Gosiewska z wizytą u zbrodniarzy wojennych?

GosiewskaAnjarNiestety, naszym politykom czasami brakuje rozwagi. Posłanka PiS postanowiła odwiedzić dzielnych ukraińskich żołnierzy. Trafiła jednak do batalionu, który jest oskarżany o kradzieże, wymuszenia, a nawet… egzekucje. Sprawa jest poważna, bo nie jest to rosyjska propaganda, oskarżenia pochodzą z raportu Amnesty International

Posłanka Małgorzata Gosiewska była z kolegą partyjnym Piotrem Pyzikiem (55 l.) na Ukrainie tuż przed świętami. „Noc spędzoną pod ostrzałem z haubic zapamiętam na zawsze. Ale przede wszystkim zapamiętam tych wspaniałych, dzielnych chłopców walczących o wolną Ukrainę” – tak Gosiewska opisała swoje wrażenia na Facebooku. Pozostały po tym zdjęcia. Gosiewska siedzi przy stole otoczona uśmiechniętymi zarośniętymi mężczyznami w mundurach. Wznosi z nimi palce w górę w geście zwycięstwa.

Towarzysze posłanki to jednak nie jest regularna ukraińska armia, ale członkowie ochotniczego batalionu Ajdar. Problem w tym, że Ajdar jest oskarżany przez Amnesty International. Raport szanowanej organizacji przeraża. Porwania, bezprawne przetrzymywanie ludzi i ich złe traktowanie, kradzieże, szantaże, a nawet egzekucje – opisy takich okropności zawiera ten dokument. Amnesty International wezwało władze w Kijowie do „powstrzymania zbrodni wojennych popełnianych przez ochotniczy batalion Ajdar i rozliczenia winnych”.

Posłanka Gosiewska zna ten raport i… bagatelizuje sprawę. – To są zarzuty wyssane z palca, nie potwierdził ich nikt poza czynnikami opłacanymi przez Rosję – tłumaczy nam Gosiewska.
Być może tak jest. Niemniej, polscy politycy powinni wykazywać więcej rozwagi, by nie stać się pionkami w rosyjskiej propagandzie. Jeśli oskarżenia Amnesty International zostaną udowodnione, wizyta polskich posłów stanie się skandalem.

za Fakt.pl