Izba Gmin znów odrzuciła projekt umowy wyjścia z Unii Europejskiej

Brytyjska Izba Gmin ponownie odrzuciła projekt umowy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Za umową było 242 posłów, przeciw – 391. Decyzję z zadowoleniem przyjęli eurosceptycznej frakcji rządzącej Partii Konserwatywnej i opozycyjnych ugrupowań. Brakuje jednak konsensusu ws. kolejnych kroków ws. brexitu.

– Żarliwie wierzę we wprowadzenie w życie wyniku referendum. Równie gorąco wierzę jednak, że najlepszym sposobem jest wyjście w uporządkowany sposób, z porozumieniem, i wciąż jestem przekonana, że istnieje w tej izbie większość dla takiego sposobu działania – powiedziała May po głosowaniu. Jak mówiła, w szczególności obawia się „potencjalnych szkód dla naszej unii”, czyli Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej.

Posłowie po odrzuceniu projektu umowy mają otrzymać jutro szansę, by wypowiedzieć się, czy Wielka Brytania powinna zdecydować się na wyjście z UE bez umowy. W razie porażki również tego wniosku, kolejnego dnia, tzn. w czwartek, otrzymają szansę na przegłosowanie nowej instrukcji dla rządu, aby przedłużyć proces opisany w artykule 50 traktatu UE i w efekcie opóźnić brexit.

– Unia Europejska będzie chciała wiedzieć, w jaki sposób chcemy użyć takiego odroczenia, i ta izba będzie musiała odpowiedzieć na to pytanie. Czy chce cofnąć procedurę z artykułu 50? Czy chce zorganizować drugie referendum? Czy chce wyjścia z umową, ale inną niż ta? To wybór nie do pozazdroszczenia, ale za sprawą decyzji, którą izba podjęła dzisiejszego wieczoru, musimy się teraz z nim zmierzyć – powiedziała szefowa brytyjskiego rządu.

Jeśli parlament nie poprze proponowanego przez rząd porozumienia lub opóźnienia brexitu, Wielka Brytania automatycznie opuści Wspólnotę bez umowy o północy z 29 na 30 marca.

Brak konsensusu co do dalszych kroków ws. brexitu

Wśród głównych przeciwników porozumienia była m.in. eurosceptyczna grupa 75 deputowanych Partii Konserwatywnej, na której czele stali byli wiceminister ds. brexitu Steve Baker i ekscentryczny milioner Jacob Rees-Mogg.

Twierdzenie, że parlament zdradzi wolę wyborców wyrażoną w referendum, jeśli nie zagłosuje za tym porozumieniem, które też jest przecież jego zdradą, ale rzekomo mniejszą, to „najgorszy wyobrażalny powód, by głosować za tym koszmarnie złym projektem umowy” – tłumaczył Baker, oceniając taką argumentację jako „szaloną”. – Nie pozwolę na to, aby moje działanie było determinowane lękiem – dodał.

Z kolei Rees-Mogg przyznał, że w wyniku wtorkowego głosowania wzrosła szansa przeprowadzenia miękkiej formy brexitu lub wręcz organizacji drugiego referendum, ale zaznaczył, że wciąż bardziej prawdopodobne jest – preferowane przez niego – opuszczenie Unii Europejskiej bez jakiegokolwiek porozumienia. – Ryzyko jest bardzo niskie, biorąc pod uwagę ciężar moralny decyzji podjętej przez 17,4 mln osób, które zagłosowały za wyjściem – argumentował.

Obaj politycy, których głosy zdecydowały we wtorek o odrzuceniu rządowego projektu, będą prawdopodobnie w środę ponownie głosowali wbrew swojej administracji, tym razem popierając właśnie scenariusz bezumownego wyjścia z UE.

Swoją gotowość do zagłosowania za takim rozwiązaniem zasugerował także m.in. wiceprzewodniczący Partii Konserwatywnej James Cleverly.

Premier Theresa May zapowiedziała, że posłowie torysów – w tym ministrowie – zostaną wyjątkowo zwolnieni z dyscypliny partyjnej i rządowej kolektywnej odpowiedzialności, mając prawo wolnego głosu w tej sprawie.

Sama szefowa rządu zasugerowała jednak, że zagłosuje przeciwko takiemu rozwiązaniu. Wcześniej podobną opinię sygnalizowali m.in. minister finansów Philip Hammond oraz minister pracy i emerytur Amber Rudd, a także większość z 235 posłów Partii Konserwatywnej, którzy we wtorek poparli proponowaną umowę.

Przeciwko wyjściu z UE bez umowy planują także opowiedzieć się posłowie wszystkich opozycyjnych ugrupowań, co powinno pozwolić na jednoznaczne odrzucenie takiej propozycji. Przeciwnicy tego scenariusza nie zgadzają się jednak ws. dalszych kroków w procesie wyjścia z Unii Europejskiej.

Corbyn: porozumienie jest ewidentnie martwe

Lider Partii Pracy Jeremy Corbyn ocenił, że proponowane przez May porozumienie jest „ewidentnie martwe”, a rząd powinien skupić się teraz „na wykluczeniu bezumownego scenariusza, (…) wiedząc dobrze jakie szkody wyrządziłby on brytyjskiej gospodarce”.

Szef laburzystów podkreślił, że „nadszedł czas, abyśmy zorganizowali wybory parlamentarne i by ludzie mogli wybrać, kto powinien być w rządzie”. Wbrew naciskom ze strony pro-europejskich aktywistów wewnątrz ugrupowania, nie wspomniał jednak opcji organizacji drugiego referendum ws. brexitu.

Pierwsza minister Szkocji: May powinna zwiesić głowę z uczuciem wstydu

Pierwsza minister Szkocji i liderka Szkockiej Partii Narodowej Nicola Sturgeon określiła wynik głosowania za „całkowicie przewidywalny”, dodając, że May „powinna zwiesić głowę z uczuciem wstydu”.

– Wykluczenie brexitu bez umowy i przedłużenie (procedury wyjścia z UE) z artykułu 50. zatrzymałoby tykający zegar i pozwoliło na organizację kolejnego referendum ws. członkostwa w UE. Będziemy wspierali taki plebiscyt, jeśli na karcie do głosowania znalazłaby się opcja pozostania we Wspólnocie – powiedziała.

Sturgeon dodała także, że „szkockie potrzeby i głosy były ignorowane przez brytyjski parlament w trakcie całego procesu brexitu”, krytykując rząd za to, że „głos grupki posłów (północnoirlandzkiej – PAP) Demokratycznej Partii Unionistów miał dla deputowanych większe znaczenie niż opinia całego naszego narodowego parlamentu”.

Z kolei lider pro-europejskich Liberalnych Demokratów Vince Cable ocenił, że „władza premier jest w ruinie, podobnie jak brexit jako projekt (polityczny)”.

On także wezwał do poparcia drugiego referendum ws. wyjścia z Unii Europejskiej, podkreślając, że „wygląda na to, iż opinia publiczna stanowczo popiera pozostanie we Wspólnocie nad przyjęcie tego porozumienia, które nie ma żadnych przyjaciół”.

Krytycznie wypowiedzieli się także przedstawiciele biznesu i organizacji branżowych.

Carolyn Fairbarn z Konfederacji Brytyjskiego Przemysłu (CBI) powiedziała, że „konieczne jest nowe podejście” i „nadeszła pora, aby zatrzymać ten cyrk”.

– Należy przedłużyć artykuł 50 z jasnym planem dalszego postępowania: Partia Konserwatywna musi odrzucić swoje czerwone linie, a Partia Pracy musi usiąść do stołu z prawdziwym zobowiązaniem do znalezienia rozwiązań – oceniła.

W podobnym tonie wypowiedział się dyrektor generalny Brytyjskiej Izby Handlu Adam Marshall, który podkreślił, że jest „absolutnie oczywiste, że ani rząd, ani wiele firm nie jest przygotowanych na nieuporządkowane wyjście z Unii Europejskiej”.

– Firmy były raz po razie konfrontowane z rozczarowującymi działaniami Westminsteru (brytyjskiego parlamentu), ale dopuszczenie bałaganiarskiego wyjścia w dniu 29 marca wzniosłoby polityczne zaniedbanie na nowe rekordowe poziomy – dodał.

Rzecznik Tuska: żałujemy wyniku głosowania w Izbie Gmin

„UE zrobiła wszystko, co w jej mocy, aby pomóc w zawarciu umowy o wyjściu Zjednoczonego Królestwa z UE. Impas można rozwiązać tylko w Wielkiej Brytanii. Nasze przygotowania do scenariusza brexitu bez umowy są teraz ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej” – napisał na Twitterze główny negocjator ds. brexitu z ramienia UE Michel Barnier.

„Żałujemy wyniku dzisiejszego głosowania i jesteśmy rozczarowani, że rząd Wielkiej Brytanii nie był w stanie zapewnić większości dla porozumienia o wyjściu Zjednoczonego Królestwa z UE uzgodnionego przez obie strony w listopadzie” – napisał w przesłanym dziennikarzom oświadczeniu rzecznik szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska.

„Po stronie UE zrobiliśmy wszystko, aby osiągnąć porozumienie. Biorąc pod uwagę dodatkowe zapewnienia udzielone przez UE w grudniu, styczniu i wczoraj, trudno jest stwierdzić, co jeszcze możemy zrobić. Jeśli istnieje rozwiązanie obecnego impasu, można je znaleźć tylko w Londynie” – dodał Preben Aamann.

za onet.pl