Afera KNF. Przesłuchanie Leszka Czarneckiego zakończone. Spędził ponad 10 godzin w prokuraturze

– Świadek w trakcie przesłuchania złożył obszerne wyjaśnienia. Przekazał również nośniki z nagranymi materiałami – powiedział rzecznik prokuratury w Katowicach, Tomasz Tadla. Jak dodał, według Leszka Czarneckiego na nośnikach są nagrane rozmowy, które mają przyczynić się do wyjaśnienia sprawy.

Nie ma jasności, ile jest tych materiałów, ani czy są to wyłącznie nagrania audio czy również video. Rzecznik nie wykluczył, że Leszek Czarnecki będzie jeszcze w przyszłości przesłuchiwany.

– Będziemy weryfikować pozyskanie informacje. Odbędzie się to przy udziale biegłych. Jest za wcześnie, by zdradzać zamierzenia organów ścigania – tłumaczył Tadla.

Kilka minut później do dziennikarzy wyszli Czarnecki i Giertych. – Złożyłem obszerne wyjaśnienia. Nie mogę komentować trwającego śledztwa. Przesłuchanie szło bardzo sprawnie – powiedział jedynie bankier. Obaj panowie odmówili jakichkolwiek dłuższych wypowiedzi i po chwili opuścili budynek prokuratury.

Właściwe przesłuchanie Czarneckiego rozpoczęło się około godziny 11:30 i trwało około dziesięciu godzin. „Przesłuchanie wbrew pozorom przebiega bardzo sprawnie. Materia jest po prostu ogromna, stąd taki długi czas” – informował na Twitterze Giertych.

Leszek Czarnecki zgodnie z zapowiedziami, stawił się w poniedziałek w budynku prokuratury w Katowicach, by złożyć zeznania w związku z zawiadomieniem, jakie jego pełnomocnik mec. Roman Giertych złożył 7 listopada.

Śląski wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej wezwał biznesmena na piątek, ale termin został przesunięty na poniedziałek na prośbę Czarneckiego, który wyjaśnił, że przebywa za granicą.

Roman Giertych zapowiedział złożenie kolejnych materiałów dowodowych w aferze KNF. Miały to być nagrania, na których utrwalone zostały rozmowy z członkami KNF, w tym z Markiem Chrzanowskim już po odrzuceniu przez Czarneckiego jego propozycji.

– Nie będę komentował polityki, dla mnie to jest przede wszystkim afera korupcyjna – mówił Leszek Czarnecki przed wejściem na przesłuchanie przed południem. Ani on, ani jego pełnomocnik mec. Roman Giertych nie chcieli zdradzić więcej szczegółów dotyczących taśm, które mieli złożyć w prokuraturze.

Nośnik, na którym zarejestrowano rozmowę z 28 marca, trafiła do katowickiej prokuratury już wcześniej. To właśnie to spotkanie było przedmiotem głośnego artykułu „Gazety Wyborczej”, bo którym w trybie natychmiastowym ze stanowiskiem pożegnał się szef KNF.

Przedstawiciele rządu konsekwentnie atakują biznesmena za jego rolę w całej aferze. „Leszek Czarnecki na pewno jest stroną w sprawie i na pewno jego rola musi być wyjaśniona. Trudno oprzeć się wrażeniu, że przekazywanie ‚na raty’ materiału ma też cel medialno-polityczny” – mówił szef KPRM Michał Dworczyk.

za wp.pl