Ewangelizacja dla ożywienia wiary

Apostołowie, uczniowie Jezusa w pewnym momencie doznali zwątpienia i prosili Pana: Przymnóż nam wiary. Trudno było im wszystko zrozumieć, co słyszeli i co widzieli, i nie mogli osiągnąć pewności, czy Jezus jest rzeczywiście oczekiwanym Mesjaszem, a nauka, którą głosi jest Objawieniem Bożym.

A cóż powiedzieć o ludziach współczesnych, żyjących przeszło 2000 lat od tamtych czasów. Doznają oni wielorakich trudności w uwierzeniu temu, co zostało także im objawione i przyjęcia prawdy, która prowadzi do uświęcenia i zbawienia. Może zatem nie należy się dziwić, że ludzie przeżywają trudności w wierze, że odchodzą, rezygnują z przyjaźni z Jezusem w Jego Kościele. Ale zdumiewające jest, że ludzie w Europie i u nas pogrążający się w niewierze, doświadczający kryzysu swojej wiary, nie wołają tak jak apostołowie: Panie, przymnóż nam wiary. Wiele jest przyczyn takiej postawy. Pycha i zarozumiałość współczesnego człowieka powodują, że wydaje się, iż wiara w Boga jest im niepotrzebna. Znaczące osiągnięcia w różnych dziedzinach życia umacniają człowieka w przekonaniu, że nauka i technika odpowie na wszystkie oczekiwania człowieka, rozwiąże wszystkie problemy i zapewni ludziom szczęście. Obserwacja, statystyki, ludzkie doświadczenia, tęsknota za poczuciem sensu życia, przemijania i śmierci domagają się innych odpowiedzi aniżeli tylko te, które daje rozum i poczucie chwilowej radości. Dzisiaj bardziej modne jest deklarować się jako obojętny religijnie, niewierzący, ateista, czy też nawet jako wróg Boga i Kościoła. Wielu ochrzczonych, obdarzonych łaską wiary w Chrzcie Świętym, przyłącza się do współczesnych niedowiarków, chociaż w różnych sytuacjach życia doświadczają pustki, zagubienia, a nawet trwogi i rozpaczy.

Potrzebna jest zatem pilna nowa ewangelizacja, aby przywrócić ludziom wiarę i pomóc im odnaleźć się we wspólnocie Kościoła. Problem jest jednak w tym, że ludzie przeżywający osobiście i społecznie dramaty i tragedie ludzkiego życia nie chcą się poddać proponowanej ewangelizacji, którą Kościół podejmuje na różne sposoby, poszukując jednocześnie najbardziej skutecznych form i metod wychodzenia z Dobrą Nowiną naprzeciw współczesnych ludzi.

Przeżyliśmy największe święta naszej wiary – Zmartwychwstanie Pana Jezusa. Po raz kolejny rozdzwoniły się dzwony, zabrzmiało potężne Alleluja, aby przypomnieć i ogłosić światu, że Chrystus żyje, zmartwychwstał i jest z nami. Ponownie zostały przypomniane słowa Jezusa Ja jestem Zmartwychwstanie i Życie, kto we mnie wierzy, nie umrze na wieki. Chrystus swoim zmartwychwstaniem potwierdził wszystko, co głosił i z czym przyszedł od Ojca na ten świat. Zmartwychwstanie Jezusa było i jest największym wydarzeniem w historii świata i najważniejszym argumentem pomagającym nam uwierzyć we wszystko co zostało nam objawione. Pierwszym świadkiem tego wydarzenia, jak podaje tradycja była Maryja, Matka Jezusa, niewiasty i Apostołowie. Im trudno początkowo było uwierzyć w to wszystko, czego przykładem jest św. Tomasz, który w swoich wątpliwościach wołał Dokąd nie dotknę ran Jego i boku Jego, nie uwierzę. Jezus odpowiedział na jego oczekiwanie, pozwolił mu dotknąć ran swoich i zachęcił Nie bądź niedowiarkiem, ale wierzącym. Zmartwychwstanie Jezusa było dla Apostołów tak wielkim umocnieniem ich wiary, że stali się odważnymi świadkami Zmartwychwstałego Jezusa, poszli i głosili odważnie tę prawdę i pomimo trudności, przeszkód, prześladowań i śmierci męczeńskiej nie przestali głosić fundamentalnej prawdy wiary chrześcijańskiej o Zmartwychwstaniu Jezusa.
W oparciu o to świadectwo, Kościół przez tyle wieków i dzisiaj przypomina i głosi tę prawdę, abyśmy jeszcze bardziej uwierzyli w Jezusa Zmartwychwstałego, we wszystkie prawdy, które On nam objawił. Przez przeżycie Świąt Wielkanocnych na pewno umocniła się i ożywiła wiara wielu ludzi i będzie ich uzdalniać do tego, abyśmy także byli odważnymi świadkami Jezusa Zmartwychwstałego.

Ale aby trwać w wierze, nie wystarczy emocjonalne i uczuciowe przeżycie uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego, należy wracać do tego wydarzenia, myśleć i rozmyślać nad tym, co stało się dla nas w Jezusie Zmartwychwstałym. Święty Jan Paweł II mówił: Nie ma wiary, jeśli ktoś nie myśli. Potrzebę rozumnego rozważania prawd wiary podkreślał bardzo często w swoim nauczaniu Papież senior Benedykt XVI. W jednym z przemówień odważnie powiedział o ogłupianiu przez niewiarę broniąc w ten sposób nauczania Kościoła, które wbrew zarzutom nie jest pozbawione rozumności. Mocne są również i te słowa Benedykta XVI: Ateizm, detronizując metafizykę, zawęził myślenie i w ten sposób doprowadził do współczesnego potopu bezmyślności. Przez to, że rozum odwrócił się od pytań ostatecznych, stał się zobojętniały i znudzony, niekompetentny do rozwiązywania zagadek życiowych, dotyczących dobra i zła, śmierci i nieśmiertelności. W obliczu tego współczesnego potopu bezmyślności trzeba uczyć człowieka myślenia, bo myślenie zbliża do Boga, a jego brak od Boga oddala.

Św. Paweł powiedział: Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, próżna jest wiara nasza. Bezmyślne i niczym nie uzasadnione odrzucanie tej prawdy prowadzi świat i ludzkość na manowce w życiu osobistym, społecznym, moralnym i w wielu innych wymiarach. Wracajmy zatem myślą i sercem do najważniejszego, historycznego wydarzenia, do Zmartwychwstania Jezusa, aby nasza wiara umacniała się, ożywiała i aby radość wielkanocna pozostała na zawsze.

KS. INFUŁAT JÓZEF FIJAŁKOWSKI