Czy Sienkiewicz kazał podpalić budkę przed ambasadą Rosji?

DoRzeczyTygodnik „Do Rzeczy” twierdzi, że dotarł do nagrania rozmowy Elżbiety Bieńkowskiej z Pawłem Wojtunikiem. Jej tematem jest rzekomo incydent sprzed prawie dwóch lat, kiedy w czasie Marszu Niepodległości doszło do podpalenia budki przy rosyjskiej ambasadzie. Ówczesny szef CBA ma sugerować, że stały za tym polskie służby. Jeśli te informacje się potwierdzą, może dojść do międzynarodowego skandalu.

W internecie pojawiła się okładka tygodnika, który jutro trafi do kiosków. Widnieje na niej twarz Bartłomieja Sienkiewicza. „Czy były szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz kazał podpalić budkę przed ambasadą Rosji? Tak sugeruje szef CBA Paweł Wojtunik w rozmowie z ówczesną wicepremier Elżbietą Bieńkowską” – czytamy poniżej.

Sensacyjną treść nagrania ma ujawniać w tekście „Tajemnica spalonej budki” Cezary Gmyz. Na Twitterze pojawiają się komentarze, że jeśli informacja o prowokacji polskich służb się potwierdzi, dojdzie do międzynarodowego skandalu.

Podczas zorganizowanego w Warszawie przez środowiska narodowe 11 listopada 2013 r. Marszu Niepodległości doszło do burd, m.in. w pobliżu budynku ambasady rosyjskiej, która spłonęła. Po 11 listopada za „absolutnie skandaliczne” wydarzenia pod ambasadą rosyjską w trakcie Marszu Niepodległości Rosję przeprosił prezydent Bronisław Komorowski. Głębokie ubolewanie w związku z incydentami wyraziło też MSZ.

Afera taśmowa

W czerwcu ubiegłego roku tygodnik „Wprost” ujawnił nagrania podsłuchanych rozmów m.in. Sienkiewicza z Belką z lipca 2013 r. Szef MSW rozmawiał z Belką o wsparciu przez NBP budżetu państwa kilka miesięcy przed wyborami, które może wygrać PiS; Belka w zamian za wsparcie stawiał warunek dymisji ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego oraz noweli ustawy o banku centralnym. W listopadzie Rostowskiego zdymisjonowano; w maju 2014 r. do Rady Ministrów wpłynął projekt założeń nowelizacji ustawy o NBP.

Potem wyciekły kolejne nagrania. „Wprost” informował też o istnieniu zapisu rozmowy ówczesnej wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej i szefowej resortu infrastruktury z Pawłem Wojtunikiem, szefem CBA. Jeszcze w grudniu 2014 roku roku prokurator prowadząca śledztwo mówiła portalowi tvn24.pl, że nagranie to istniało, ale nie udało się go odnaleźć. Jeden z podejrzanych w aferze podsłuchowej „wskazał takie szczegóły rozmowy, które mógł poznać jedynie wtedy, kiedy słyszał jej treść” – twierdziła.

30 lipca zeszłego roku wszczęto śledztwo w sprawie domniemanego „przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych: prezesa Rady Ministrów, ministra spraw wewnętrznych i prezesa Narodowego Banku Polskiego, polegającego na naruszeniu niezależności NBP poprzez zawarcie w lipcu 2013 r. przez prezesa Rady Ministrów z prezesem NBP nieformalnego porozumienia, za pośrednictwem ministra spraw wewnętrznych, na mocy którego, w zamian za odwołanie z funkcji ministra finansów oraz wprowadzenie regulacji prawnych zmniejszających rolę Rady Polityki Pieniężnej, prezes NBP miałby się zobowiązać do finansowania w przyszłości deficytu budżetowego poprzez wykupywanie obligacji przez NBP”.

Podstawą śledztwa jest art. 231 kodeksu karnego, który stanowi, że funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swoje uprawnienia lub niedopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Ówczesny Premier Donald Tusk po ujawnieniu nagrań mówił, że pierwsza analiza wypowiedzi Sienkiewicza i Belki „nie wskazuje na przekroczenie prawa”, choć styl rozmowy był – jego zdaniem – „dość bulwersujący”. – Niezależnie od tego, w jak paskudny sposób wyrażali swoje opinie i oceny, to raczej rozmawiali o tym, jak pomóc państwu polskiemu, a nie jak zaszkodzić – dodał wówczas premier. Zapewniał, że nie wysyłał Sienkiewicza do Belki.

W lutym Telewizja Republika podała, że dotarła do informacji z systemu  meldunków operacyjnych – wewnętrznej bazy CBA gromadzącej meldunki z całego kraju – oraz do korespondencji, jaką z funkcjonariuszami CBA prowadził biznesmen Marek Falenta. Falenta jest jednym z czterech oskarżonych w tzw. aferze podsłuchowej; chodzi o podsłuchiwanie w dwóch warszawskich restauracjach kilkudziesięciu osób, m.in. polityków.

Śledztwo ws. podsłuchów prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. Prokuratura pod koniec czerwca ub.r. postawiła zarzuty Falencie i Krzysztofowi Rybce oraz Łukaszowi N. i Konradowi L. – pracownikom restauracji, w których dokonywano podsłuchów. Falenta nie przyznał się do tych zarzutów i zapewniał, że jest niewinny.

W połowie grudnia 2014 r. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła inne śledztwo – dotyczące rozmowy b. ministra transportu Sławomira Nowaka z b. wiceministrem finansów Andrzejem Parafianowiczem. Wszczęto je w sprawie przekroczenia uprawnień przez b. wiceministra finansów poprzez podjęcie niezgodnych z prawem działań w celu udaremnienia kontroli skarbowej w firmie żony Nowaka.

We wrześniu 2014 r. jeden z wątków umorzyła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Było to śledztwo w sprawie podsłuchanej nielegalnie rozmowy ministra spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem NBP Markiem Belką. Prokuratura uznała, że żaden z funkcjonariuszy publicznych nie przekroczył uprawnień, nie miało też miejsca niedopełnienie obowiązków.

za onet.pl