Janusz Janyst, Koncert prawykonań

203mWażnym wydarzeniem muzycznym okazał się, 23 listopada, finał jubileuszowego, 10. Międzynarodowego Festiwalu Indywidualności Muzycznych im. Aleksandra Tansmana.

Koncert w filharmonii obejmował polskie prawykonania dzieł wielkiego łodzianina pochodzących z różnych okresów twórczości: muzyki do ballet-bouffe „Sextuor” oraz opery komicznej „L’Usignolo di Boboli”.
Kompozycje te wykonywała Polska Orkiestra Radiowa pod dyrekcją Łukasza Borowicza, z którą w koncertowej interpretacji opery współdziałał chór Filharmonii Narodowej oraz soliści. Przed występem organizatorzy festiwalu wręczyli Borowiczowi Nagrodę Tansmana w uznaniu wybitnej indywidualności muzycznej.
Sextuor, powstały w 1923 roku w nawiązaniu do humorystycznej noweli Alexandre Arnoux (opowiadającej o miłości skrzypiec i wiolonczeli do fletu), jest przejrzyście i można by rzec, wykwintnie zinstrumentowany. Baletowa suita zagrana została perfekcyjnie zarówno pod względem całościowego, wzorowo spójnego, brzmienia orkiestry, jak i wirtuozerii licznych solówek (wiolonczelowej, skrzypcowej, fletowej, puzonowej itd.).
W L’Usignolo di Boboli (operze z roku 1963, której treść dotyczy przemienionego w mężczyznę słowika, odzyskującego pierwotną postać) orkiestra mogła zaprezentować brzmienie znacznie bogatsze, bardziej gęste. I w tym wypadku grała znakomicie, prowadzona pewną ręką dyrygenta.
Interesująco wypadły partie wokalne starannie dobranych, szlachetnych barwowo głosów solowych: sopranistki Małgorzaty Olejniczak-Worobiej, austriackiego tenora Heinricha Gernota i amerykańskiego barytonu Stevena Schescharega. Chór, prezentujący się na zmianę w sekcji żeńskiej i męskiej, nie za wiele miał pracy, acz swe zadanie spełniał należycie.
Głównym bohaterem okazała się tansmanowska muzyka, w pierwszym dziele typowo neoklasyczna, „po francusku” klarowna, wyrazowo obiektywna, choć niepozbawiona dźwiękowego dowcipu, w drugim wyraźnie nasycona emocjami, zróżnicowana kolorystycznie, z nieomal sonorystycznymi efekcikami, czasem ilustracyjna, bo imitująca ptasie śpiewy. Satysfakcję mogła słuchaczom sprawić m.in. modernistyczna harmonika, bazująca na strukturach akordowych wybiegających poza tercjowość, łączonych swobodnie. Zastosowane przez kompozytowa środki dźwiękowe posłużyły temu, co określa się jako urodę brzmienia.