Ci ludzie nie mają za grosz sumienia. Karty płatnicze w polskich instytucjach są nadużywane

karta2,5 miliona złotych wydali służbowymi kartami płatniczymi pracownicy najważniejszych instytucji w ubiegłym roku. Większość pieniędzy pochłonęły opłaty za hotele – kosztowały podatników 833 tysiące złotych. Im głębiej spojrzymy w zakres urzędniczych wydatków tym robi się ciekawiej. 277 tysięcy złotych wypłacili z bankomatów pracownicy Agencji Rozwoju Regionalnego. Nie przeszkodziły im w tym wysokie opłaty za takie transakcje.

Warsaw Enterprise Institute, fundacja Związku Pracodawców i Przedsiębiorców postanowiła sprawdzić, jak urzędnicy korzystają ze służbowych kart płatniczych. W tym celu WEI wysłała do 88 instytucji i urzędów pytania, czy ich pracownicy mają dostęp do służbowych kart płatniczych i za co płacili nimi w ostatnim roku. Wnioski z analizy nie są najlepsze. „Państwowa karta płatnicza – pieniądze niczyje” – czytamy na wstępie raportu.

Połowa – 45 instytucji – otwarcie przyznała, że korzysta z kart płatniczych. Rekordzistą pod tym względem jest Narodowy Bank Polski, który swoim pracownikom dał aż 250 kart płatniczych. Łączne wydatki w ubiegłym roku wyniosły 2 miliony złotych. Marek Belka, prezes NBP ma do dyspozycji kartę z limitem 150 tysięcy złotych, wiceprezesi z kolei mogą wydać do 100 tysięcy złotych. Bank nie chciał udostępnić dokładnych wyciągów z karty, ponieważ uznał, że kontrola wydatków „nie jest istotnym interesem publicznym”. Co ciekawe to właśnie wydatki NBP zachęciły WEI do analizy. To właśnie służbową kartą zapłacił Marek Belka za kolację z Bartłomiejem Sienkiewiczem, ówczesnym ministrem, w restauracji Sowa & Przyjaciele.

1000 złotych każdego dnia

Pod względem liczby kart niewiele gorzej jest w Agencji Rynku Rolnego, która ma aż 46 kart debetowych z dziennymi limitami od 500 do 3 tysięcy złotych oraz kilka z ograniczeniem dopiero powyżej 10 i 15 tysięcy. ARR w ubiegłym roku za pomocą „plastiku” wydała ponad pół miliona złotych. Twórcy raportu zwracają uwagę, że pracownicy Agencji wypłacili z bankomatów 277 tysięcy złotych, co stanowi w sumie połowę transakcji. Łatwo policzyć, że każdego dnia roboczego wypłacają ponad tysiąc złotych. Warto przypomnieć, że w większości banków takie transakcje są powiązane z dodatkową prowizją. Tak też było w przypadku ARR. W ciągu roku z tytułu właśnie prowizji agencja musiała zapłacić prawie 6 tysięcy złotych. Bez dostępu do faktur nie można jednak do końca stwierdzić, czy transakcje były nieuzasadnione.

Z kart płatniczych często korzystają również pracownicy Najwyższej Izby Kontroli. Mając do dyspozycji 19 kart, wydali w ubiegłym roku 288 tysięcy złotych. Noclegi pracowników kosztowały 130 tysięcy złotych, a obsługa delegacji zagranicznych 44 tysiące złotych. Trzeba przyznać, że Najwyższa Izba Kontroli bardzo dokładnie przedstawiła rachunki z kart płatniczych. Dzięki temu wiemy, że w ciągu roku na kwiaty Izba przeznaczyła 550 złotych, a na bilety lotnicze 612 złotych. Bankowa obsługa kart i prowizje kosztowały ponad 7 tysięcy złotych.

Warto zwrócić również uwagę na niektóre wydatki pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. W ubiegłym roku Zakład udostępniał swoim pracownikom – głównie członkom zarządu – kilka kart z limitem do 20 tysięcy złotych. Jak wynika z faktur – służyły głównie do płacenia za hotele. W ten sposób wiemy, że niektóre osoby z zarządu ZUS nocowały w pięciogwiazdkowym hotelu Hilton w Baku za 5 tysięcy złotych, czterogwiazdkowym hotelu w australijskim Melbourne za 6 tysięcy złotych i Iridium Hotel za 8,5 tysiąca złotych. ZUS kartami wydał ponad 90 tysięcy złotych, w tym 81 właśnie na usługi hotelowe.

za money.pl/r