja postrzegała Rzeczpospolitą jako nieodzowny element na mapie Europy i jej działania w XVIII wieku zmierzały do zagwarantowania integralności terytorialnej państwa polskiego. Sama wojna „targowicka” nie została wypowiedziana celem „ostatecznego rozwiązania” sprawy polskiej, dopiero w jej trakcie diabelski podszept rozebrania Polski dały Prusy.

Z tych samych powodów w Rosji po śmierci carycy Katarzyny pojawiła się myśl wskrzeszenia państwa polskiego. Działania w tym kierunku podejmował zaraz po objęciu tronu car Paweł, chcąc przeprowadzić restaurację Stanisława Augusta Poniatowskiego, widząc w nim swojego ojca. Aleksander poszedł dalej, powierzając prowadzenie polityki zagranicznej Imperium Adamowi Czartoryskiemu. Według „planu puławskiego” (Mordplan gegen Preussen) car miał zaatakować Prusy, by odebrać im Wielkopolskę. Niestety, wbrew oczekiwaniom, ten sprzymierzył się z Prusami, celem pokonania Napoleona. Zwycięstwa cesarza Francuzów przyniosły Polakom z zaboru pruskiego zalążek państwowości w postaci Księstwa Warszawskiego. Twór ten miał bardzo małą samodzielność międzynarodową, ustrój był centralistyczno-biurokratyczny, z bardzo ograniczonymi kompetencjami sejmu. Pełnej odbudowie Królestwa Polskiego sprzeciwiał się car Aleksander, obawiając się, że byłby to twór antyrosyjski. Budowę takiego państwa polskiego podjęto w czerwcu 1812 r., kiedy to przewodniczący konfederacji generalnej A.K Czartoryski ogłosił, że „Królestwo Polskie jest przywrócone i naród na nowo w jedno złączony”.

Mickiewiczowska legenda
Stworzony w czasach emigracyjnych na kartach „Pana Tadeusza” obraz społecznych postaw Polaków na ziemiach zabranych przez Rosję daleko odbiega od panującej tam rzeczywistości. Skutkiem wcześniejszego drylu pruskiego, a następnie wycieńczającej społeczeństwo polityki Księstwa i tam dominowała niechęć do Napoleona i poglądy prorosyjskie. Na polskich ziemiach wschodnich wcielonych do Imperium dominowała postawa sprzyjająca Aleksandrowi. Napoleon zaś przeliczył się w rachubach na antyrosyjskie powstanie, podobnie jak Piłsudski 102 lata później. Magnateria i ziemiaństwo w większości zajęli postawy wyczekujące, zaś po stronie Rosji opowiedzieli się tacy politycy, jak Ogiński, Wawrzecki czy Lubecki. Czyż nie mieli racji, skoro już na początku 1813 r. Rosjanie wkroczyli do Warszawy? Przy Napoleonie pozostał ks. Józef Poniatowski, chyba tylko po to, by zginąć w wodach Elstery, natomiast rząd cywilny Księstwa szybko rozpoczął pertraktacje z Aleksandrem. Orientacja prorosyjska, licząca na wskrzeszenie Polski pod berłem Romanowów w pełni odrodziła się. U boku Aleksandra znów pojawił się Adam Jerzy Czartoryski, by bronić interesów narodu polskiego.

Królestwo kongresowe
Dzięki jego zabiegom na Kongresie Wiedeńskim stanęła sprawa Królestwa Polskiego. Pierwotnie zamierzano przyłączyć do Rosji całe Księstwo Warszawskie, by w przyszłości zrealizować plan restauracji państwa polskiego pod berłem Romanowów. Państwa zachodnie, obawiając się wzmocnienia i tak już silnej Rosji, torpedowały ten plan, w tym Anglia i Austria, przez wysuniecie nierealnej koncepcji wskrzeszenia niepodległego (od Rosji) państwa polskiego. W efekcie Kongres dokonał podziału Księstwa Warszawskiego, od którego oderwano na rzecz Prus Wielkopolskę, tworząc Wielkie Księstwo Poznańskie, Austria uzyskała część dawnej Galicji zachodniej oraz Wieliczkę, zaś Kraków wraz z zachodnimi okolicami stał się autonomiczną Rzeczpospolitą Krakowską pod kontrolą trzech zaborców. Z reszty Księstwa utworzono Królestwo Polskie. Decyzję o nowym podziale ziem polskich, który przetrwał następne 100 lat podejmowano 3 maja 1815 r.

Liberalizm i autokratyzm
Utworzonemu Królestwu Polskiemu konstytucja nadała ustrój bardziej demokratyczny i liberalny, niż posiadało Księstwo Warszawskie. Miało ono ustrój monarchii konstytucyjnej, związanej z Rosją unią personalną. Nie prowadziło samodzielnej polityki zagranicznej, ale posiadało własną armię. Sejm, składający się z przedstawicieli szlachty i innych posesjonatów oraz ludzi z cenzusem wykształcenia, miał szerokie kompetencje. Władzę w zastępstwie króla sprawował namiestnik, a obok niego funkcjonowały Rada Stanu i Rada Administracyjna. Działał samorząd terytorialny, w urzędach obowiązywał język polski. Najdonioślejszym aktem prawnym Kongresówki, poza bardzo liberalną konstytucją był chyba kodeks karzący Królestwa Polskiego. Kraj zyskał dogodne warunki do rozwoju kulturalnego i gospodarczego.

Boże coś Polskę…
Nie uzyskawszy całości Księstwa Warszawskiego, ale nadal trwając przy idei wskrzeszenia państwa polskiego o znaczniejszych rozmiarach, car Aleksander zastrzegł sobie w układach wiedeńskich opcję powiększenia terytorium Królestwa Polskiego o ziemie dawnej Rzeczypospolitej, na skutek rozbiorów wchodzące w skąd Imperium, położone pomiędzy Dnieprem i Dźwiną a Niemnem i Bugiem. Określone na Kongresie Wiedeńskim terytorium nie zadowalało ani samego cara, ani samych Polaków. Dla Kościuszki oznaczało ono „pośmiech”. Ale takie terytorium zadowalało Prusy, zadowalało Niemców austriackich. Dlaczego? Odbudowanie Królestwa Polskiego w granicach niemalże z 1773 r. skłaniałoby Polaków, a także i cara do sięgnięcia po resztę ziem polskich, znajdujących się pod niemieckim panowaniem. Odżyłyby idee „Mordplan gegen Preussen”. Z tego względu niemiecka agentura przez cały XIX w. robiła wszystko, aby terytorium Królestwa Polskiego nie zostało powiększone przez przyłączenie „ziem zabranych”. Nadzieje Polaków były olbrzymie, a pokładał je także autor hymnu koronacyjnego Alojzy Feliński, dyrektor Liceum w Krzemieńcu.

Prawdopodobieństwo ich realności i ziszczenia się wzrosło znacznie po mowie koronacyjnej cara i króla Aleksandra, zapowiadającej przyłączenie do Kongresówki ośmiu polskich guberni. Widomym znakiem tych zapowiedzi było utworzenie w 1817 r. w guberniach wileńskiej, grodzieńskiej, mińskiej, wołyńskiej, podolskiej oraz na Białostocczyźnie Korpusu Litewskiego, umundurowanego na wzór polski. Administracja lokalna była w rękach polskich, korzystne były tam warunki polskiego życia kulturalnego, oświaty i nauki.

Realność powiększenia terytorium Kongresówki upadła po uaktywnieniu się w latach dwudziestych XIX w. „opozycji kaliskiej”. Wówczas na forum sejmowym, z udziałem cara i króla Aleksandra, wielu posłów dopuściło się otwartej krytyki jego poczynań.

Gdyby nie te powstania…
Idee odbudowy Polski pod berłem Romanowów pogrzebały nasze narodowe powstania. Po Powstaniu Listopadowym Kongresówka utraciła autonomię, a konstytucję car Mikołaj uchylił, zastępując ją Statutem Organicznym. Na forum europejskim każde z nich powodowało zacieśnienie śmiertelnej dla narodu polskiego współpracy państw zaborczych, by Polska już nigdy nie powstała.
W czasach „odwilży” idea ta odżywała, być może przyświecała ona W. Ks. Konstantemu i Wielopolskiemu na początku lat 60-tych XIX w., ale mróz popowstaniowy ją uśmierzył.

Idea ta przyświecała Romanowi Dmowskiemu, kiedy formułował swój program polityczny oraz carowi w chwili wybuchu I wojny światowej, kiedy jego brat Mikołaj Mikołajewicz zapowiadał powstanie Polski „swobodnej w wierze, języku i samorządzie”, sięgającej od Odry po Dźwinę i Dniepr.

JACEK KĘDZIERSKI