Decyzja sądu ws. Marszu Niepodległości. Prof. Piotrowski: mogą maszerować, to miejsce należy do nich

Warszawski Sąd Okręgowy uchylił dziś zakaz prezydent stolicy dot. Marszu Niepodległości. Oznacza to, że środowiska narodowe mają prawo przemaszerować przez Warszawę wyznaczoną wcześniej trasą. – Władza publiczna nie ma żadnych podstaw, by to miejsce dla siebie zagarniać. Prawo o zgromadzeniach nie reguluje przedsięwzięć organizowanych przez władze publiczne – mówi Onetowi konstytucjonalista, prof. Ryszard Piotrowski.

  • SO w Warszawie uchylił zakaz prezydent miasta, dotyczący Marszu Niepodległości
  • Wczoraj marsz tą samą trasą, już po decyzji Gronkiewicz-Waltz, zapowiedziały władze państwowe
  • W rozmowie z Onetem prof. Ryszard Piotrowski zapewnia, że pierwsi organizatorzy mają prawo do przemarszu wcześniej wyznaczoną trasą
  • – Ta przestrzeń zgodnie z decyzją sądu należy wyłącznie do nich – mówi. – Marsz „prezydencki” musi się jakoś gdzie indziej pomieścić – dodaje
  • Władzom miasta przysługuje jednak odwołanie od decyzji stołecznego SO

 – Twierdzenie, że władza publiczna ma pierwszeństwo w organizowaniu zgromadzeń jest w tych okolicznościach błędne – mówi nam prof. Piotrowski, podkreślając, że dzisiejsza decyzja SO w Warszawie oznacza jedno.

– Trasa wytyczona wcześniej przez organizatorów Marszu Niepodległości na podstawie decyzji sądu należy do nich. I żadna władza nie ma prawa, by im tę przestrzeń zabrać – podkreśla. – Możemy dziwić się, że ktoś chce manifestować swój patriotyzm w taki sposób, możemy mieć wątpliwości dotyczące pokojowego charakteru Marszu, ale nie zmienia to faktu, że konstytucja daje każdemu prawo do wolności zgromadzeń. A zablokowanie takiego zgromadzenia możliwe jest tylko wtedy, gdy – w jego trakcie – da się stwierdzić, że narusza ono ustawę. Nie da się tego przewidzieć przed rozpoczęciem danego wydarzenia – wyjaśnia prawnik.

Prof. Piotrowski podkreśla, że bez względu na to, jak kontrowersyjne mogłyby wydawać się nam poglądy organizatorów Marszu Niepodległości, porządek konstytucyjny przewiduje dla nich prawo do manifestowania. – O ile mogę podzielać odczucia pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, że Warszawa zasługuje na lepszy los, to nie zmienia to faktu, że jest to argumentacja emocjonalna – mówi prof. Piotrowski. – Zaś z prawnego punktu widzenia nawet ruchy mniejszościowe i nieakceptowane mają pełne prawo do autoreprezentacji. A taką autoreprezentacją jest, choćby, organizowanie przemarszu 11 listopada – podkreśla prawnik.

Jak wyjaśnia prof. Piotrowski, Warszawa jest na tyle obszerna, że pomieści zarówno marsz „prezydencki”, jak oryginalny Marsz Niepodległości. – Jednak nie możemy zapomnieć, że pierwotnie wyznaczona trasa tego drugiego należy – zgodnie z dzisiejszą decyzją sądu – właśnie do Marszu Niepodległości. A prezydent Andrzej Duda nie ma prawa, by to miejsce zabrać – podkreśla konstytucjonalista. – Organ władzy publicznej nie ma prawa, by unieważnić legalne zgromadzenie, bo „sobie robi swoje”. W ten sposób można by unieważnić absolutnie każdą manifestację. A do tego prawo dopuszczać nigdy nie powinno – kwituje prof. Piotrowski.

za onet.pl