Jacek Kędzierski, Czyż nie widzimy różnicy?

205mW oknie osiedlowej budki warzywnej pojawiła się wywieszka informująca, że oto stała się ona placówką pocztową In Post-u. Tam, gdzie do tej pory kupowało się kartofle i przetwory warzywno-owocowe teraz można wysłać list – pomyślałem. Tam trzeba będzie również odebrać list, jeżeli w skrzynce na listy znalazło się awizo z adresem tej „placówki”.


Do tej pory odbierało się tam spośród przesyłek urzędowych listy sądowe, najnowsze informacje są takie, że w niedalekiej przyszłości również ZUS-owskie będą oczekiwały na nas na półce sąsiadującej z burakami i kartoflami. Po otwarciu drzwi wita nas asortyment soczków o smaku owocowym, miejsca zaś tyle, że z trudem mieszczą się tam trzy osoby. Na ladzie wystawiony koperek i prawie nie ma miejsca, żeby położyć na niej formularz lub zwrotkę, celem złożenia podpisu.

– Chciałem wysłać list – zwracam się do ekspedientki w sposób raczej typowy. Zdziwiona, jakbym przybył z kosmosu, podnosi wzrok znad gazety i odpowiada: W naszej placówce to niemożliwe. My tylko wydajemy listy awizowane. Wychodzę z tej placówki „pocztowej” bez słowa, bo odpowiedź ekspedientki odebrała mi mowę.

Dwieście metrów dalej jest placówka pocztowa z prawdziwego zdarzenia, tj. Poczta Polska. Obok drzwi wejściowych wisi jeszcze orzeł w koronie, co jest raczej wspomnieniem po dawnych czasach, kiedy to Poczta Polska była własnością państwową, czyli narodową. Otwieram drzwi i wchodzę do obszernego pomieszczenia. Dwa okienka, jedno dla wpłat, drugie dla listów i paczek. Za szybami urzędniczki pocztowe w schludnych fartuszkach. Kto zmęczony albo chce wypełnić blankiet lub zaadresować kopertę, może usiąść przy stoliku albo skorzystać z wyższego pulpitu.

Temat trochę przebrzmiały, ale trwa akcja Naczelnej Rady Adwokackiej, której celem jest zebranie adwokackich impresji na temat solidności działania In Postu. Samo doręczanie funkcjonuje jako tako i muszę przyznać, że z biegiem czasu inpostowi doręczyciele ubierać zaczęli się schludniej i wysławiać płynniej, tak że można już bez trudu zrozumieć cel ich wizyty. Jednakże kiedy zostawiają mi awizo, a proszę o to dość często, bo mam do tego prawo, udając się do placówki In Postu wskazanej na awizo, odczuwam niesmak, że ów odbiór nastąpi w sklepie z marchewką, kartoflami i burakami.

In Post jest bowiem instytucją, której usługi charakteryzują się jakością drastycznie niższą w porównaniu z jakością usług wykonywanych przez Pocztę Polską. Drastycznie niższa jakość powoduje drastycznie niższą cenę i postawienie Poczty Polskiej na przegranej pozycji w przetargach na świadczenie masowych usług przesyłkowych dla instytucji państwowych. Warunki przetargu dopuszczają „bylejakość” w świadczeniu usług.

A może to znak czasów, w których żyjemy, czasów w których bylejakość albo brak jakości uważane są za jakość byleby tylko cena była niższa.