Czy na pierwszej sesji łódzkiego sejmiku dojdzie do rozłamu w klubie Prawa i Sprawiedliwości?

Centrala PiS ułożyła już w zeszłym tygodniu przyszły zarząd województwa łódzkiego. Ale decyzja o zawieszeniu w partii i klubie PiS sieradzkiego posła Marka Matuszewskiego może oznaczać, że PiS w łódzkim sejmiku po władzę nie sięgnie lub będzie musiało zmienić kandydata na marszałka województwa. W każdym razie w przeddzień dzisiejszego pierwszego posiedzenia sejmiku nowej kadencji możliwe scenariusze zmieniały się z godziny na godzinę.

Informacja rzeczniczki PiS Beaty Mazurek z wtorku o zawieszeniu w prawach członka partii i klubu PiS posła Marka Matuszewskiego, szefa partii w okręgu sieradzkiego, może się okazać zgubna dla PiS w samorządzie województwa łódzkiego. Decyzję o zawieszeniu posła podjął sam prezes Jarosław Kaczyński, Mazurek wspomniała zaś, że ma to związek z „działaniem posła na szkodę PiS”. Chodzi o publikację „Faktu”, który przed wyborami informował o tym, że Matuszewski obsadził członkami rodziny czołówki list wyborczych. Co dalej po zawieszeniu Matuszewskiego?

– Marek wie, że za rok wybory do Sejmu, a on jest bez szans by trafić na listę – mówi nam jeden z polityków PiS. – W sejmiku ma trójkę lojalnych radnych, którzy mogą za nim pójść i utworzyć klub, który dogada się z PSL i Koalicją Obywatelską, a on sam może negocjować dla siebie stanowisko marszałka. Nie ma nic do stracenia. Taki scenariusz oznaczałby, że PiS już na pierwszej, planowanej dziś sesji sejmiku, straci większość, bo dysponowałby tylko 14 radnymi na 33 w sejmiku. Co więcej, nieoficjalnie wiadomo, że rozmowy między Matuszewskim a PSL i KO trwały, ale czym się zakończyły będzie wiadomo dopiero podczas głosowań na sesji. Ale jest jeszcze jedna istotna rzecz: wczoraj na sejmikowym klubie PiS choć obecność była obowiązkowa, nie pojawiło się aż pięcioro radnych, większość z nich związana jest z zawieszonym posłem.

Poza tym to tylko jeden problem PiS. Drugi to fakt, że niezadowolonych radnych w sejmikowym klubie PiS jest więcej, co ma związek z ustaleniami komitetu politycznego PiS. Rekomendację marszałkowską otrzymał poseł Grzegorz Schreiber, który tylko startuje do Sejmu z okręgu sieradzkiego, jest zaś mieszkańcem Bydgoszczy. Na dodatek członkami zarządu województwa ze wskazania koalicjantów PiS, czyli Porozumienia i Solidarnej Polski, mogą zostać kandydaci, którzy przegrali wybory do sejmiku, zaś z klubu PiS do zarządu weszłoby tylko dwóch radnych.

Te decyzje centrali PiS oznaczają, że do zarządu województwa mogą wejść aż trzy osoby spoza sejmiku. To zaś powoduje ambicjonalną frustrację w klubie, bo niejeden z radnych po wyborach miał obiecane stanowiska w zarządzie województwa.

O tym, że coś jest na rzeczy świadczy wpis na profilu FB Grzegorza Schreibera. Pod ciągiem gratulacji na okoliczność przyszłej funkcji marszałka, pojawił się wpis o treści, że „na gratulacje jest jeszcze za wcześnie, bo nie było (…) najważniejszego głosowania radnych”. Autorką wpisu jest… żona najbliższego współpracownika posła Matuszewskiego.

Czy ten scenariusz ziści się na dzisiejszej sesji sejmiku, nie wiadomo, bo Marek Matuszewski rozmawiając z KO i PSL, otworzył przed sobą nowe możliwości negocjacyjne z dowództwem PiS w Warszawie. Centrala PiS, by nie stracić większości w województwie łódzkim, może przyjąć jego warunki. Jakie? Choćby gwarancję wysokiego miejsca na liście do Sejmu dla Matuszewskiego w kolejnych wyborach, albo posadę marszałka dla niego, lub któregoś z jego współpracowników, byle nie dla posła Schreibera, który jest jego wewnątrzpartyjnym konkurentem.

Jest też możliwe, że marszałkiem będzie Schreiber. Wczoraj wieczorem w PiS mówiono, że jeśli tak się stanie, to będzie to oznaczało, że Matuszewski został złamany przez prezesa PiS. Wiadomo, że zawieszony poseł i Jarosław Kaczyński rozmawiali wczoraj długo w siedzibie partii na Nowogrodzkiej.
za dzienniklodzki,pl