Jacek Kędzierski, Złem odpowiedzieli na zło

204mBombowy zamach na „Charlie Hebdo”, tak tragiczny w skutkach, absolutnie mnie nie zaskoczył, ani też zdziwił. Żal ofiar śmiertelnych i rannych i współczucie dla ich rodzin oczywiście jest, ale poza tym chodzi za mną myśl: „przecież to było do przewidzenia”. To było wczoraj, a dziś wszystko wskazuje na to, że„Charlie Hebdo” to dopiero początek.

Francuski tygodnik satyryczny „Charlie Hebdo” wielokrotnie dopuszczał się znieważania uczuć religijnych wyznawców jednej z religii monoteistycznych oraz bluźnierstwa i znieważania Proroka. To blasphème popełniano publikując dość proste w formie, ale jednoznaczne w treści karykatury Proroka, który w tej religii zajmuje drugie miejsce po Jedynym Bogu.

Wyobraźmy sobie, że tenże sam tygodnik publikuje na okładce, a może lepiej na rozkładówce Dziewicę Orleańską w stroju top- less, albo i bez niego; albo polskojęzyczny tygodnik satyryczny wabi klientelę czytelniczą umieszczonym na okładce wizerunkiem św. Jadwigi Andegaweńskiej w kostiumie bikini. Reakcje oburzenia z pewnością byłyby, być może i gwałtowne, ale ograniczyłyby się do marszów i pikiet protestacyjnych przed siedzibami redakcji. Bo my, katolicy, do znoszenia zniewag przywykliśmy i reagujemy na nie przeważnie nadstawiając drugi policzek i starając się zło, którego doświadczyliśmy przezwyciężyć dobrem. Ale wśród wielkich religii monoteistycznych jest także i taka, której wyznawcy na znieważanie jej oraz bluźnierstwo Bogu reagują w sposób inny, wybierając znacznie dotkliwsze formy reperkusji. Jakie? Przekonano się o tym w Paryżu.

Dramatyczne w tonie oświadczenie Prezydenta Republiki, przesycone jest frazesami o obronie wolności słowa, prasy oraz o tolerancji i świeckim charakterze państwa. Po- mija natomiast całkowicie zagadnienie wolności religijnej, której gwałcenie doprowadziło tych, którzy poczuli się obrażonymi przez „Charlie Hebdo” jako że znieważał ich przez to że bluźnił ich Istocie Najwyższej, do zastosowania tak drastycznego odwetu. Ludzie ci wierzą, że ich Bóg istnieje i wraz z Prorokiem należy mu oddawać należną część, nie zaś przedstawiać ją w formie graficznej, a zwłaszcza karykaturalnie. Pojawia się pytanie, co ma do tego państwo albo może bardziej, co powinno mieć. Otóż, państwo powinno wprowadzić prawnokarny zakaz bluźnierstwa Istocie Najwyższej (Allahowi, Jahwe, Bogu), którejkolwiek z religii monoteistycznych, ich Patriarchom, Prorokowi, świętym oraz znieważania nie tylko miejsc świętych i przedmiotów kultu, ale także zakaz znieważania dogmatów i treści wiary. Z jakiego powodu? Czy dlatego, że powinno być państwem wyznaniowym? W żad- nym razie. Państwo może być państwem wyznaniowym, zwłaszcza gdy chce tego panujący albo zadecydowali o tym obywatele i takie państwo, co oczywiste, w sposób należyty chroni religię (panującą) przed znieważeniami, a Boga przed bluźnierstwem. Ale państwo może mieć zadeklarowany charakter „laicki”, areligijny i okazywać swój obojętny stosunek do religii. Czy państwo to powinno posuwać się w swojej „laickości” tak daleko, że zdekryminalizuje wszelkie obrażanie uczuć religijnych i bluźnierstwa? Państwo, które złożyło taką „deklarację niewiary” także powinno chronić prawnie uznawane religie i ich wyznawców przed zniewagami i Boga przed bluźnierstwem. Albowiem czyny skierowane przeciwko wolności religijnej, a zwłaszcza bluźnierstwo Bogu są czynami o wysokim stopniu społecznej szkodliwości, jako że oburzają znaczną część społeczeństwa. Wśród tych oburzonych mogą być i tacy, którzy na czyny te zareagują tak, jak w Paryżu zareagowano na zamieszczane przez „Charlie Hebdo” karykaturalne obrazy Boga czy Mahometa, czyli nieco inaczej niż nadstawieniem „drugiego policzka”. Reakcja ta spowodowana było przekonaniem pewnej części wyznawców konkretnej religii, że zniewaga i bluźnierstwo nie mogą ujść płazem i oni, zamiast aparatu państwa, muszą wymierzyć sprawiedliwość.
Z tego powodu w porządku prawnym każdego państwa niezbędna jest należycie skonstruowana ochrona uczuć religijnych.

Najwyraźniej francuskie prawo karne takiej ochrony nie ma i dlatego bluźniercze karykatury mogły tam być publikowane. Po podobnych wydarzeniach, jak zamach bombowy w Paryżu, na wyspach brytyjskich uznano, że ochrona uczuć religijnych nie tyle potrzebuje wzmocnienia w kierunku objęcia nią także innych religii monoteistycznych spoza kręgu chrześcijańskiego, co bluźnierstwo – przestępstwo common law – chroniące Boga chrześcijan, powinno ulec dekryminalizacji. Zamiast zatem wzmocnienia ochrony uczuć religijnych, by w przyszłości uniknąć tragedii, zdecydowano się na jej osłabienie. Czym to było spowodowane?

Po pierwsze: niezrozumieniem zadań państwa „laickiego”, areligijnego, także w zakresie ochrony tego dobra prawnego jakim są uczucia religijne i wolność religijna niegwałcona zniewagami i bluźnierstwem Bogu (jakiemukolwiek, byleby monoteistyczne- mu). Państwo, które „zapisało się” do kręgu państw „laickich”, obojętnych religijnie także ma obowiązek chronić prawnie uznawane religie przed zniewagami (chyba że nie zez- wala na istnienie żadnej), bo zwykle na terytorium takiego państwa, pomimo jego „deklaracji niewiary” i tak mieszka znaczny odsetek wyznawców różnych religii i wyznań. Zniewagi i bluźnierstwa budzą wśród nich oburzenie niekiedy tak gwałtowne, że ład publiczny bywa zakłócony. Zatem brak ochrony religii i przyzwolenie państwa na jej znieważanie i bluźnierstwo Bogu prowadzi do naruszeń ładu społecznego, a przecież zadaniem państwa jest ochrona tegoż ładu. Państwo, które nie gwarantuje prawnokarnej ochrony religii, nie penalizuje jej znieważania i bluźnierstwa Bogu tym samym nie spełnia należycie swoich funkcji.

Po drugie, spowodowane to było błędnym rozumieniem wolności słowa, prasy, myśli i przekonań. Wolności te i ich realizacja nie zezwalają nikomu na gwałcenie wolności religii i wyznań, bluźnierstwo Istocie Najwyższej jakiegokolwiek wyznania monoteistycznego, znieważania dogmatów i treści wiary. Wolność słowa kończy się tam, gdzie jej realizacja może gwałcić wolność religii i wyznań.

Czy wolność religii w Polsce jest dostatecznie chroniona? Uważam, że nie, co uargumentowałem w innym miejscu. Nie jest to aż tak bardzo istotne albowiem, my Polacy-katolicy mamy jakiś wyjątkowy dar od Boga do nadstawiania drugiego policzka oraz staramy się nie dać zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężać. Tych zaś wyznawców innych religii monoteistycznych, którzy takich predylekcji nie mają, żyje i mieszka wśród nas znikomy odsetek.