Iwona Klimczak, Król dał, szejk wziął

203mPrezes Realu Madryt Florentino Perez podpisał umowę na finansowanie klubu przez bankiem National Bank of Abu Dhabi. W efekcie tego Perez kazał usunąć krzyż z korony wieńczącej herb klubu. To cena za współpracę z szejkami z Zatoki.

Hiszpania słynie z bogatej historii, kultury, pięknych zabytków, przyrody i mnogości języków i dialektów, którymi porozumiewa się blisko 48 milionów ludzi nazywanych Hiszpanami. Ten piękny kraj gdzie torreadorzy i pikadorzy rozprawiają się na arenach z potężnymi bykami, a ogniste kobiety prezentują swoje walory w andaluzyjskim flamenco, słynie też z mistrzowskiej gry w piłkę nożną.

W 1902 roku grupa hiszpańskich absolwentów angielskich uniwersytetów „Oxford” i „Cambridge” założyła Madrid Foot Ball Club, któremu z biegiem lat, wobec świetnych wyników Los Blancos i miłości do footballu, król Hiszpanii Alfons XIII w 1920 r. nadał klubowi tytuł Real (hiszp. Królewski) – Madrid Foot Ball Club zmienił się w ten sposób w Real Madrid Club de Fútbol. W historii klubu była to przełomowa chwila pod każdym względem; król Alfons XIII dodał koronę herbowi Realu i od tej chwili klub stał się „królewski” w całej krasie. Przez mijające lata Los Blancos, jak nazwano madryckich mistrzów piłki, ze względu na białe stroje piłkarskie nigdy nie przestali zadziwiać kibiców pięknem gry. Klub-legenda, kwintesencja doskonałości w piłce nożnej, w której szeregach grali lub grają m.in.: Santiago Bernabéu Yeste, Ronaldo, Casillas, Hernández, Rodrigez, Kroos czy Benzema, będący autorytetami dla milionów chłopców, którzy marzą, by być tak dobrzy jak oni i zagrać z herbem „królewskich” na piersi.

Tyle, że teraz coś się zmieniło. Jak donosi prasa, klub we wrześniu br. był w stanie dokonać zmiany w swoim herbie i wyrzec się krzyża. Dla kasy. Krzyż w herbie Realu przetrwał blisko sto lat. We wrześniu tego roku podpisano kontrakt na „sponsoring strategiczny” z arabskim National Bank of Abu Dhabi. Prezydent Florentino Perez przystał na żądanie szejka Sauda Bin Saqr al Qasimiego i zdecydował o usunięciu krzyża z herbu „królewskich”. Miejmy nadzieję, że królewskiej korony Realu nie będzie wieńczył półksiężyc.
Real próbował już „sprzedać” krzyż ze swego herbu przed dwoma laty, gdy także we współpracy z arabskimi sponsorami chciał wybudował sztuczną wyspę w Emiratach Arabskich, będącą atrakcją turystyczną i sposobem na zarabianie pieniędzy. Materiały promocyjne zawierały herb klubu bez krzyża.

Dzięki umowie z arabskim bankiem włodarze hiszpańskiego klubu zyskali zapewne miliony petrodolarów, ale stracili coś, czego – wbrew ich mniemaniu – nie da się kupić za żadne pieniądze. Wyrzekli się królewskiej i katolickiej tożsamości.

Sprawa odbiła się głośnym echem w całej Europie, szkoda tylko, że nie było słychać protestów zawodników Realu. A na uroczystości z okazji podpisania umowy obecni byli ich przedstawiciele: Toni Kroos, Karim Benzema, Gareth Bale i Dani Carvajal. Nie słyszymy też głosu dworu królewskiego, który przecież zezwolił na używanie królewskiej korony, tak bezceremonialnie zhańbionej usunięciem krzyża. Nie wiemy, co na to wszystko kibice. Hiszpania, mimo agresywnej kampanii ateizacyjnej w ostatnich latach to wciąż kraj katolicki.
W czasach ekspansji islamu i prześladowania chrześcijan w krajach muzułmańskich, ten gest ma jeszcze dodatkowo wymowny kontekst.
W rękach arabskich są też m.in. francuski Paris Saint-Germain, którego głównym właścicielem jest Qatar Sports Investments, czy Manchester City, którego właścicielem jest arabski Abu Dhabi United Group Investment.

Często z zapartym tchem kibicowałam „królewskim” w ich zmaganiach w europejskich i ligowych rozgrywkach, podziwiając perfekcję gry. Dziś klub dla którego królewski herb z krzyżem nie zasługuje na szacunek, nie jest już godnym mojej uwagi.