Były wiceszef NIK nie usłyszy zarzutów ws. ustawiania konkursów. Chronią go koledzy

NIKKolegium Najwyższej Izby Kontroli nie zgodziło się na rozliczenie przez prokuraturę i sąd swojego byłego wiceprezesa Izby Mariana Cichosza – dowiedział się portal tvn24.pl. Prokuratura stara się ogłosić mu zarzuty w związku z aferą Bury – Kwiatkowski. Kolegium NIK (czyli prezes, wiceprezesi, dyrektor generalny oraz 14 członków powołanych przez Marszałka Sejmu na wniosek szefa NIK – red.) nie zgodziło się w środę na uchylenie immunitetu Marianowi Cichoszowi w związku z aferą Jana Burego, ustępującego szefa klubu PSL i prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego.
Sam Kwiatkowski (prokuratura chce mu przedstawić zarzuty, o których pierwszy poinformował portal tvn24.pl) wyłączył się z głosowania. Za to wziął w nim udział dyrektor delegatury NIK w Łodzi, który stanowisko ma zawdzięczać ustawionemu konkursowi.
Trzy zarzuty
Zarzuty, które chcieli przedstawić Cichoszowi prokuratorzy z Katowic dotyczyły przestępstwa “niedopełniania obowiązków, przekroczenia uprawnień”, za co grozi kara do trzech lat więzienia. W sumie miało ich być trzy, a wszystkie dotyczyły ustawiania konkursów na stanowiska dyrektorów w Izbie oraz wpływania na kontrolę przeprowadzaną przez delegaturę w Rzeszowie.
Jednak Cichosz nie usłyszy zarzutów, a sprawa nie trafi do sądu, który rozstrzygnąłby o jego winie lub niewinności.
– Tego, co dziś się stało, Izba nie wytrzyma, tu może dojść do otwartego buntu wobec Krzysztofa Kwiatkowskiego. Docierają do nas takie głosy – uważa jeden z ważnych polityków koalicji, który pracuje w sejmowej komisji kontroli państwowej.
Problemem jest również sytuacja, kiedy konsekwentna obrona Krzysztofa Kwiatkowskiego i teraz Mariana Cichosza oznacza, że NIK kwestionuje działania prokuratury i Centralnego Biura Antykorupcyjnego. To oznacza otwarty już konflikt między trzema instytucjami państwa.
Nie bez zgody
Zgodnie z ustawą o NIK „wiceprezesi i dyrektor generalny Najwyższej Izby Kontroli oraz kontrolerzy nie mogą być pociągnięci do odpowiedzialności karnej z powodu swoich czynności służbowych bez uprzedniej zgody Kolegium Najwyższej Izby Kontroli, a Prezes Najwyższej Izby Kontroli – bez zgody Sejmu”.
Immunitet rozciąga się także na byłych wiceprezesów NIK, jeśli planowane zarzuty wiążą się z okresem sprawowania przez nich urzędu i wypełnianymi wówczas obowiązkami.

za tvn24.pl?r

* * *

NIK stał się frontową twierdzą nie do zdobycia, czy obozem dla uchodźców, których broni rząd? Ten dylemat musi rozstrzygnąć nowy Sejm. Immunitety, które bywają niezbędne w pracy publicznej, nie mogą być bunkrami broniącymi dostępu do prawdy i do złodziei. Skoro pojawia się głos prokuratora, to urzędnik ma obowiązek poddać się ocenie prawa.