Chciał, żeby życie nie miało końca

206b19 lutego pożegnałem wraz z rodziną, Jego krewnymi i znajomymi mojego Tatę ś.p. Andrzeja Kędzierskiego, który odszedł do Pana 16 lutego br. przeżywszy prawie 75 lat.
Mój Tato był wspaniałym człowiekiem, którego życie wypełniały trudności i ich pokonywanie w dążeniu do celu, którego osiągnięcie dawało mu wiele radości.
Po trudnym dzieciństwie naznaczonym wczesną utratą ojca Leona jeszcze w czasie wojny, wzrastał w niełatwych czasach pod opieką matki Władysławy, by zostać przykładnym mężem i ojcem. Jako długoletni pracownik Politechniki Łódzkiej nie rezygnował ze zdobywania wiedzy. Studiował chemię.

Zawsze interesował się sprawami Kościoła i rozwijał swoją wiedzę w zakresie teologii, jako że społecznie prowadził przygotowanie młodych do zawarcia małżeństwa. Ukończył Instytut Teologiczny w Łodzi, a już jako emeryt podjął i ukończył magisterskie studia teologiczne na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Do ostatnich dni bogatego życia był człowiekiem aktywnym intelektualnie, interesującym się sprawami rodziny, Polski i Kościoła katolickiego. Był szczęśliwym człowiekiem, który chciał by życie nie miało końca, bo tyle jeszcze miał do zrobienia.

Do ostatnich chwil jego życia towarzyszyła mi jego ręka. Ręka taty ciepła i miła…
Ręka taty spracowana. Ręka taty ucząca mnie znaku krzyża. Ręka taty w niedziele prowadząca mnie do kościoła. Ręka taty o poranku prowadząca mnie do przedszkola. Ręka taty rzucająca do mnie piłkę. Ręka taty na majówce prowadząca mnie przez las. Ręka taty przeglądająca moje szkolne zeszyty. Ręka taty targająca mnie za ucho. Ręka taty gratulująca sukcesów. Ręka taty głaszcząca wnuki. Ręka taty z wigilijnym opłatkiem… Ręka taty w boleściach, żegnająca się z nami… Ręka taty zastygła i nieuczyniąca już niczego…

Spoczywaj w pokoju, Tato.

TWÓJ SYN, JACEK