Byli prezydenci bez BOR za granicą

Biuro Ochrony Rządu potwierdza, że byli prezydenci nie będą dłużej chronieni podczas wyjazdów zagranicznych. Powód? „Trwa etap przywracania stanu zgodnego z prawem” – tłumaczy. Ustawa o BOR oraz ustawa o uposażeniu byłego prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej gwarantuje byłym głowom państwa ochronę na terenie RP, ale nie wspomina o ochronie poza granicami państwa.

Według Aleksandra Kwaśniewskiego decyzja Biura to polityczna retorsja. – Przywracamy stan zgodny z prawem – tłumaczy służba – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

– Nie znam przypadku wśród znanych mi byłych prezydentów na świecie, żeby jeździli bez ochrony. To będzie polska specyfika – oburza się Aleksander Kwaśniewski. – To zwyczajna polityczna retorsja.

Były prezydent przypomina, że Lech Wałęsa miał ochronę BOR przez 21 lat, a on przez 11, również za rządów PiS w latach 2005-2007. – Czy gdyby żył były prezydent Lech Kaczyński, to też odebrano by ochronę byłym prezydentom? – ironizuje.

– Poprzednie kierownictwo BOR poszerzyło zakres o ochronę obligatoryjną także poza granicami kraju, co generowało ogromne koszty, niewspółmierne do zagrożeń – zapewnia w rozmowie z „Rzeczpospolitą” rzeczniczka BOR Natalia Markiewicz.

Wylicza, że w latach 2013-2015 BOR wydał na ochronę dwóch byłych prezydentów poza granicami Polski ok. miliona złotych na same bilety, hotele, diety.

Decyzja BOR nie dziwi byłego premiera Leszka Millera. – Byłem zaskoczony, że byli prezydenci korzystają z ochrony poza granicami kraju, kiedy ustawa tego nie przewiduje – zaznacza. Miller nie wierzy, by działania Biura miały charakter polityczny.

Sprawy nie chcą komentować byli prezydenci Bronisław Komorowski i Lech Wałęsa. Były szef MSWiA Krzysztof Janik przyznaje, że rzeczywiście ustawa nie przyznaje ochrony BOR byłym prezydentom na wyjazdy zagraniczne, ale dobrym obyczajem byłoby jej pozostawienie, a sprawa powinna zostać załatwiona dyskretniej ze względu na bezpieczeństwo i prestiż byłych głów państwa.

za Jacek Nizinkiewicz, Rzeczpospolita