Pali się nielegalne składowisko odpadów w Zgierzu

W piątek ok. 22.30 wybuchł pożar na nielegalnym składowisko odpadów na terenie dawnych zakładów „Boruta” w Zgierzu. Na miejscu pracuje ok. 250 strażaków ze Zgierza, Łodzi, Łęczycy i okolicznych OSP. Słup dymu widoczny jest z kilku kilometrów. Zgierskie Centrum Zarządzania Kryzysowego apeluje do mieszkańców o zamykanie okien i niewychodzenie z domu. Ogień pojawił się równocześnie w kilku miejscach, a straż pożarna podejrzewa podpalenie.

Ze składowiskiem odpadów mieszkańcy Zgierza walczą już od długiego czasu. Z końcem kwietnia wygasła umowa na składowanie odpadów i od 1 maja jest ono nielegalne. Znajduje się tu ok. 50 tysięcy ton odpadów sprowadzonych zza granicy (m. in. ze Szwecji i Wielkiej Brytanii), które miały być poddane recyklingowi. Problem w tym, że były wyłącznie składowane. Do końca nie wiadomo zresztą, co znajduje się na składowisku i co wdychają właśnie mieszkańcy Zgierza.
Centrum Zarządzania Kryzysowego wydało komunikat, w którym cytuje się słowa rzecznika PSP, składowane w tym miejscu tworzywa sztuczne „nie powinny być aż tak bardzo toksyczne”. Z powodu zagrożenia dla pobliskiej elektrociepłowni, odcięto elektryczność, co pozbawia mieszkańców Zgierza ciepłej wody.
Jak podkreślają strażacy gaszenie pożaru może potrwać kilka dni. Obecnie chmura dymu przemieszcza się w kierunku Aleksandrowa Łódzkiego. Zmiana kierunku wiatru może sprawić, że toksyczna chmura przemieści się nad kilkunastotysięczne osiedle mieszkaniowe w Zgierzu.
To jedna z dwóch „bomb”, na którym żyją mieszkańcy Zgierza. Drugą są zakopane w ziemi odpady chemiczne po byłych zakładach „Boruta”. Znajdują się kilkaset metrów od płonącego składowiska…