Izabela M. Trelińska, Św. Charbel i moja refleksja. Wyruszyć w świat

203mŻycie bywa ciężkie lub lekkie, ale strasznie jednostajne. Gdy mnie znuży, postanawiam „wyruszyć w świat”.

Zmaganie się z trudami podróży, z ciężkim bagażem, z napięciem wydobycia z siebie dotąd nieznanych obrazów; z trudem poszukiwanie ludzi, którzy zechcą spojrzeć na mój obraz, z niezrozumieniem, które boli, z ryzykiem, bo każda podróż jest ryzykiem – to wszystko działa na mnie jak mocne wino.
Potem zawsze mam szacunek do siebie, że wytrwałam, że jestem dzielna, silna i śmiała. Życie wtedy wydaje się piękniejsze i nie takie nudne. Zjawiają się nowe nadzieje i myśli…
Wszyscy, którzy obejrzą moje obrazy poczują zapach życia, które jest jak morze; „przypływ i odpływ”, ryk , zgiełk bałwanów i cichy szmer nadbiegającej fali, co pieści niegościnny kamienny brzeg. Krzyki mew to nie jęki, to hasła bitewne. Nie ma w życiu mgieł nierozwianych; gdy się rozpłyną ujrzymy – skalisty brzeg. Czy to nie znak zuchwałego czynu? Dumy zrozumienia wartości własnej?II refleksja – z książeczki „o naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis
„Słuchaj słów moich, które rozpalają serce, oświecają umysł, nakłaniają do skruchy i wlewają wieloraką pociechę.
Nie czytaj nigdy słów moich w tym celu, aby się wydać bardziej uczonym i mądrzejszym, umartwiaj się dla wyzbycia wad, to bowiem przyniesie Ci więcej korzyści, niż znajomość różnych trudnych zagadnień”.
Św. Charbel był piątym dzieckiem Antoniego Makhloufa i Brygidy Chidac – katolików obrządku maronickiego. Chrześcijanie tego wyznania zawsze pozostawali w łączności z papieżem. Rodzina prowadziła proste skromne życie w duchu pobożności i miłości do Matki Najświętszej. Jego ojciec zginął, gdy Józef miał 3 lata. Chłopiec pomagał matce w pracy. Edukację rozpoczął w szkole przy parafii. Piękno otaczającej go natury, wzniosłość gór i cienie cedrów mówiły o Stwórcy tego piękna i harmonii. W grocie nieopodal domu, przed obrazem Matki Bożej, zapalał kadzidło i modlił się. Józef tęsknił za życiem, jakie prowadzili mnisi w licznych klasztorach na szczytach libańskich gór. Kiedy miał 23 lata, opuścił na zawsze rodzinny dom i rozpoczął nowicjat w klasztorze Zakonu Maronitów Libańskich. Przybrał imię Charbel (Szarbel), które po arabsku znaczy „Pomazaniec Boży”. Po roku został wysłany do klasztoru św. Marona w Annaya, gdzie 1 listopada 1853 r. złożył śluby zakonne: posłuszeństwa, czystości i ubóstwa. Kolejne 6 lat spędził w Kfifan w klasztorze św. Cypriana, przygotowując się do święceń kapłańskich. Potem wrócił do Annaya. Po kolejnych 6 latach życia w klasztorze uzyskał pozwolenie na zamieszkanie w położonej niedaleko klasztoru pustelni świętych: Piotra i Pawła.
Szczególnym nabożeństwem darzył Eucharystię. Cały ranek spędzał na przygotowaniu się do odprawienia Mszy św., a po niej przez kilka godzin trwał w dziękczynieniu. Wiedział, że Msza św. to największy skarb, jaki mamy na ziemi. Wiele czasu poświęcał na adorację Najświętszego Sakramentu oraz odmawianie różańca. Pracował i pokutował, często pościł i umartwiał się; choć samo życie pustelnicze było już wielkim umartwieniem. Nie każdy wytrzyma bowiem sypianie na twardej macie z głową na drewnianym klocku owiniętym w skrawek habitu, czy lodowaty ziąb panujący w Kościele i nieogrzewanej celi. Nie każdy potrafi zadowolić się jednym posiłkiem dziennie. W pustelni spędził ostatnie 23 lata swego życia.
Świadkowie jego życia wspominają, że był pogodny, łagodny i dobry. Mówiono o nim „Święty Bogiem upojony”. Pewnego razu tak bardzo pogrążył się w modlitwie, że nie zauważył tlącego się od uderzenia pioruna habitu.
16 grudnia 1898 r. w czasie Mszy św. o. Charbel doznał udaru mózgu. Stało się to dokładnie podczas Podniesienia. Święty mnich zmarł osiem dni później w Wigilię Bożego Narodzenia. Po jego śmierci zdjęto mu habit. Okazało się, że zamiast koszuli miał na sobie włosiennicę z koziej skóry, która okrywała cała jego ciało. Do habitu miał także przyszyty woreczek z kamieniami, którego ciężar przytrzymywał kaptur na głowie, powodując jednocześnie ból, gdy mnich kładł się lub poruszał. Pustelnik nosił też żelazny pas; szeroki na 3 cm. od którego na ciele zrobiła się rana, która z czasem się zabliźniła.

***

Relikwie O. Charbela w Łodzi u OO. Jezuitów
28 października 2014 r. u OO. Jezuitów SJ, ul. Sienkiewicza 60 w Łodzi, po Mszy św. o uzdrowienie, biskup Bejrutu poświęcił kaplicę św. Charbela i przekazał relikwie świętego.
4 grudnia 2014 r. nastąpi uroczyste otwarcie kaplicy z obrazem św. Charbela, który namalowałam. W każdy czwartek odbędzie się skupienie modlitewne w kaplicy św. Charbela, które poprowadzi O. Zygmunt Kwiatkowski SJ, wieloletni misjonarz w Syrii i Libanie.